|
Wpisany przez ark
|
|
środa, 11 sierpnia 2010 13:55 |
Chyba każdego kierowcę parkowanie w Nowej Soli doprowadza do szału. Od kiedy w marcu ustawiono parkometry wszyscy kombinują, gdzie postawić samochód i nie płacić.
Czym innym jest zaparkować na godzinę i zapłacić złotówkę, a czym innym pozostawienie auta na 8-10 godzin, które spędza się w pracy. Takim osobom miasto proponuje wykupić miesięczny karnet za 100 zł i cieszyć się nieograniczonym parkowaniem we wszystkich płatnych miejskich strefach. Niestety nie każdego na taką „zniżkę” stać. Przy zarobkach 800 zł stówa to zdecydowanie za dużo. Bezpłatny parking to ten na tyłach Pl. Wyzwolenia, ale wolne miejsca są tylko z samego rana. Jeszcze jeden darmowy parking jest przy starostwie, ale czasami nawet pracownicy nie znajdują tam wolnego miejsca. Czasami uda się też postawić auto na Szkolnej, jednak popołudniu robi się tak ciasno, że ciężko tamtędy przejechać, a o zaparkowaniu można tylko pomarzyć. Innym darmowym miejscem parkowania był plac przy kościele św. Michała, ale ustawiono tam słupki, które strzegą wjazdu na parking niczym niedźwiedź grizli swojej jaskini. Pracującym w centrum pozostaje chyba przyjazd do miasta o świcie, może o 4 rano uda im się gdzieś zaparkować, chociaż to dalej nie rozwiązuje problemu. Nowosolanie mogą jeździć do miasta rowerem, ale co z osobami, które dojeżdżają do pracy na przykład z Zielonej Góry? To jakby wziąć udział w maratonie kolarskim i liczyć na to, że uda się dojechać do mety. Część kierowców, tych którzy znają miasto, szuka sobie miejsca na podwórkach. Często parkują tam pomimo zakazu wjazdu, który nie dotyczy mieszkańców i zaopatrzenia. Co im jednak pozostaje? Podszycie się pod mieszkańca co czasami się uda. Tego raczej nikt nie sprawdza. Niektórzy parkują w strefie płatnej „na farta” licząc, że strażnicy miejscy go nie przyłapią, bo ponoć pod latarnią zawsze jest najciemniej. Ale czujne oko strażników nie przepuści delikwenta. Każdy kierowca, który postanowi nie kupić biletu zapłaci 50 zł mandatu, notabene pół karnetu. Co nam pozostaje? Przetrwać czas remontów nawierzchni dróg i budowy sieci wodociągowo-kanalizacyjnej. Miejmy nadzieję, że wtedy odetchniemy i nasza miejska betonowa dżungla stanie się bardziej przyjazna kierowcom. Anna Dębska
|
|
Zmieniony: czwartek, 14 lipca 2011 08:33 |