Reklama

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Oszczędnościowe innowacje PDF Drukuj Email
Wpisany przez Marek Grzelka   
sobota, 22 stycznia 2011 19:02

komin

Ostatnio przy temacie popularnym i szeroko znanym, florystycznym, bowiem chodziło o pierwsze pozimowe kwiaty zwane przebiśniegami, poruszyłem inny drażliwy temat dotyczący mentalności mieszkańców okolic między Bugiem a Odrą. Dziś dalej w ten deseń, bo jest parę hitów oprócz tego, że nie zbieramy po psach, a i sami do psiego dokładamy

Dziś sprawy dwie, też chyba wpisujące się dosyć grubą kreską w rys zwany portretem społecznym. I trzymać będę się podwórka nowosolskiego, wszak bliskie mi ono i wyraźnie widać, co w nim ciekawego.

Obydwie czynności związane z działalnością mieszkańców mają wspólny mianownik – oszczędności. Pierwsza rzecz tyczy zimy również. Bywają poranki i popołudnia, kiedy stal zimowego nieba niknie za tumanem dymu. Z racji tego, że opał jest drogi, a wiele rzeczy przecież jest rzeczami, które da się spalić, lubimy w piecach palić wszystko. Ja się nie dziwię, ciepło własnego domostwa jest ważniejsze niż duszący smród kilku kwadratów dzielnicy. Zresztą, przecież komina nie mamy w środku, więc nam nie szkodzi, tanio jest, ciepło jest, więc o co larum. Sęk w tym, że palone plastiki, wywleczone z szaf stare spodnie i buty, połamane zabawki nie tylko śmierdzą na pół miasta, ale i chyba trują.

Hitem natomiast jest dla mnie druga akcja, również ściśle związana z oszczędnościami. Na jednym z nowosolskich osiedli lokatorzy jednej z klatek nie mogli dojść, jak to jest, że kaloryfery nie są ciepłe. Kiedy zagadkę rozwiązali, okazało się, że grzejniki były zapowietrzone. Dolali wody myśląc, że problem zniknie. Na chwilę się udało, lecz szybko problem powrócił. Teraz proszę o uwagę.

Jak jeden z lokatorów chciał zaoszczędzić kosztem innych? Ano po prostu wyszedł z założenia: po co płacić za prąd i za gaz, jeśli chcę być czysty i schludny. Ów pomysłowy jegomość wpadł na pomysł innowacyjny na skalę światową. Otóż, by nie płacić za media do grzania wody, do wieczornej ablucji spuszczał ją sobie z kaloryfera, zawsze cieplutką...

W psich kupach, w paleniu syfem, w spuszczaniu wody z kaloryfera chodzi o to samo. Nie potrafimy pomyśleć, że oprócz nas są jeszcze inni ludzie. Którzy chcą chodzić po chodnikach bez slalomów, którzy chcą wyjść z dzieckiem do parku, którzy chcą wyjść na spacer i nie wąchać spalonej gumy. Liczy się tylko nasze, moje, reszta mnie generalnie nie za bardzo obchodzi. Myślę, że dopóki tego nie przeskoczymy, jeśli nie zaczniemy się zastanawiać, że nasza wygoda może być czyimś kłopotem, kupy, dym i akcje oszczędnościowe kosztem innych zostaną z nami.

Marek Grzelka

 

Zmieniony: sobota, 22 stycznia 2011 19:32