Felieton • Wszystko co mamy, to pamięć
Marek Grzelka • Środa, 4 listopada 2009, 09:17:03 •

Pędzimy. Codziennie pędzimy w czasie nieuchronnie odcinając jego kawał za kawałem i odrzucając w przeszłość.Sęk w tym, że ten czas się nam w końcu wypstryka, ziarna sekund wysypują się nam jak przez dziurę w bucie, kiedy idziemy, od pierwszego haustu po narodzinach do wydechu, po którym jest już tylko cisza. Tę nieuchronność przemijania owijamy w grubą papę zapomnienia, zaniechania myślenia o fakcie terminalności naszego bycia na tym łez padole. Czasami jednak przypominamy dzieci biegające nocą, w burzy, po mokrej łące i czasami stajemy odrętwiali, bo piorun uderzył właśnie gdzieś blisko i kogoś nam zabrał. To z nimi spotykamy się 1. listopada. To bolesne święto. Oparte na dogłębnym poczuciu braku tych, których z nami już nie ma. Żal kumuluje się tym dobitniej, że nie znamy żadnego sposobu, by ten stan zmienić. Choćbyśmy chcieli nie wiem jak bardzo, zmarli nie wrócą, już się nie odezwą, nie usiądą obok. Żyją w przeszłości, żyją, póki żywa o nich pamięć. Pozostają nam zdjęcia, wspomnienia, czasem echo zapachu w ubraniu przez nich noszonych, pozostaje też grób, jako jedyne w rzeczywistości miejsce świadczące o obecności kogoś, kto zniknął. Wierzymy jednak, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że się spotkamy, że będziemy się radować, bo nic tak nie cieszy w życiu jak kres tęsknoty za kimś. A z drugiej strony wiemy, że to ponowne spotkanie okupimy naszym brakiem tutaj, że tu będą następni w szeregu, fala za falą, która tą drogą pójdzie, bo nie istnieje alternatywne wyjście dla życia prócz śmierci. W głowie kołace mi się takie zdanie, które kiedyś usłyszałem, że to, jak traktujemy zmarłych, jest probierzem naszego cywilizacyjnego statusu. Nie mówię o „naszych drogich zakopanych” jak pisze poeta Dariusz Suska, ale o tym, jak wszystkich zmarłych traktujemy w ogóle. Wspominam Szwecję, gdzie dwustuletnie groby ludzi dawno już nieistniejących, zwykłych mieszkańców wsi wyglądają jak nowe. Ale i cieszę się, kiedy widzę, że u nas powoli coś się zmienia. Że zapala się znicze na zniszczonych grobach, bo to światełko pamięci każdemu się należy. Że ktoś znów posprzątał kawałek poniemieckiego cmentarza między Pleszówkiem a Modrzycą, zagrabił liście, ułożył wieńce, zapalił kilka lampek. To, co pcha nas do takich uczynków, jest na wskroś wyrazem głębokiego humanizmu. Jesteśmy jako żywi winni zmarłym pamięć. Póki mamy ją dla nich, nadal są.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. DODAJ
Marek Grzelka • Środa, 4 listopada 2009, 09:17:03 •

Pędzimy. Codziennie pędzimy w czasie nieuchronnie odcinając jego kawał za kawałem i odrzucając w przeszłość.Sęk w tym, że ten czas się nam w końcu wypstryka, ziarna sekund wysypują się nam jak przez dziurę w bucie, kiedy idziemy, od pierwszego haustu po narodzinach do wydechu, po którym jest już tylko cisza. Tę nieuchronność przemijania owijamy w grubą papę zapomnienia, zaniechania myślenia o fakcie terminalności naszego bycia na tym łez padole. Czasami jednak przypominamy dzieci biegające nocą, w burzy, po mokrej łące i czasami stajemy odrętwiali, bo piorun uderzył właśnie gdzieś blisko i kogoś nam zabrał. To z nimi spotykamy się 1. listopada. To bolesne święto. Oparte na dogłębnym poczuciu braku tych, których z nami już nie ma. Żal kumuluje się tym dobitniej, że nie znamy żadnego sposobu, by ten stan zmienić. Choćbyśmy chcieli nie wiem jak bardzo, zmarli nie wrócą, już się nie odezwą, nie usiądą obok. Żyją w przeszłości, żyją, póki żywa o nich pamięć. Pozostają nam zdjęcia, wspomnienia, czasem echo zapachu w ubraniu przez nich noszonych, pozostaje też grób, jako jedyne w rzeczywistości miejsce świadczące o obecności kogoś, kto zniknął. Wierzymy jednak, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że się spotkamy, że będziemy się radować, bo nic tak nie cieszy w życiu jak kres tęsknoty za kimś. A z drugiej strony wiemy, że to ponowne spotkanie okupimy naszym brakiem tutaj, że tu będą następni w szeregu, fala za falą, która tą drogą pójdzie, bo nie istnieje alternatywne wyjście dla życia prócz śmierci. W głowie kołace mi się takie zdanie, które kiedyś usłyszałem, że to, jak traktujemy zmarłych, jest probierzem naszego cywilizacyjnego statusu. Nie mówię o „naszych drogich zakopanych” jak pisze poeta Dariusz Suska, ale o tym, jak wszystkich zmarłych traktujemy w ogóle. Wspominam Szwecję, gdzie dwustuletnie groby ludzi dawno już nieistniejących, zwykłych mieszkańców wsi wyglądają jak nowe. Ale i cieszę się, kiedy widzę, że u nas powoli coś się zmienia. Że zapala się znicze na zniszczonych grobach, bo to światełko pamięci każdemu się należy. Że ktoś znów posprzątał kawałek poniemieckiego cmentarza między Pleszówkiem a Modrzycą, zagrabił liście, ułożył wieńce, zapalił kilka lampek. To, co pcha nas do takich uczynków, jest na wskroś wyrazem głębokiego humanizmu. Jesteśmy jako żywi winni zmarłym pamięć. Póki mamy ją dla nich, nadal są.
Co, gdzie, kiedy?
Kultura
Rasowy blues rozbujał Teatralną
Piątkowy wieczór bywalcom Kawiarni Teatralnej upłynął w iście bluesowym nastroju, a to za sprawą koncertu Gedii Blues Band.
• NoHands na Zamku
• W małym klubie wielki koncert
• Przez bajkę do zdrowia
• O książkach i nie tylko...
• Historia nie jest jej obca
• Literackie wspomnienia lata
• Diabeł tkwi w szczególe
• W Teatralnej na rockową nutę
• Żywiołowy występ artystów z Ukrainy
• Koncert, który porusza wyobraźnię
Rozmowa
Miasto da pieniądze na zabytki
Mieszkańcy kamienic wpisanych do rejestru zabytków mogą liczyć na dofinansowanie ich remontów, muszą tylko złożyć wniosek. O szczegóły pytamy Beatę Pietrzykowską, naczelnika wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska.
• Lapidaria są pełne ludzkich życiorysów
• Stowarzyszenie „Radość” otwiera drzwi
• Paweł Pazdrowski - Ciężka praca z artystami
• Grzegorz Tyrak - To dobry moment na kupno własnego M
• Filip Czekała - Lepiej zapobiegać niż leczyć
• Koźmiński - Trochę jestem narcyzem...
• Danuta Ferdynus - Tak spędzamy jesień życia
• Agata Bojdunik - Jestem optymistką
• Wiesław Szkondziak - Zyskać możemy wszyscy
• Stanisław Hruświcki - Swoją pracę trzeba lubić



