Kożuchów • Wieś się podzieliła. Czy się zjednoczy?
Krzysztof Koziołek • Czwartek, 29 października 2009, 16:23:33 •

Już przed wyborami nowego sołtysa w Mirocinie Górnym było wiadomo, że atmosfera będzie gorąca. Bo jak miała nie być, gdy dotychczasowy sołtys złożył rezygnację, uzasadniając ją niemożnością współpracy z miejscowym radnym?Poniedziałek, 19. października, zbliża się 18.00. Jak wieś długa i szeroka – a raczej długa, bo Mirocin Górny ciągnie się na długości kilku kilometrów – w kierunku świetlicy ciągnie sznur mieszkańców. Już przed ustaloną godziną sala pęka w szwach. Wolne zostają tylko cztery krzesła w pierwszym rzędzie, aczkolwiek wielu z przybyłych, widać z gatunku tych bardziej nieśmiałych, podpiera ściany. Zaś kolejka chętnych do wpisania się na listę, co jest warunkiem wzięcia udziału w głosowaniu, wije się nawet przed wejściem do budynku. Sekretarz gminy Kazimierz Ponikwia nie ma więc wyjścia, musi przesunąć rozpoczęcie wyborów, aż wszyscy złożą swoje podpisy na tejże liście.
Dyplomatyczny unik wiceburmistrza
Ten czas ja wykorzystuję na rozmowy z mieszkańcami. Najpierw jednak pytam wiceburmistrza Adama Żyrolisa, czy to prawda, że sołtys Roman Strużyk zrezygnował z powodu stawu? Słowem wyjaśnienia: w centrum wsi, przy głównej drodze, jest duży staw, w którym miejscowi wędkarze od lat łowili ryby i – jak podkreślają moim rozmówcy – także go zarybiali. Jakiś czas temu władze gminy staw postanowiły jednak wydzierżawić jednemu z mieszkańców. Innym to się nie spodobało... Pytam więc burmistrza, czy poszło o ten właśnie staw. - Nic mi o tym nie wiadomo. W piśmie, w którym sołtys złożył rezygnację, nie ma o tym mowy – odpowiada dyplomatycznie A. Żyrolis. Inne zdanie mają na ten temat mieszkańcy.
- Oczywiście, że poszło o staw. I jeszcze o świetlicę wiejską, którą wzięła pod opiekę OSP. Teraz trzeba się radnego Andrzeja Staroszczuka, który jest prezesem straży, pytać o zgodę na wejście do świetlicy – mówi krótko jedna z pań. - Początkowo staw miało wydzierżawić kilku wędkarzy z naszej wsi, nawet nam to burmistrz w maju obiecał. Ale wydzierżawił tylko jednemu. Gdzie tu dobro wsi? Sołtys się z tym nie zgadzał, poróżnił się z radnym i ich drogi się rozeszły. Bo radny to trzyma stronę burmistrza – dodaje kolejna mieszkanka. - A burmistrz popiera radnego. Żeby chociaż pozory zachowali, gdzie tam, widać, jak to robią jawnie – słyszę za plecami.
- A jakie poparcie miał u was burmistrz Ogrodnik w ostatnich wyborach? - pytam. - Duże, bardzo duże. Ale w następnych tak nie będzie. Zawiedliśmy się na nim – odpowiadają moi rozmówcy.
Błyskawiczna kampania wyborcza
W tym momencie lista zostaje zamknięta, wybory można zaczynać. Czas na zgłaszanie kandydatów. - Jest wśród nas wiele osób, które godnie pełniłyby tę funkcję. Ja zgłaszam kandydata na podstawie własnych obserwacji jego ostatnich działań na rzecz wsi – mówi Piotr Malinowski i wskazuje na Michała Bobowskiego. - Od niedawna jest dzierżawcą stawów, które wieś trochę poróżniły. Ale coś się tam dzieje, są robione porządki, była impreza dla dzieci i wożenie bryczką. Działa też w straży pożarnej – dodaje P. Malinowski.
