Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najbliższe wydarzenie
Polecamy artykuły
- Cukrzyca nie boli do czasu
- „Nitki” mają nowoczesny gabinet fryzjerski
- Wynik testu przepustką do szkoły średniej
- U nas też trzęsie
- Kolejki jak w czasach PRL-u
- Dziury takie, że można wybić zęby
- Mamy certyfikat szkoły prozdrowotnej
- Nowosolanie kupują coraz mniej samochodów
- Stojaki na rowery kością niezgody
- Święto barw narodowych
| Jedziemy po medale! |
|
|
|
| Wpisany przez masa |
| sobota, 28 sierpnia 2010 10:09 |
|
Jeszcze przed meczem zrobiło się gorąco, a to za sprawą godzin rozpoczęcia rewanżowych spotkań pierwszej rundy play-off. W Gorzowie jechano o 18.00, w Lesznie obie Unie starły się o 19.00, zaś Toruń miał podjąć Wrocław o 20.00. Idealna sytuacja, by „kombinować”. Dlatego nie było co się oglądać na inne pary, tylko wyjechać awans na „Jancarzu”... Ciasno na pierwszym łuku Przed pierwszym biegiem mieliśmy 4 małe punkty w zapasie. Gonitwa z udziałem młodzieżowców zmniejszyła ją do dwóch oczek, bo Patryk Dudek uległ Przemysławowi Pawlickiemu, a Aleksandr Loktajew początkowo wyszedł przed Simona Gustafssona, ale poszedł za szeroko i spadł na ostatnią pozycję, 2:4 i 2 punkty na plusie w dwumeczu. W kolejnym biegu na wejściu w pierwszy łuk zrobiło się ciasno, Grzegorz Zengota i David Ruud mieli kontakt, upadli na tor, sędzia Leszek Demski z Ostrowa Wlkp. zarządził powtórkę w pełnej obsadzie. W drugiej odsłonie najlepiej ze startu wyszedł Ruud, na szczęście Greg Hancock zamknął Mateja Zagara, a potem z „Zengim” pojechali parą po remis (+2). Drugi strzał Ruuda Bieg nr 3, Rafał Dobrucki wygrał start z Tomaszem Gapińskim, ale w rywalizację skutecznie włączył się Pawlicki, który przemknął obok nich na prostej. Z „Gapą” na dystansie poradził sobie Fredrik Lindgren, dzięki czemu uratowaliśmy remis (+2). W następnym starcie do drugiego wirażu pierwszego okrążenia stawce przewodził Piotr Protasiewicz, ale Tomasz Gollob odkręcił manetkę gazu i zamknął naszego kapitana do kredy. Przez moment problemy miał „Duzers”, którego atakował Gustafsson, ale nasz junior utrzymał trzecią lokatę (+2). W piątym wyścigu nasi znów nie dali rady Ruudowi. Dobrze, że chociaż poradzili sobie z Gapińskim, który przez chwilę wyszedł nawet na drugą pozycję (+2). W szóstej gonitwie emocje, jakich mało. Przez trzy okrążenia „Fred” jechał przed „Chudym”, który dwoił się i troił, aż w końcu, na prostej przeciwległej do startu wszedł Szwedowi pod łokieć i go wyprzedził. A że drugi był „Rafi” (po tym, jak orbitował wypchnięty przez kolegę z zespołu), który objechał Pawlickiego, znów był podział punktów (+2). Mocne łokcie Dudka Yes! Yes!! Yes!!! Ale urwał, ale to było dobre! Mowa o Dudku, który najpierw poszedł na łokcie z Ruudem, a potem odpowiednio wychodząc z pierwszego łuku, na prostej objechał obu gorzowian, podczas gdy pierwszy mknął już „Pepe”. Mamy 5:1, a przewaga w dwumeczu wzrasta do 6 oczek. Bieg nr 8, miejmy nadzieję, że „Herbie” poprawił coś w maszynie... Najwyraźniej nie poprawił, bo mimo że prowadził, to najpierw dał się wyprzedzić Gollobowi, a potem Pawlickiemu. Zengota daleko z tyłu (+2). W kolejnym wyścigu znów emocje sięgają zenitu. Dobrucki wysforował się przed Zagara i Ruuda. Na drugim wirażu pierwszego okrążenia tego ostatniego zrobił Lindgren (+4). W dziesiątym biegu „Duzers” znów nie dał sobie napluć w kaszę, starł