rozmowa • Maciej Kruk - Nie lubię nudy
Tomasz Kalisz • Środa, 27 sierpnia 2003, 13:21:46 •

Kolejny długi weekend spowodował, że duża część Polaków wyjechała nad morze lub w góry, aby te trzy wolne dni spędzić z dala od miejskiego zgiełku. 20 młodych nowosolan udało się do Szklarskiej Poręby, która w tych dniach stała się rowerową stolicą Polski. Powód – od 15 do 17 sierpnia odbywał się tam Festiwal Rowerowy. Z jednym z uczestników tej imprezy Maciejem Krukiem rozmawiamy o rowerowej i nie tylko pasji oraz sposobach na spędzenie wolnego czasu.Dlaczego właśnie rower?
Jakieś 6-7 lat temu razem z Michałem Pietrzakiem postanowiliśmy kupić rowery górskie. W tamtym czasie to był prawdziwy boom na rowery tego typu. Dzieci dostawały na komunię, ludzie kupowali sobie, bo była taka moda. Ale my postanowiliśmy kupić sobie lepsze rowery i jeździć po górach. Pierwszego górala kupiła mi babcia, na raty, a Michał kupił sobie jakiegoś lepszego górala na giełdzie. No i zaczęliśmy jeździć po pagórkach i górach. Już na samym początku pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby i wtedy miałem dosyć poważny wypadek na rowerze. Niestety jako młody i niedoświadczony kolarz górski nie potrafiłem opanować roweru. Takie były początki. Obecnie jeżdżę z kilkoma osobami na różne wypady w góry lub po okolicy. Są to koledzy ze sklepu rowerowego „Kacper” oraz z Trikomu. I tak jeżdżąc w różne miejsca dowiedzieliśmy się, że jest taka impreza jak Festiwal Rowerowy i w ten sposób tam trafiliśmy.
Możesz przybliżyć czytelnikom czym jest Festiwal Rowerowy, co się tam dzieje, jacy ludzie przyjeżdżają na taką imprezę?
Jest to wspaniała impreza, na którą przyjeżdża mnóstwo ludzi z całej Polski i nie tylko. Można zobaczyć na czym aktualnie się jeździ, różne nowinki techniczne. Ale najważniejsza jest wymiana doświadczeń z podobnymi do nas „wariatami”, którzy całe dnie spędzają w siodełku. Do tej pory impreza ta odbyła się już 7 razy. Ja byłem na czterech. Na pierwszych nie byłem, później jeździłem regularnie, a w ubiegłym roku nie mogłem, bo właśnie w czasie festiwalu miałem własne wesele. W czasie tej imprezy odbywają się różnego rodzaju zawody związane głównie z kolarstwem górskim. Są skoki przez poprzeczkę na rowerze, skoki do wody oraz zawody bardziej związane z kolarstwem jak downhill czy maraton. Ja startuję w maratonach.
Czym jest ten maraton?
W dużym skrócie jest to długi rajd rowerowy po górach. W tego typu imprezach na całym świecie biorą udział tysiące zawodników. W Polsce na starcie takich maratonów staje zazwyczaj kilkuset. W tym roku w Szklarskiej Porębie zgłosiło się ponad 600 zawodników. Trasa maratonu była podzielona na mały i duży maraton. Mały miał długość 64 km, a duży 102 km. Aby skończyć taki maraton trzeba mieć doświadczenie w jeździe po górach. Ktoś, kto jeździł wcześniej tylko po szosie może sobie nie poradzić. Trzeba umieć podjeżdżać i zjeżdżać po korzeniach, kamieniach i piachu. Bardzo ważne jest umiejętne hamowanie. Są zjazdy, na których w trudnym terenie rozwija się prędkość nawet 70 km/h i kończą się ostrym zakrętem. W tych warunkach jest to już bardzo niebezpieczne. Bez tych umiejętności można mieć bardzo poważny wypadek. Na trasie widziałem wielu uczestników maratonu, którzy byli poobijani, lub mieli różnego rodzaju zadrapania. To wszystko efekt wywrotek
. Oczywiście na tak długiej trasie trzeba mieć kondycję oraz mocną psychikę. Jadąc w takim maratonie walczysz z własnymi słabościami. Z nieba leje się żar, a ty musisz podjechać pod bardzo stromy podjazd. Jest to bardzo wyczerpujące dla organizmu. Na pewno maraton nie jest dla każdego.