W odpowiedzi sala zgłasza kandydatury dwóch pań: Grażyny Nowak i Doroty Lorenc. O „fotel” sołtysa powalczą więc trzy osoby. Matematyka jest prosta: 66 procent kandydatów to kobiety. Gdyby takie parytety były w wyborach wyższego szczebla: samorządowych, parlamentarnych czy na prezydenta...
Ale koniec tej dygresji, bo właśnie padła propozycja, aby kandydaci przedstawili swój wyborczy program.
- Zrobić boisko, chciałbym też zrezygnować z pieniędzy za zbieranie podatków i przeznaczyć je na potrzeby wsi. Jestem gotowy poświęcić stawy wioskowe, choć i tak można z nich korzystać, wbrew temu, co się mówi – mówi M. Bobowski. Zapowiada też założenie koła gospodyń wiejskich, które zajmowałoby się także szkołą.
G. Nowak chce zjednoczyć wieś, która jest podzielona. Ona też chciałaby założenia koła gospodyń, bo to jest szansa dla starszych osób, które nie mają w domach co robić.
- Znacie mnie, nie dam sobie napluć w kaszę. Co mogę wam obiecać? Nic, bo to, co się uda zrobić, zależy tylko od burmistrza. Mam nadzieję, że przy pomocy byłego sołtysa, radnego i burmistrza uda się zrobić coś ze świetlicą. I żebyśmy nie byli podzieleni – powiedziała D. Lorenc.
Krótko i zwięźle
Kiedy szybka kampania wyborcza dobiegła końca, D. Lorenc spytała prowadzącego zebranie, czy sołtys – były już – mógłby powiedzieć, dlaczego zrezygnował tak z dnia na dzień.
- Zacytuję pismo... - zaczyna K. Ponikwia. - Chcemy, żeby sam to powiedział! Chcemy wiedzieć, czy zrezygnował sam, czy został do tego zmuszony. Niech pan udzieli mu głosu – pada z sali. W końcu sekretarz gminy udzielił byłemu sołtysowi głosu.
- Nie będę się rozwodził, powiem krótko i zwięźle. Nie układała się praca z panem radnym, bo pan radny jest żądny władzy. A sołtys był od liczenia psów i roznoszenia nakazów. Nie mogłem się z tym pogodzić i złożyłem rezygnację – stwierdził R. Strużyk.
Radny Staroszczuk podczas zebrania wyborczego tego nie skomentował, my poprosiliśmy go o komentarz już później (czytaj obok).
Dojdzie do zjednoczenia?
Przychodzi chwila głosowania. Przewodniczący komisji wyborczej odczytuje po kolei nazwiska z listy, ludzie podchodzą po karty do głosowania, zaznaczają swojego kandydata i wrzucają głosy do urny. Po kolei 140 osób więc trochę to trwa. Liczenie idzie już szybciej.
Ważnych głosów jest 129, nieważnych 9, dwie karty ktoś zabrał ze sobą. M. Bobowski zdobył 34 głosy, G. Nowak 38, a D. Lorenc 57 i to ona zostaje nowym sołtysem. Wynik wyborów sala nagradza burzą oklasków. - Mam łzy w oczach, ale się nie dziwcie, jestem zaskoczona. Mam nadzieję, że mi pomożecie – powiedziała zwyciężczyni wyborów.
- Mam nadzieję, że pani Lorenc dotrwa do końca kadencji i że przy pomocy byłego sołtysa, radnego i burmistrza dojdzie do zjednoczenia Mirocina – dodaje K. Ponikwia.