się na łokcie z Gapińskim, odgryzł mu się na tyle skutecznie, że wykorzystał to kapitan, który wyszedł na drugą pozycję, z przodu mknął już „Chudy”. Ale remis to i tak sukces naszych (+4). Podwójny dreszczowiec Następny bieg i kolejna wygrana Golloba. Za nim „Zengi”, trzeci jedzie Ruud, do którego dobiera się „Fred”, na tyle skutecznie go „napoczął”, że „zjadł” chwilę później (+4). Dwunasty wyścig, Dudek wstrzelił się w taśmę, ale sędzia przerwał bieg. W powtórce „Duzers” był już ostatni, ale że Hancock dojechał pierwszy, notujemy kolejny remis (+4). Trzynasty bieg był pechowy dla Caelum Stali. W pierwszej odsłonie Protasiewicz i Dobrucki szli na 5:1, gdy „Rafiego” na drugim wirażu pierwszego kółka zrobił Zagar. Niestety, tak się rozpędził podczas ataku, że, wpadłszy w jakąś dziurę, nie zmieścił się i wjechał w bandę, wcześniej jeszcze przeleciał przez kierownicę. Makabrycznie to wyglądało, na szczęście skończyło się na potłuczeniach. W powtórce osamotniony Pawlicki stanął między naszymi. Przez chwilę serca kibiców Falubazu zadrżały, bo w podobnej sytuacji w ósmym biegu meczu w Zielonej Górze gorzowski junior przyjechał pierwszy. Ale nie tym razem, Dobrucki nie dał się zamknąć, razem z kapitanem wzięli rywala w kleszcze i pomknęli po pięć punktów. W dodatku na prostej Pawlicki zanotował defekt i do mety jechali już tylko nasi. 5:0 oznaczało, że w dwumeczu prowadzimy już dziewięcioma punktami i o ile dowieziemy po oczku w 14 i 15 biegu, wygramy tę rywalizację. Falubaz ma równą drużynę Pierwszy bieg nominowany to popis, w negatywnym tego słowa znaczeniu, sędziego. Pierwszy jedzie Zengota, za nim Zagar, dalej Hancock i Gapiński. Na prostej przeciwległej pierwszego okrążenia Słoweniec zmienia nagle tor jazdy, „Herbie”, by w niego nie wjechać, robi unik, w wyniku czego na tylne koło Amerykanina wpada „Gapa”, który groźnie upada. Arbiter wyklucza Hancocka i - jak w finale w Toruniu, gdy sędzia Andrzej Terlecki w 14 biegu w podobnej sytuacji wykluczył Dobruckiego - zostajemy skrzywdzeni. Greg decyzją arbitra był totalnie zaskoczony. W restarcie „Zengi” wyszedł pierwszy, ale dał się objechać Zagarowi. Jest 40:43 i żeby wygrać w Gorzowie mecz, nie możemy ostatniego biegu przegrać podwójnie. W starciu najlepszych Dobrucki i Protasiewicz skupili się na Ruudzie, Gollob zaś ruszył po szóstą „trójkę”. Remis oznacza, że zwyciężamy 46:43, jedziemy po medale, a Gorzów drugi rok z rzędu ma wakacje już w sierpniu! „Chudy” zrobił 18 punktów, junior Pawlicki dorzucił 9, ale to było za mało na zielonogórski monolit. Rycerze Falubazu, choć indywidualnie wygrali tylko cztery biegi, a drużynowo zaledwie trzy, byli drużyną, w której każdy, poza Loktajewem, punktował. I właśnie dzięki temu wygraliśmy. To dowód na to, że zamiast ściągać jedną czy dwie gwiazdy światowego formatu, lepiej budować ekipę opartą na kilku równo jeżdżących zawodnikach. Ponieważ mecz w Toruniu ze względu na ulewę został przełożony, wciąż nie wiemy, z kim pojedziemy w półfinale. Jeśli Wrocław nie wygra w grodzie Kopernika, to z ćwierćfinałów wyjedziemy jako lider i to my będziemy mieć handicap rewanżu na własnym torze. Krzysztof Koziołek |









Czy wygrywając indywidualnie zaledwie cztery biegi, można wygrać mecz? Tak, o ile dysponuje się wyrównaną drużyną. A niejako przy okazji sąsiada zza miedzy można wysłać na przedwczesne wakacje i to drugi rok z rzędu!