Osiągnąłeś jakiś dobry wynik?
W tym roku byłem 205. Nie było tak źle, tym bardziej, że przez ostatni rok, nie miałem zbyt wiele czasu na jeżdżenie – musiałem zająć się firmą. Do tej pory startowałem w trzech maratonach, które odbyły się w czasie Festiwalu Rowerowego. Kiedyś zajmowałem lepsze miejsca na mecie. Na innym maratonie, w Górzyńcu byłem w pierwszej czterdziestce, ale to było w czasach mojej najwyższej formy. W tegorocznym maratonie startowali również inni nowosolanie – Sławomir Sawicz, Maciej Chruścicki, Arkadiusz Guzowski i Krzysztof Macikowski. Krzysiek nie dojechał do mety ze względu na kontuzję, a pozostali byli lepsi ode mnie. Taki jest właśnie sport.
W Szklarskiej Porębie było ponad 20 nowosolan. Jak duże jest środowisko „górali” w naszym mieście i okolicy?
Mam wrażenie, że jest ich coraz więcej. Boom już minął i teraz zostali tylko Ci, którzy chcą jeździć, a nie ci, którzy uważają, że taka jest moda. W Nowej Soli jest grupka młodych kolarzy, którzy kiedyś jeździli za mną i próbowali mnie doganiać, a w tej chwili to ja bym miał problemy żeby utrzymać się im na kole. Oni też biorą czynny udział w różnego rodzaju zawodach, niektórzy maja nawet licencje kolarskie, gdyż trenują w klubie. Dobrze, że są młodzi ludzie, którzy zamiast się nudzić wolą aktywnie spędzać wolny czas.
Jak ocenisz tereny wokół Nowej Soli, czy są one atrakcyjne dla uprawiania tego sportu?
Ja najczęściej jeżdżę do Bobrownik na Bukowa Górę. Jest to jakaś mała namiastka gór. Teren pofałdowany, dużo podjazdów i zjazdów – wszystko co potrzebuje dobry „góral”. Oprócz tego wzgórza annobrzeskie pomiędzy Nowym Miasteczkiem a Bytomiem Odrzańskim no i oczywiście Wzgórza Dalkowskie. Są to bardzo fajne tereny nie tylko dla maniaków kolarstwa górskiego, ale również na wycieczki rekreacyjne za miasto.
Z jednej strony fascynacja rowerami, a prowadzisz firmę komputerową. Czy to kolejne hobby?
W jakimś sensie tak. Komputerami zajmowałem się właściwie od dziecka i też lubię tę dziedzinę. Ale jest to zupełnie coś innego niż rower i jazda w terenie. Rower to dla mnie jest nie tylko sport, ale także odprężenie, ucieczka od trosk życia codziennego.
Twoje zainteresowania to nie tylko rowery i komputery. Uczestniczysz też od jakiegoś czasu w spływie tratwami Odra Adventure.
Staram się razem z kolegami aktywnie spędzać czas. Wolę jeździć rowerem po lasach lub uczestniczyć w spływie niż siedzieć w domu i się nudzić. Nie lubię siedzieć przed telewizorem lub komputerem bez celu. Nuda jest najgorsza.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. DODAJ
Tomasz Kalisz • Środa, 27 sierpnia 2003, 13:21:46 •

Kolejny długi weekend spowodował, że duża część Polaków wyjechała nad morze lub w góry, aby te trzy wolne dni spędzić z dala od miejskiego zgiełku. 20 młodych nowosolan udało się do Szklarskiej Poręby, która w tych dniach stała się rowerową stolicą Polski. Powód – od 15 do 17 sierpnia odbywał się tam Festiwal Rowerowy. Z jednym z uczestników tej imprezy Maciejem Krukiem rozmawiamy o rowerowej i nie tylko pasji oraz sposobach na spędzenie wolnego czasu.Dlaczego właśnie rower?