Radny Andrzej Staroszczuk:
Nie zabierałem głosu na spotkaniu, bo uważałem, że wszystko zostało już wcześniej wyjaśnione na zebraniach wiejskich. Nie chciałem też wyzwalać dodatkowych emocji, to byłoby niepotrzebne. Nie jestem żądny władzy, mógłbym taki zarzut postawić byłemu sołtysowi. Dlaczego się nie broniłem i nie odbijałem piłeczki? Bo to nie ma sensu, ja mówię prawdę i to mówienie prawdy mnie słono kosztuje. Co do świetlicy, to nie było i nie ma z tym żadnych problemów, żeby z niej korzystać, każdy kto chce, może ją wynająć od „Zamku”.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. DODAJ
Krzysztof Koziołek • Czwartek, 29 października 2009, 16:23:33 •

Już przed wyborami nowego sołtysa w Mirocinie Górnym było wiadomo, że atmosfera będzie gorąca. Bo jak miała nie być, gdy dotychczasowy sołtys złożył rezygnację, uzasadniając ją niemożnością współpracy z miejscowym radnym?Poniedziałek, 19. października, zbliża się 18.00. Jak wieś długa i szeroka – a raczej długa, bo Mirocin Górny ciągnie się na długości kilku kilometrów – w kierunku świetlicy ciągnie sznur mieszkańców. Już przed ustaloną godziną sala pęka w szwach. Wolne zostają tylko cztery krzesła w pierwszym rzędzie, aczkolwiek wielu z przybyłych, widać z gatunku tych bardziej nieśmiałych, podpiera ściany. Zaś kolejka chętnych do wpisania się na listę, co jest warunkiem wzięcia udziału w głosowaniu, wije się nawet przed wejściem do budynku. Sekretarz gminy Kazimierz Ponikwia nie ma więc wyjścia, musi przesunąć rozpoczęcie wyborów, aż wszyscy złożą swoje podpisy na tejże liście.
Dyplomatyczny unik wiceburmistrza
Ten czas ja wykorzystuję na rozmowy z mieszkańcami. Najpierw jednak pytam wiceburmistrza Adama Żyrolisa, czy to prawda, że sołtys Roman Strużyk zrezygnował z powodu stawu? Słowem wyjaśnienia: w centrum wsi, przy głównej drodze, jest duży staw, w którym miejscowi wędkarze od lat łowili ryby i – jak podkreślają moim rozmówcy – także go zarybiali. Jakiś czas temu władze gminy staw postanowiły jednak wydzierżawić jednemu z mieszkańców. Innym to się nie spodobało... Pytam więc burmistrza, czy poszło o ten właśnie staw. - Nic mi o tym nie wiadomo. W piśmie, w którym sołtys złożył rezygnację, nie ma o tym mowy – odpowiada dyplomatycznie A. Żyrolis. Inne zdanie mają na ten temat mieszkańcy.
- Oczywiście, że poszło o staw. I jeszcze o świetlicę wiejską, którą wzięła pod opiekę OSP. Teraz trzeba się radnego Andrzeja Staroszczuka, który jest prezesem straży, pytać o zgodę na wejście do świetlicy – mówi krótko jedna z pań. - Początkowo staw miało wydzierżawić kilku wędkarzy z naszej wsi, nawet nam to burmistrz w maju obiecał. Ale wydzierżawił tylko jednemu. Gdzie tu dobro wsi? Sołtys się z tym nie zgadzał, poróżnił się z radnym i ich drogi się rozeszły. Bo radny to trzyma stronę burmistrza – dodaje kolejna mieszkanka. - A burmistrz popiera radnego. Żeby chociaż pozory zachowali, gdzie tam, widać, jak to robią jawnie – słyszę za plecami.
- A jakie poparcie miał u was burmistrz Ogrodnik w ostatnich wyborach? - pytam. - Duże, bardzo duże. Ale w następnych tak nie będzie. Zawiedliśmy się na nim – odpowiadają moi rozmówcy.
