Reklama

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Szwedzka piłka PDF Drukuj Email
Wpisany przez Marek Grzelka   
środa, 28 lipca 2010 10:15

M. GrzelkaNawet podczas urlopu nie pójść na jakikolwiek mecz to jest zwykła hańba. Wczoraj udało mi się trafić na mecz zespołu piątej dywizji ligi szwedzkiej.

Ichnia piąta dywizja to strukturalnie patrząc odpowiednik naszej klasy A. Cały system rozgrywek ligi szwedzkiej to lig 10. Ekstraklasa – Alsvenskan, jej zaplecze – czyli nasza I liga – Superettan, potem podzielona na dwie grupy Division 1 – jak nasza druga liga, sześć grup Division 2 – czyli jakby nasze trzecie ligi a potem Division 3, 4, 5, 6, 7 i 8. W sumie w Szwecji w piłkę gra 1015 zespołów.

No więc dosyć przypadkiem trafiłem na mecz zespołu Lilla Tjarby IK. Piłkarze grali mecz kontrolny, z kim, nie wiem, plakatów nie było, spikera nie było, zresztą, cokolwiek spiker powiedziałby i tak brzmiałoby to jakby ktoś jechał na rowerze, w którym przerywa łańcuch. Znalazłem się na stadionie przypadkiem, podczas powrotu z córką z placu zabaw. Trafiłem na mecz w sumie nie wiadomo kogo z nie wiadomo kim, nie wiadomo o co. Oglądałem dla czystej przyjemności oglądania piłki kopanej. A przy okazji się rozglądałem.

Genialna baza, dwa pełnowymiarowe boiska ze sztucznym oświetleniem. Nawierzchnia bajeczna, dywan krótkowłosy i gęsty niczym czupryna murzyńskiego skinheada. Na całej długości boiska reklamy rozmaitych firm. Sprzęt piłkarski z najwyższej półki. Na trybunach nieco ponad setka ludzi, a mieścina Lilla Tjarby to w sumie dwie duże ulice na krzyż plus gąszcz malutkich. Ze szwedzkich, kibicowskich gardeł tylko okrzyki radości lub żalu po zmarnowanych akcjach. Żadnych krzyków o Historycznym Upadku Japonii, żadnych Cór Koryntu ani pochwał dla Francuza co się zwie Pierre Dolain. Na boisku sentymentów nie było, ale co sędzia gwizdnął, było święte i nikt nie buczał, nikt nie machał rękami, nikt nie dyskutował, choć w obu zespołach grali gorącokrwiści piłkarze o pochodzeniu południowym, Turcy, Bośniacy, itd.

Do tego bardzo fajna, szybka piłka, fakt, nieco chwilami kulawa, wszak to klasa A, ale widać było, że o grze zespołów ktoś myśli, że wiedzą, co mają grać.

Potem zacząłem gmerać w internecie. Kadra – niemal 40 zawodników. Sztab trenerski – trzech trenerów, dwóch kierowników, człowiek odpowiedzialny za sprawy sprzętowo – transportowo – organizacyjne. Słowem – kosmos.

Dziwny ten kraj. Gdzie by się tutaj nie rozejrzeć, wszystko niepokojąco dobrze działa. Dla umysłu przyzwyczajonego do innej rzeczywistości, głównym odczuciem jest podejrzliwość, że to musi być jakieś ukartowane, niemożliwe, że właśnie weszło się na plan serialu. Coś nie gra po prostu, jest za dobrze w wielu, wielu dziedzinach. Wczoraj dostałem następną piąchę w nos od lepszego świata podczas wizyty na meczu, kolejny element tego kraju, który każe pochylić głowę z żalu i zazdrości, że u nas jest całkiem inaczej.

Ku pokrzepieniu serc. W jednym odstają. Od tygodnia szukam papieru ryżowego do sajgonek, nie mają.

Marek Grzelka

Zmieniony: środa, 28 lipca 2010 18:10