Jakieś 6-7 lat temu razem z Michałem Pietrzakiem postanowiliśmy kupić rowery górskie. W tamtym czasie to był prawdziwy boom na rowery tego typu. Dzieci dostawały na komunię, ludzie kupowali sobie, bo była taka moda. Ale my postanowiliśmy kupić sobie lepsze rowery i jeździć po górach. Pierwszego górala kupiła mi babcia, na raty, a Michał kupił sobie jakiegoś lepszego górala na giełdzie. No i zaczęliśmy jeździć po pagórkach i górach. Już na samym początku pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby i wtedy miałem dosyć poważny wypadek na rowerze. Niestety jako młody i niedoświadczony kolarz górski nie potrafiłem opanować roweru. Takie były początki. Obecnie jeżdżę z kilkoma osobami na różne wypady w góry lub po okolicy. Są to koledzy ze sklepu rowerowego „Kacper” oraz z Trikomu. I tak jeżdżąc w różne miejsca dowiedzieliśmy się, że jest taka impreza jak Festiwal Rowerowy i w ten sposób tam trafiliśmy.
Możesz przybliżyć czytelnikom czym jest Festiwal Rowerowy, co się tam dzieje, jacy ludzie przyjeżdżają na taką imprezę?
Jest to wspaniała impreza, na którą przyjeżdża mnóstwo ludzi z całej Polski i nie tylko. Można zobaczyć na czym aktualnie się jeździ, różne nowinki techniczne. Ale najważniejsza jest wymiana doświadczeń z podobnymi do nas „wariatami”, którzy całe dnie spędzają w siodełku. Do tej pory impreza ta odbyła się już 7 razy. Ja byłem na czterech. Na pierwszych nie byłem, później jeździłem regularnie, a w ubiegłym roku nie mogłem, bo właśnie w czasie festiwalu miałem własne wesele. W czasie tej imprezy odbywają się różnego rodzaju zawody związane głównie z kolarstwem górskim. Są skoki przez poprzeczkę na rowerze, skoki do wody oraz zawody bardziej związane z kolarstwem jak downhill czy maraton. Ja startuję w maratonach.
Czym jest ten maraton?
W dużym skrócie jest to długi rajd rowerowy po górach. W tego typu imprezach na całym świecie biorą udział tysiące zawodników. W Polsce na starcie takich maratonów staje zazwyczaj kilkuset. W tym roku w Szklarskiej Porębie zgłosiło się ponad 600 zawodników. Trasa maratonu była podzielona na mały i duży maraton. Mały miał długość 64 km, a duży 102 km. Aby skończyć taki maraton trzeba mieć doświadczenie w jeździe po górach. Ktoś, kto jeździł wcześniej tylko po szosie może sobie nie poradzić. Trzeba umieć podjeżdżać i zjeżdżać po korzeniach, kamieniach i piachu. Bardzo ważne jest umiejętne hamowanie. Są zjazdy, na których w trudnym terenie rozwija się prędkość nawet 70 km/h i kończą się ostrym zakrętem. W tych warunkach jest to już bardzo niebezpieczne. Bez tych umiejętności można mieć bardzo poważny wypadek. Na trasie widziałem wielu uczestników maratonu, którzy byli poobijani, lub mieli różnego rodzaju zadrapania. To wszystko efekt wywrotek
. Oczywiście na tak długiej trasie trzeba mieć kondycję oraz mocną psychikę. Jadąc w takim maratonie walczysz z własnymi słabościami. Z nieba leje się żar, a ty musisz podjechać pod bardzo stromy podjazd. Jest to bardzo wyczerpujące dla organizmu. Na pewno maraton nie jest dla każdego.
Osiągnąłeś jakiś dobry wynik?
