Monika Owczarek • Czwartek, 22 października 2009, 13:15:32 •

Trwa nasza debata nad kondycją nowosolskiej kultury. Tydzień temu dziennikarka „Kręgu” Anna Rybarczyk w swojej opinii pisała o marazmie i apatii panującej w Nowosolskim Domu Kultury. Dziś publikujemy rozmowę z Pawłem Pazdrowskim, dyrektorem placówki
Monika Owczarek: - Stanowisko dyrektora domu kultury to w pana przypadku duże wyzwanie. Wcześniej był pan naczelnikiem wydziału oświaty nowosolskiego Urzędu Miejskiego, później zajmował się pan też organizacjami pozarządowymi i koordynacją obchodów święta miejskiego „Dni Nowej Soli” obecnie „Święta Solan”. Tam wszystko było jasne i policzalne, nie tak jak praca z artystami.
Paweł Pazdrowski, dyrektor NDK: - To był bardzo trudny rok. Kiedy zaczynałem pracę w Nowej Soli, zebrałem wszystkich pracowników już w drugim dniu urzędowania i powiedziałem, że dajemy sobie dwanaście miesięcy na wzajemne poznanie. Wszyscy wiedzieli, że będę się przyglądał ich pracy i jeśli coś będzie nie tak, podejmę stosowne decyzje. Minął rok, a ja wiem dużo więcej. Dwóm osobom dałem wypowiedzenie, bo moim zdaniem utrzymywanie ich stanowisk jest nieekonomiczne. Jedna z tych osób to instruktor, a druga pracownik administracji. Dodatkowo nie przedłużę kolejnej dwójce umów, które mają zawarte na czas określony. Jest jeszcze jeden pracownik, z którym już wcześniej uzgodniliśmy, że przejdzie na zasiłek przedemerytalny. W sumie odejdzie pięć osób. Uszczupli mi się zespół, ale ja jestem zwolennikiem zatrudniania ludzi do konkretnej roboty. Uważam, że wynajmowanie osób z zewnątrz, czy też firm, które będą nam pomagać przy realizacji różnych przedsięwzięć, okaże się w rezultacie tańsze. Ludzie, którym podziękowałem za pracę, nie wykazywali się żadną kreatywnością przy realizacji zadań. Nie wiem, czy wypaliły się zawodowo, czy osiadły na laurach.
Przez ten rok przekonałem się, że każda czynność nie była często wykonywana z inicjatywy pracownika tylko przełożonego. Jak nie pokazałem palcem, to nie było zrobione. Każdy szef stara się dobierać sobie ludzi, z którymi chce współpracować i na których może polegać. W moim przypadku w większości mogłem polegać sam na sobie, a nie sposób być w domu kultury przez 24 godziny na dobę. Rozumiem, że czasami ktoś może o czymś zapomnieć w ferworze walki i wielu zadań coś umknie, jednak zauważyłem, że niektórym ludziom zdarzało się to nagminnie. W konsekwencji zaczęło to rzutować na odbiór całej instytucji.
Co dokładnie ma pan na myśli?
Kiedy jesteśmy organizatorami jakiejś imprezy czasami nam coś umknie, nie zauważymy niedociągnięć, bo jesteśmy zaangażowani w pracę, ale po chwili dowiaduję się np. o kwiatach, które należało wręczyć. W sytuacji odwołanego przedstawienia lub koncertu żaden z pracowników nie wpadnie na pomysł powieszenia na drzwiach kartki z informacją. Kiedy jest zadanie do wykonania coraz częściej odnosiłem wrażenie, że ktoś robi uprzejmość, gdy w coś się angażuje. Dla mnie to niepojęte, bo w końcu bierze za to pieniądze. Często słyszałem, że czegoś się nie da, po co albo że jest za zimno, za gorąco, nie ma ciepłego posiłku. Z męczennika nie ma pracownika. Nie ma też takiej możliwości, żeby na pierwszym miejscu były prywatne chałtury, a nie praca na etacie w domu kultury. To dotyczy każdego z pracowników i mnie dyrektora. To, co ktoś robi prywatnie, schodzi na plan dalszy.
Pan nie jest artystą, woli pan iść ze strzelbą na polowanie niż słuchać koncertu smyczkowego. Stara się pan być menadżerem, ale rządzić artystami to najwyraźniej droga przez mękę.