Błyskawiczna kampania wyborcza
W tym momencie lista zostaje zamknięta, wybory można zaczynać. Czas na zgłaszanie kandydatów. - Jest wśród nas wiele osób, które godnie pełniłyby tę funkcję. Ja zgłaszam kandydata na podstawie własnych obserwacji jego ostatnich działań na rzecz wsi – mówi Piotr Malinowski i wskazuje na Michała Bobowskiego. - Od niedawna jest dzierżawcą stawów, które wieś trochę poróżniły. Ale coś się tam dzieje, są robione porządki, była impreza dla dzieci i wożenie bryczką. Działa też w straży pożarnej – dodaje P. Malinowski.
W odpowiedzi sala zgłasza kandydatury dwóch pań: Grażyny Nowak i Doroty Lorenc. O „fotel” sołtysa powalczą więc trzy osoby. Matematyka jest prosta: 66 procent kandydatów to kobiety. Gdyby takie parytety były w wyborach wyższego szczebla: samorządowych, parlamentarnych czy na prezydenta...
Ale koniec tej dygresji, bo właśnie padła propozycja, aby kandydaci przedstawili swój wyborczy program.
- Zrobić boisko, chciałbym też zrezygnować z pieniędzy za zbieranie podatków i przeznaczyć je na potrzeby wsi. Jestem gotowy poświęcić stawy wioskowe, choć i tak można z nich korzystać, wbrew temu, co się mówi – mówi M. Bobowski. Zapowiada też założenie koła gospodyń wiejskich, które zajmowałoby się także szkołą.
G. Nowak chce zjednoczyć wieś, która jest podzielona. Ona też chciałaby założenia koła gospodyń, bo to jest szansa dla starszych osób, które nie mają w domach co robić.
- Znacie mnie, nie dam sobie napluć w kaszę. Co mogę wam obiecać? Nic, bo to, co się uda zrobić, zależy tylko od burmistrza. Mam nadzieję, że przy pomocy byłego sołtysa, radnego i burmistrza uda się zrobić coś ze świetlicą. I żebyśmy nie byli podzieleni – powiedziała D. Lorenc.
Krótko i zwięźle
Kiedy szybka kampania wyborcza dobiegła końca, D. Lorenc spytała prowadzącego zebranie, czy sołtys – były już – mógłby powiedzieć, dlaczego zrezygnował tak z dnia na dzień.
- Zacytuję pismo... - zaczyna K. Ponikwia. - Chcemy, żeby sam to powiedział! Chcemy wiedzieć, czy zrezygnował sam, czy został do tego zmuszony. Niech pan udzieli mu głosu – pada z sali. W końcu sekretarz gminy udzielił byłemu sołtysowi głosu.
- Nie będę się rozwodził, powiem krótko i zwięźle. Nie układała się praca z panem radnym, bo pan radny jest żądny władzy. A sołtys był od liczenia psów i roznoszenia nakazów. Nie mogłem się z tym pogodzić i złożyłem rezygnację – stwierdził R. Strużyk.
Radny Staroszczuk podczas zebrania wyborczego tego nie skomentował, my poprosiliśmy go o komentarz już później (czytaj obok).
Dojdzie do zjednoczenia?
Przychodzi chwila głosowania. Przewodniczący komisji wyborczej odczytuje po kolei nazwiska z listy, ludzie podchodzą po karty do głosowania, zaznaczają swojego kandydata i wrzucają głosy do urny. Po kolei 140 osób więc trochę to trwa. Liczenie idzie już szybciej.
Ważnych głosów jest 129, nieważnych 9, dwie karty ktoś zabrał ze sobą. M. Bobowski zdobył 34 głosy, G. Nowak 38, a D. Lorenc 57 i to ona zostaje nowym sołtysem. Wynik wyborów sala nagradza burzą oklasków. - Mam łzy w oczach, ale się nie dziwcie, jestem zaskoczona. Mam nadzieję, że mi pomożecie – powiedziała zwyciężczyni wyborów.
- Mam nadzieję, że pani Lorenc dotrwa do końca kadencji i że przy pomocy byłego sołtysa, radnego i burmistrza dojdzie do zjednoczenia Mirocina – dodaje K. Ponikwia.