W tym roku byłem 205. Nie było tak źle, tym bardziej, że przez ostatni rok, nie miałem zbyt wiele czasu na jeżdżenie – musiałem zająć się firmą. Do tej pory startowałem w trzech maratonach, które odbyły się w czasie Festiwalu Rowerowego. Kiedyś zajmowałem lepsze miejsca na mecie. Na innym maratonie, w Górzyńcu byłem w pierwszej czterdziestce, ale to było w czasach mojej najwyższej formy. W tegorocznym maratonie startowali również inni nowosolanie – Sławomir Sawicz, Maciej Chruścicki, Arkadiusz Guzowski i Krzysztof Macikowski. Krzysiek nie dojechał do mety ze względu na kontuzję, a pozostali byli lepsi ode mnie. Taki jest właśnie sport.
W Szklarskiej Porębie było ponad 20 nowosolan. Jak duże jest środowisko „górali” w naszym mieście i okolicy?
Mam wrażenie, że jest ich coraz więcej. Boom już minął i teraz zostali tylko Ci, którzy chcą jeździć, a nie ci, którzy uważają, że taka jest moda. W Nowej Soli jest grupka młodych kolarzy, którzy kiedyś jeździli za mną i próbowali mnie doganiać, a w tej chwili to ja bym miał problemy żeby utrzymać się im na kole. Oni też biorą czynny udział w różnego rodzaju zawodach, niektórzy maja nawet licencje kolarskie, gdyż trenują w klubie. Dobrze, że są młodzi ludzie, którzy zamiast się nudzić wolą aktywnie spędzać wolny czas.
Jak ocenisz tereny wokół Nowej Soli, czy są one atrakcyjne dla uprawiania tego sportu?
Ja najczęściej jeżdżę do Bobrownik na Bukowa Górę. Jest to jakaś mała namiastka gór. Teren pofałdowany, dużo podjazdów i zjazdów – wszystko co potrzebuje dobry „góral”. Oprócz tego wzgórza annobrzeskie pomiędzy Nowym Miasteczkiem a Bytomiem Odrzańskim no i oczywiście Wzgórza Dalkowskie. Są to bardzo fajne tereny nie tylko dla maniaków kolarstwa górskiego, ale również na wycieczki rekreacyjne za miasto.
Z jednej strony fascynacja rowerami, a prowadzisz firmę komputerową. Czy to kolejne hobby?
W jakimś sensie tak. Komputerami zajmowałem się właściwie od dziecka i też lubię tę dziedzinę. Ale jest to zupełnie coś innego niż rower i jazda w terenie. Rower to dla mnie jest nie tylko sport, ale także odprężenie, ucieczka od trosk życia codziennego.
Twoje zainteresowania to nie tylko rowery i komputery. Uczestniczysz też od jakiegoś czasu w spływie tratwami Odra Adventure.
Staram się razem z kolegami aktywnie spędzać czas. Wolę jeździć rowerem po lasach lub uczestniczyć w spływie niż siedzieć w domu i się nudzić. Nie lubię siedzieć przed telewizorem lub komputerem bez celu. Nuda jest najgorsza.
Co, gdzie, kiedy?
Co w Nowej Soli?
Nożownik zaatakował w areszcie
Mariusz M., podejrzewany o próbę zabicia policjanta, zaatakował w areszcie strażnika. Napastnik został przewieziony do Poznania.
• Tacy Sami szukają sponsorów
• Nożownik już próbował zabić
• Matury? Szału nie ma
• Nie liczę na rewolucję, ale milczeć nie będę
• „Schetynówka” na kłopoty z koleinami
• Lewe fajki w dwóch autach
• Wyrok pod koniec miesiąca?
• Ktoś chciał nożem zabić policjanta
• Ile kosztuje pamięć?
• Niewesołe życie na Wesołej
Co w Bytomiu?
Panie burmistrz, kiedy będzie choinka?
O to w zeszłym roku szefa gminy dopytywały dzieciaki. I tak do „zdenerwowały”, że w tym roku oprócz świątecznego drzewka postanowił im też zrobić niespodziankę.
• Starobruk w miejsce asfaltu
• Remont ratusza częściowo wstrzymany
• Powstaje większa czytelnia
• Jeszcze tylko zieleń
• Seniorzy balowali
• Ruszyły prace w „ewangeliku”
• Wizytówka na ratuszu
• Sauter walczy o pieniądze na drogę. Sprytnie!