Ciężko się pracuje z artystami. Z moich obserwacji wynika, że każdy z instruktorów jest indywidualistą, ma własne przemyślenia i bagaż doświadczeń z kilkunastu lat pracy w domu kultury pod rządami różnych dyrektorów. Faktycznie jest tak, że każdy szef ma swoją wizję. Zauważyłem jednak, że ponosimy dziś konsekwencje niektórych zaszłości. Zacząłem patrzeć na dom kultury pod kątem jego utrzymania. Nikt przez lata nie zadbał o to, żeby ograniczyć straty ciepła, a przecież już dawno można było to zrobić. System dogrzewania sali widowiskowej jest tragiczny. Rurociąg biegnie na zewnątrz i po dziesięciu minutach zamiast tłoczyć ciepłe powietrze wpuszcza lodowate. Dlatego lepiej czasami tej dmuchawy nie włączać. Mamy duże straty związane z ogrzewaniem obiektu. Niestety nie mamy możliwości wyłączenia części budynku z ogrzewania. W dodatku kotłownia jest zlokalizowana pod osobnym budynkiem w podwórku, a rurociąg biegnie przez plac i ogrzewamy chodnik, topiąc często śnieg, który leży na podwórku. To wszystko sprawia, że mamy bardzo wysokie rachunki za gaz. Tak samo jest z energią elektryczną. Stara instalacja i brak nawyku oszczędzania doprowadza do tego, ze dużo płacimy za światło. Zauważyłem, że rzadko kto z pracowników gasi światło po wyjściu z sali. Staram się zaszczepić w pracownikach dbałość o swoje miejsce pracy. Zamiast płacić wysokie rachunki za ciepło i prąd moglibyśmy zorganizować dodatkowy koncert.
Mamy też kłopot ze słupami ogłoszeniowymi, które dostaliśmy od miasta w zarząd. Jest grupa użytkowników, którzy usiłują zrobić coś na dziko, a już najgorsza sprawa z plakatami wyborczymi. Zgłosiłem problem do straży miejskiej, ale efektów nie ma. Nie zawsze wina jest po naszej stronie, nie jesteśmy w stanie pilnować każdego z kilkunastu słupów.
W ostatnich dniach poprosiłem radę o dodatkowe pieniądze na konieczne remonty. W pierwszej kolejności zaplanowałem wymianę pokrycia dachowego i ocieplenie stropodachu. Dom kultury stał się przez lata zapleczem parkingowym dla marketu Biedronka i to trzeba zmienić. Zastanawiamy się nad możliwością ogrodzenia budynku i stworzenia parkingu dla osób korzystających z naszej oferty. Dziś nie ma szans na kompleksowy remont, na który wprawdzie mamy przygotowaną dokumentację. Na takie przedsięwzięcie potrzebne są jednak zewnętrzne środki.
Myśli pan, że kondycja budynku i nieciekawy wygląd sali widowiskowej sprawia, że mało ludzi uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych?
To tylko jeden z elementów. Zauważyłem, że nie ma tradycji przychodzenia do domu kultury.
Dlaczego tak jest?
Przez lata oferta domu kultury była skierowana do wąskiej grupy mieszkańców. Ludzie odzwyczaili się do przychodzenia do NDK. Gdyby zapytać jakiegoś przechodnia, gdzie jest dom kultury, to mało który by wiedział. Staram się to zmienić tylko, że to bardzo trudne. W obecnych realiach ekonomicznych jak ktoś ma wydać 30 zł na bilet i jeszcze się wystroić, wyjść z domu to woli włączyć telewizor i zostać w domu. Warto jednak skorzystać z oferty choćby naszej pracowni plastycznej, gdzie rodzic może przyjść z dzieckiem np. polepić w glinie. Pracownia jest czynna nawet do godz. 19.00. Dużym zainteresowaniem cieszy się sekcja taneczna, z oferty której korzysta 80 uczestników w różnych grupach wiekowych. Jest też sekcja literacko-teatralna, gdzie można zdobyć wiedzę na temat teatru, literatury i kabaretów. Mamy pracownię muzyczną, w której Stanisław Kowalski, instruktor z wieloletnim stażem, pracuje z młodszymi i starszymi muzykami. Pewnie, że można powiedzieć, że te cztery pracownie funkcjonują od lat i tak naprawdę nic się nie dzieje. Dlatego myślimy, żeby uruchomić dodatkowo dwie sekcje. Najpierw jednak musimy przygotować dla nich pomieszczenia. Myślimy o sekcji modelarskiej i fotograficznej. Jestem już po wstępnych uzgodnieniach z osobami, które te zajęcia za darmo poprowadzą.
