Marek Grzelka • Czwartek, 20 sierpnia 2009, 14:43:44 •

Niedawno rozgorzała awantura na temat jakości dyskusji w polskim internecie. Punktem zapalnym był fakt rezygnacji siatkarki Doroty Świeniewicz z gry w kadrze narodowej. Jedną z przyczyn tych decyzji były komentarze internautów, nieprzychylne, złośliwe, wręcz chamskie. Ten fakt rozpoczął debatę nad tym, dlaczego polski internet jest tak pełny zwykłego chamstwa.
Szacuje się, że ok. 60% Polaków korzysta z sieci. 90 procent użytkowników to pasywni odbiorcy, 10 procent komentuje wydarzenia pod artykułami na portalach, na forach. W tych 10% część stanowią internauci, którzy możliwość podzielenia się anonimowo swoim zdaniem traktują jako okazję do wypalenia komuś kopa w twarz. Nie ważne jak, byle bolało. Komentują rzeczywistość zjadliwie, czasem wulgarnie, liczą na czyjeś porażki, robią wszystko by innych zdyskredytować, ośmieszyć, obrazić.
Warto zacząć od samych mediów. Nie kryjmy, każda gazeta, każda stacja telewizyjna, rzeczywistość kreuje poprzez wybiórcze traktowanie składników rzeczywistości. To, co media pokazują, rzutuje na odbiór rzeczywistości odbiorcy, dobre informacje sprawiają, że rzeczywistość wydaje się łagodniejsza, trupy, wypadki i wojny stawiają świat w złym świetle. Tak samo świat odbiera każdy z nas, skupiając się na wymowie tego czy innego faktu budujemy sobie obraz świata. Konflikt na linii rzeczywistość w mediach a rzeczywistość odbiorcy rodzi niezgodę, odbiorca widzi, że prezentowana w mediach rzeczywistość jest niespójna z jego obrazem świata. I tu do odbiorców nie można mieć pretensji o kąśliwe wpisy. Wynika to z ich szczerości. Nie zgadzają się i kontrują. A czasem ubierają to w słowa niesalonowe, ale cóż, świat rzeczywisty to nie ciastka u cioci, a język bywa odzwierciedleniem tego, w jakim świecie żyjemy. Do tego dochodzi ścieranie się rozmaitych światopoglądów internautów. Tu też sobie nie żałują wzajemnych i uszczypliwości, i soczystych sierpów w nos.
Internetowa dyskusja czasem przypomina grupową bójkę w ciemnym pokoju. Każdy wywija łapami na lewo i prawo, byle kogoś trafić. Trafiają się nawzajem wszyscy. Kiedy światło się zapala, wszyscy stoją z siniakami na twarzy i obdartymi dłońmi. Internetowa dyskusja to pojedynek na racje, jednak bez rozsądzania słuszności którejś z nich, takiego narzędzia nie ma. Nie ma zrozumienia dla odmiennych argumentów, ten, kto myśli inaczej to rywal, którego trzeba spacyfikować, zdyskredytować, ośmieszyć, obrazić. Tylko własne zdanie każdego internauty jest słuszne, jedna jest tylko racja, uparta, nieugięta, jedyna właściwa, niezłomna do samego końca. Bo zauważyć błąd u siebie albo przyznać komuś rację, to jest porażka, to jest śmierć.
Są tacy, którzy odbierają informację i choć się z nimi nie zgadzają, są ponad nią, inni bardzo się angażują w rzekome prostowanie świata. Ale nie można ich traktować jako mąciwodów, pieniaczy i frustratów, to są ludzie, którym zależy na potwierdzeniu niezaprzeczalnej prawdziwości ich racji.
To, że każdy internauta swój osąd na temat rzeczywistości może dzięki internetowi zamieścić, jest chwalebne, na wskroś demokratyczne, dzięki temu widzimy rzeczywistość pełniejszą, wielowymiarową i dzięki temu wyrabiamy sobie pogląd, pogłębiamy go albo też nadal obstajemy przy swoim. To jest wolność. Przyznajemy osobiście rację jednym, odbieramy ją drugim, ale nie zawsze musimy komuś o tym napisać narażając się na uczestnictwo w bójce w ciemnym pokoju. Internet daje możliwość wyrażenia swojego zdania, takiej szansy Polacy przez długi czas nie mieli, i dużo wody upłynie w Wiśle, Odrze i Bugu, zanim zaczniemy się anonimowo szanować, umiejętnie dyskutować, na racje, na argumenty. Śledząc wpisy pod tekstami, na forach, czasem skóra na plecach cierpnie widząc, jak ludzie siebie traktują wyrażając swoje opinie. W tym gorzkim sosie czuć jednak pozytywny smak. Są bowiem miejsca na świecie, gdzie ludzie nie mogą mieć własnego zdania, a tym bardziej nie mogą go wygłaszać, są też tacy, którzy racje udowadniają podkładanymi bombami. Wielka wojna na racje obite w skórę słowa trwa. Z czasem, oby tych słów gruboskórnych, było jak najmniej.
Co, gdzie, kiedy?
Kultura
Rasowy blues rozbujał Teatralną
Piątkowy wieczór bywalcom Kawiarni Teatralnej upłynął w iście bluesowym nastroju, a to za sprawą koncertu Gedii Blues Band.
• NoHands na Zamku
• W małym klubie wielki koncert
• Przez bajkę do zdrowia
• O książkach i nie tylko...
• Historia nie jest jej obca
• Literackie wspomnienia lata
• Diabeł tkwi w szczególe
• W Teatralnej na rockową nutę
• Żywiołowy występ artystów z Ukrainy
• Koncert, który porusza wyobraźnię
Rozmowa
Miasto da pieniądze na zabytki
Mieszkańcy kamienic wpisanych do rejestru zabytków mogą liczyć na dofinansowanie ich remontów, muszą tylko złożyć wniosek. O szczegóły pytamy Beatę Pietrzykowską, naczelnika wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska.
• Lapidaria są pełne ludzkich życiorysów
• Stowarzyszenie „Radość” otwiera drzwi
• Paweł Pazdrowski - Ciężka praca z artystami
• Grzegorz Tyrak - To dobry moment na kupno własnego M
• Filip Czekała - Lepiej zapobiegać niż leczyć
• Koźmiński - Trochę jestem narcyzem...
• Danuta Ferdynus - Tak spędzamy jesień życia
• Agata Bojdunik - Jestem optymistką
• Wiesław Szkondziak - Zyskać możemy wszyscy
• Stanisław Hruświcki - Swoją pracę trzeba lubić