Radny Andrzej Staroszczuk:
Nie zabierałem głosu na spotkaniu, bo uważałem, że wszystko zostało już wcześniej wyjaśnione na zebraniach wiejskich. Nie chciałem też wyzwalać dodatkowych emocji, to byłoby niepotrzebne. Nie jestem żądny władzy, mógłbym taki zarzut postawić byłemu sołtysowi. Dlaczego się nie broniłem i nie odbijałem piłeczki? Bo to nie ma sensu, ja mówię prawdę i to mówienie prawdy mnie słono kosztuje. Co do świetlicy, to nie było i nie ma z tym żadnych problemów, żeby z niej korzystać, każdy kto chce, może ją wynająć od „Zamku”.
Co, gdzie, kiedy?
Nowa Sól
• Nożownik zaatakował w areszcie• Tacy Sami szukają sponsorów
• Nożownik już próbował zabić
• Matury? Szału nie ma
• Nie liczę na rewolucję, ale milczeć nie będę
• „Schetynówka” na kłopoty z koleinami
• Lewe fajki w dwóch autach
• Wyrok pod koniec miesiąca?
• Ktoś chciał nożem zabić policjanta
• Ile kosztuje pamięć?
Kożuchów
• Prawie jak autostrada• Sesja z honorami
• Samorząd kupi mieszkania
• Akcja z problemami
• Wielka przeprowadzka?
• Wieś się podzieliła. Czy się zjednoczy?
• Dokąd zmierzasz, Kożuchowie?
• Dzik jest dziki, dzik jest zły...
• Był mostek, będzie most
• Dojazd z problemami
Bytom Odrzański
• Panie burmistrz, kiedy będzie choinka?• Starobruk w miejsce asfaltu
• Remont ratusza częściowo wstrzymany
• Powstaje większa czytelnia
• Jeszcze tylko zieleń
• Seniorzy balowali
• Ruszyły prace w „ewangeliku”
• Wizytówka na ratuszu
• Sauter walczy o pieniądze na drogę. Sprytnie!
• Muzyka niewidomych
Otyń
• Zapisz się na mammografię• Czy współfinansować powiatowe inwestycje w gminie?
• Tajemnice otyńskiej rezydencji
• Muzyka dawna w trzech odsłonach
• Jarzębinki na medal
• Strażacka przyjaźń ponad granicami
• Otyńskie malowanie
• Boisko dobre na wszystko
• Czy ktoś kupi fabrykę?
• Święto plonów z europejskim akcentem
Nowe Miasteczko
• Betonowe płyty zastąpi polbruk• Mieszkańcy stworzyli miejsce do wspólnych zabaw
• Ocieplą budynki
• Obok stadionu ma być hala i kryta pływalnia
• Rusza rewitalizacja!
• Budują chodnik do cmentarza
• Położą rury na dwóch ulicach
• Chóry na deskach
• Powrót do chóralnych tradycji
• Oko w oko z literaturą i jej twórcami
Siedlisko
• Objazd na Kasztanowej• Egipskie ciemności dla oszczędności
• Zapomnieli o naszych dzieciach
• Gdzie ci bezrobotni?
• Korczakowskie święto
• Powstanie kolejny „Orlik"
• Komedia, horror i western...
• Spełniło się marzenie
• Majówka, na której lała się krew
• Ostatni spór o szkołę?
Krótko
• Wyładowali agresję na przechodniach• Znalezione nie kradzione, ale oddać trzeba
• Kalafiorowa szajka złapana
• Uciekał z tysiącami paczek papierosów
• Bił policjantów, którzy go zatrzymali
• Duża wódka dla policjanta
• Najważniejsze to zdrowo żyć
• Zakon Feliksa?