Z informacją o imprezach jest w domu kultury trochę na bakier. Pierwszy raz od czerwca w minionym tygodniu na waszej stronie pojawiły się dwie nowe wiadomości.
Przygotowujemy nową stronę internetową, na której znajdą się prezentacje wszystkich sekcji, będzie też galeria zdjęć. Kwestią informacyjną zajmuje się Norbert Fleischer, specjalista do spraw organizacji imprez. To do niego proszę się zgłaszać po wszelkie informacje na temat działalności kulturalnej NDK np. terminu koncertu.
Nie wszystkim się to podoba, ale zaczął pan wprowadzać opłaty za wynajęcie sali w domu kultury.
Uważam to za normalność, że NDK pobiera opłaty od osób czy instytucji, które chcą wynajmować sale na swoje imprezy. Od stycznia 2009 roku jest to płatne. Nasz budżet składa się w dużej mierze z pieniędzy otrzymywanych na naszą działalność od gminy, ale również z tego co sami wypracujemy. I teraz czy ma to być w stu procentach instytucjach charytatywna? Nie może być tak, że przy organizacji przeglądu piosenki szkolnej, czy miejskich obchodów rozpoczęcia roku szkolnego, czy też występu „Akademii Piosenki” ponosimy jednostronnie koszty jej organizacji, czyli fundujemy: media, sprzątanie, udostępniamy sprzęt itp. Niektórzy się obrażają, ale wielu przyjmuje fakt konieczności opłaty za salę jako rzecz normalną i w ramach swojego budżetu uwzględnia taki wydatek. Oczywiście inaczej traktujemy komercyjne imprezy, inaczej realizowane przez miejskie instytucje, a za darmo udostępniamy salę tylko na imprezy charytatywne. Ta sama zasada obowiązuje przy wynajmie sprzętu i pracownika do obsługi.
Pojawiają się głosy, że w tym roku był ostatni Spring Rock Festiwal.
Imprezy, które mój poprzednik zaszczepił w Nowej Soli na pewno będą kontynuowane. Zarówno Spring Rock Festiwal jak i Solówka. Jest zapotrzebowanie na ten rodzaj muzyki i nie zamierzam z tego rezygnować. Jedni lubią rocka inni bluesa, a jeszcze ktoś inny kabarety. Dom kultury musi oferować szerokie spektrum jeśli chodzi o ofertę: szanty, kabarety, muzyka klasyczna. Zmieniam powoli proporcję środków przeznaczanych na organizację imprez kulturalnych w stosunku do całego naszego budżetu. Zamiast opłacać człowieka, który większość czasu nie wie, co ma ze sobą zrobić chcę te pieniądze przeznaczyć na organizację imprez. Rocznie 170 tys. jest wydawanych na wydarzenia kulturalne. Wcześniej było jeszcze mniej.
Myślał pan o współpracy z domami kultury z sąsiednich miejscowości?
Współpracujemy już z Regionalnym Centrum Animacji Kultury. Wspólnie organizujemy przegląd zespołów kresowych. Zaplanowaliśmy razem wiele imprez w ramach cyklu „Pro Arte”. W przyszłym roku będziemy współpracować przy obchodach roku szopenowskiego. Mam nadzieję, że będziemy owocnie współpracować z domami kultury lubuskiego trójmiasta, a także z innymi ośrodkami z terenu powiatu. Rozważam każdą złożoną mi propozycję, sam też wychodzę z inicjatywą. Dom kultury to wprawdzie w większości duch artystyczny, ale realia ekonomiczne muszą obowiązywać.
Dziękuję za rozmowę
Co, gdzie, kiedy?
Co w Nowej Soli?
Nożownik zaatakował w areszcie
Mariusz M., podejrzewany o próbę zabicia policjanta, zaatakował w areszcie strażnika. Napastnik został przewieziony do Poznania.
• Tacy Sami szukają sponsorów
• Nożownik już próbował zabić
• Matury? Szału nie ma
• Nie liczę na rewolucję, ale milczeć nie będę
• „Schetynówka” na kłopoty z koleinami
• Lewe fajki w dwóch autach
• Wyrok pod koniec miesiąca?