• Muzyka niewidomych
• Do grania i do tańczenia
Co w Kożuchowie?
Prawie jak autostradaNarzekają na trudności z poruszaniem się na kożuchowskiej starówce, podczas gdy sami „stworzyli” na rynku czteropasmówkę...
• Sesja z honorami
• Samorząd kupi mieszkania
• Akcja z problemami
• Wielka przeprowadzka?
• Wieś się podzieliła. Czy się zjednoczy?
• Dokąd zmierzasz, Kożuchowie?
• Dzik jest dziki, dzik jest zły...
• Był mostek, będzie most
• Dojazd z problemami
• Ślubowanie pierwszoklasistów
Co w Otyniu?
Zapisz się na mammografięW przyszłym tygodniu w gminie Otyń będzie można wykonać darmowych badań mammograficznych.
• Czy współfinansować powiatowe inwestycje w gminie?
• Tajemnice otyńskiej rezydencji
• Muzyka dawna w trzech odsłonach
• Jarzębinki na medal
• Strażacka przyjaźń ponad granicami
• Otyńskie malowanie
• Boisko dobre na wszystko
• Czy ktoś kupi fabrykę?
• Święto plonów z europejskim akcentem
• Niedoradz pobawił się „na "grubo"
Co w Nowym Miasteczku?
Betonowe płyty zastąpi polbruk
Ruszył remont ul. Marcinkowskiego, który będzie kosztować 350 tys. zł.
• Betonowe płyty zastąpi polbruk
• Mieszkańcy stworzyli miejsce do wspólnych zabaw
• Ocieplą budynki
• Obok stadionu ma być hala i kryta pływalnia
• Rusza rewitalizacja!
• Budują chodnik do cmentarza
• Położą rury na dwóch ulicach
• Chóry na deskach
• Powrót do chóralnych tradycji
• Oko w oko z literaturą i jej twórcami
Kultura
Rasowy blues rozbujał Teatralną
Piątkowy wieczór bywalcom Kawiarni Teatralnej upłynął w iście bluesowym nastroju, a to za sprawą koncertu Gedii Blues Band.
• NoHands na Zamku
• W małym klubie wielki koncert
• Przez bajkę do zdrowia
• O książkach i nie tylko...
• Historia nie jest jej obca
• Literackie wspomnienia lata
• Diabeł tkwi w szczególe
• W Teatralnej na rockową nutę
• Żywiołowy występ artystów z Ukrainy
• Koncert, który porusza wyobraźnię
Felieton
Wszystko co mamy, to pamięć
Pędzimy. Codziennie pędzimy w czasie nieuchronnie odcinając jego kawał za kawałem i odrzucając w przeszłość.
Więcej
• Chlopcy od Fausta
• Dziękuję za Nobla dla Obamy i za rok chcę Odrzany
• Najlepiej umierać hurtowo
• "Niemój" Romek jeździ do "Spożywczaka"
• Rozmowa z duchem
• Zapominamy o bohaterach
• Internetowe wojny
Fakty non-stop
Nowa Sól • Dwie osoby zginęły w wypadku koło Nowej Soli
W sobotę ok godz. 10.20 na drodze krajowej nr 3, tuż przy węźle nowosolskim doszło do tragicznego wypadku. W zderzeniu osobowego fiata sieny z ciężarowym manem zginęły dwie osoby.
• Fałszywy alarm bombowy w Studzieńcu
• Dzień Niepodległości
• 0:8
• Oni, odkrywcy
• Uratowały ich grube mury
• Zmiany ruchu na ul. Wandy i rozkład PKS
• Te panie obronią się same
• Wywieźli ją na dworzec
• Młody policjant walczy o życie po ataku nożownika
• Sesja z tanecznym akcentem
• Dzień Niepodległości
• 0:8
• Oni, odkrywcy
• Uratowały ich grube mury
• Zmiany ruchu na ul. Wandy i rozkład PKS
• Te panie obronią się same
• Wywieźli ją na dworzec
• Młody policjant walczy o życie po ataku nożownika
• Sesja z tanecznym akcentem