• Ogień zabrał im dom. Po raz drugi
• Dołącz do konkursu Urzędu Miejskiego i Radia Zachód
Sport
Olimpijka w Olimpie
Podopieczni A. Szczepańskiej do Nowej Soli zawitali w drodze na turniej do Cottbus. O 10.00 rano dali pokaz judo dla uczniów szkoły Podstawowej nr 2, potem pokazali czym jest judo w „Nitkach”.
• SPR na fali wznoszącej
• Tylko dla masochistów
• Sztuczne światło, żywa ciemność
• Dwa w przód, jeden w tył
• Spieszmy się kochać MKS tak szybko odchodzi...
• Orzeł nie spadł w Nowej Soli
• „Zwycięstwolandia”
• Nukleon straszny z nazwy
• Przed nami VI Turniej Mikołajkowy
• Wielka niespodzianka w Trzebnicy
Kultura
Rasowy blues rozbujał Teatralną
Piątkowy wieczór bywalcom Kawiarni Teatralnej upłynął w iście bluesowym nastroju, a to za sprawą koncertu Gedii Blues Band.
• NoHands na Zamku
• W małym klubie wielki koncert
• Przez bajkę do zdrowia
• O książkach i nie tylko...
• Historia nie jest jej obca
• Literackie wspomnienia lata
• Diabeł tkwi w szczególe
• W Teatralnej na rockową nutę
• Żywiołowy występ artystów z Ukrainy
• Koncert, który porusza wyobraźnię
Rozmowa
Miasto da pieniądze na zabytki
Mieszkańcy kamienic wpisanych do rejestru zabytków mogą liczyć na dofinansowanie ich remontów, muszą tylko złożyć wniosek. O szczegóły pytamy Beatę Pietrzykowską, naczelnika wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska.
• Lapidaria są pełne ludzkich życiorysów
• Stowarzyszenie „Radość” otwiera drzwi
• Paweł Pazdrowski - Ciężka praca z artystami
• Grzegorz Tyrak - To dobry moment na kupno własnego M
• Filip Czekała - Lepiej zapobiegać niż leczyć
• Koźmiński - Trochę jestem narcyzem...
• Danuta Ferdynus - Tak spędzamy jesień życia
• Agata Bojdunik - Jestem optymistką
• Wiesław Szkondziak - Zyskać możemy wszyscy
• Stanisław Hruświcki - Swoją pracę trzeba lubić
Felieton
Wszystko co mamy, to pamięć
Pędzimy. Codziennie pędzimy w czasie nieuchronnie odcinając jego kawał za kawałem i odrzucając w przeszłość.
Więcej
• Chlopcy od Fausta
• Dziękuję za Nobla dla Obamy i za rok chcę Odrzany
• Najlepiej umierać hurtowo
• "Niemój" Romek jeździ do "Spożywczaka"
• Rozmowa z duchem
• Zapominamy o bohaterach
• Internetowe wojny
Fakty non-stop
Nowa Sól • Dwie osoby zginęły w wypadku koło Nowej Soli
W sobotę ok godz. 10.20 na drodze krajowej nr 3, tuż przy węźle nowosolskim doszło do tragicznego wypadku. W zderzeniu osobowego fiata sieny z ciężarowym manem zginęły dwie osoby.
• Fałszywy alarm bombowy w Studzieńcu
• Dzień Niepodległości
• 0:8
• Oni, odkrywcy
• Uratowały ich grube mury
• Zmiany ruchu na ul. Wandy i rozkład PKS
• Te panie obronią się same
• Wywieźli ją na dworzec
• Młody policjant walczy o życie po ataku nożownika
• Sesja z tanecznym akcentem
• Dzień Niepodległości
• 0:8
• Oni, odkrywcy
• Uratowały ich grube mury
• Zmiany ruchu na ul. Wandy i rozkład PKS
• Te panie obronią się same
• Wywieźli ją na dworzec
• Młody policjant walczy o życie po ataku nożownika
• Sesja z tanecznym akcentem