• Ktoś chciał nożem zabić policjanta
• Ile kosztuje pamięć?
• Niewesołe życie na Wesołej
Co w Bytomiu?
Panie burmistrz, kiedy będzie choinka?
O to w zeszłym roku szefa gminy dopytywały dzieciaki. I tak do „zdenerwowały”, że w tym roku oprócz świątecznego drzewka postanowił im też zrobić niespodziankę.
• Starobruk w miejsce asfaltu
• Remont ratusza częściowo wstrzymany
• Powstaje większa czytelnia
• Jeszcze tylko zieleń
• Seniorzy balowali
• Ruszyły prace w „ewangeliku”
• Wizytówka na ratuszu
• Sauter walczy o pieniądze na drogę. Sprytnie!
• Muzyka niewidomych
• Do grania i do tańczenia
Co w Kożuchowie?
Prawie jak autostradaNarzekają na trudności z poruszaniem się na kożuchowskiej starówce, podczas gdy sami „stworzyli” na rynku czteropasmówkę...
• Sesja z honorami
• Samorząd kupi mieszkania
• Akcja z problemami
• Wielka przeprowadzka?
• Wieś się podzieliła. Czy się zjednoczy?
• Dokąd zmierzasz, Kożuchowie?
• Dzik jest dziki, dzik jest zły...
• Był mostek, będzie most
• Dojazd z problemami
• Ślubowanie pierwszoklasistów
Co w Otyniu?
Zapisz się na mammografięW przyszłym tygodniu w gminie Otyń będzie można wykonać darmowych badań mammograficznych.
• Czy współfinansować powiatowe inwestycje w gminie?
• Tajemnice otyńskiej rezydencji
• Muzyka dawna w trzech odsłonach
• Jarzębinki na medal
• Strażacka przyjaźń ponad granicami
• Otyńskie malowanie
• Boisko dobre na wszystko
• Czy ktoś kupi fabrykę?
• Święto plonów z europejskim akcentem
• Niedoradz pobawił się „na "grubo"
Co w Nowym Miasteczku?
Betonowe płyty zastąpi polbruk
Ruszył remont ul. Marcinkowskiego, który będzie kosztować 350 tys. zł.
• Betonowe płyty zastąpi polbruk
• Mieszkańcy stworzyli miejsce do wspólnych zabaw
• Ocieplą budynki
• Obok stadionu ma być hala i kryta pływalnia
• Rusza rewitalizacja!
• Budują chodnik do cmentarza
• Położą rury na dwóch ulicach
• Chóry na deskach
• Powrót do chóralnych tradycji
• Oko w oko z literaturą i jej twórcami
Kultura
Rasowy blues rozbujał Teatralną
Piątkowy wieczór bywalcom Kawiarni Teatralnej upłynął w iście bluesowym nastroju, a to za sprawą koncertu Gedii Blues Band.
• NoHands na Zamku
• W małym klubie wielki koncert
• Przez bajkę do zdrowia
• O książkach i nie tylko...
• Historia nie jest jej obca
• Literackie wspomnienia lata
• Diabeł tkwi w szczególe
• W Teatralnej na rockową nutę
• Żywiołowy występ artystów z Ukrainy
• Koncert, który porusza wyobraźnię
Felieton
Wszystko co mamy, to pamięć
Pędzimy. Codziennie pędzimy w czasie nieuchronnie odcinając jego kawał za kawałem i odrzucając w przeszłość.
Więcej
• Chlopcy od Fausta
• Dziękuję za Nobla dla Obamy i za rok chcę Odrzany
• Najlepiej umierać hurtowo
• "Niemój" Romek jeździ do "Spożywczaka"
• Rozmowa z duchem
• Zapominamy o bohaterach
• Internetowe wojny
Fakty non-stop
Nowa Sól • Dwie osoby zginęły w wypadku koło Nowej Soli
W sobotę ok godz. 10.20 na drodze krajowej nr 3, tuż przy węźle nowosolskim doszło do tragicznego wypadku. W zderzeniu osobowego fiata sieny z ciężarowym manem zginęły dwie osoby.
• Dzień Niepodległości
• 0:8
• Oni, odkrywcy
• Uratowały ich grube mury
• Zmiany ruchu na ul. Wandy i rozkład PKS
• Te panie obronią się same
• Wywieźli ją na dworzec
• Młody policjant walczy o życie po ataku nożownika
• Sesja z tanecznym akcentem


