Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


2 dni 12 godz. 24 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Wystawa dzieci w MBP image
Wystawa dzieci w MBP
data 25-05-2012 • 17:00
• Miejska Biblioteka Publiczna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Boks był religią PDF Drukuj Email
Wpisany przez Marek Grzelka   
piątek, 07 stycznia 2011 12:25

b1O nowosolskim klubie K.S. Len, a szczególnie jego sekcji bokserskiej, słyszeli chyba wszyscy. Dziś postaramy się przybliżyć początki, pierwsze lata funkcjonowania i rozkwit nowosolskiego pięściarstwa

Na początku warto ustalić nazwę klubu. Bo K. S. Len nie był jedynym klubem bokserskim. Henryk Tylman zawodnik i trener bokserski mówi, że jako kibic zaczął chodzić na "Len" w roku 1948. Potem w roku 1950 przy fabryce nici istniał klub "Odra", drugim działającym klubem bokserskim w Nowej Soli w tamtym czasie była "Stal" działająca przy Dozamecie. W 1951 roku dochodzi do zjednoczenia środowiska bokserskiego, powstaje "Włókniarz" Nowa Sól działający przy fabryce nici. A potem jeszcze klub zmieniał nazwę, na "Polonia" i na "Len".

Pionierzy boksu

Skąd w ogóle boks wziął się w Nowej Soli? Jeden z późniejszych zawodników, Eugeniusz Ast opowiada, że odkąd pamięta, boks w Nowej Soli był od zawsze, a przyjechał tutaj w 1945 roku, zaraz po wojnie, z Poznania. Pamięta pierwszy mecz bokserski, który widział. - To był rok jakiś 1948. W kinie "Dozamet" odbywał się ten mecz, do Nowej Soli przyjechali bokserzy z Kościana. Pamiętam ogrom ludzi i krzesełka, żelazne z drewnianymi deskami - wspomina.

Jednakże sam z siebie przecież boks się ot tak nie pojawił. Ktoś musiał go w Nowej Soli zaszczepić. I tym człowiekiem niewątpliwie był Władysław Kołtun. Był ówczesnym szefem CPN, wraz z Józefem Kowalskim, wtedy dyrektorem handlowym "Odry" urzeczywistnili sen o powołaniu do życia sekcji bokserskiej. Pierwsi działacze to właśnie Kołtun i Kowalski, do tego trener Stanisław Wróbel i lekarz o nazwisku Siwak i kolejny lekarz, laryngolog Walkowiak. Kolejny trener to Pawlak, który do Nowej Soli dojeżdżał aż z Leszna, po nim boksu w Nowej Soli uczyli Skałecki, Wiatrowski, potem Pawlak znów wrócił do Nowej Soli. Klubowi pomagali także tacy społecznicy jak Morawski i Lefel. Władysław Kołtun wszystkich boksujących wciągał do pracy w CPN, by jak najlepiej zsynchronizować pracę i trening. Do dziś w rodzinie Kołtunów usłyszeć można anegdotę, jak to przez wiele lat żona pana Władysława nie wiedziała, że mąż dostaje coś takiego jak "trzynastka". Nigdy jej o tym nie mówił, a pieniądze przeznaczał na boks.

b10

To ten sam start, sam początek nowosolskiego boksu. Eugeniusz Ast wspomina, że tam, gdzie później była sala treningowa na ulicy Topolowej, pierwotnie był... punkt repatriacyjny dla Niemców. Wspomina nazwiska pierwszych bokserów Matuszczaka, Smoczyńskiego, Szczepaniaka.

To dzięki W. Kołtunowi i J. Kowalskiemu w Nowej Soli powstał sala do meczów bokserskich. Na potrzeby boksu zaadaptowano salę przy dzisiejszej ul. św. Barbary. Na środku stał ring, dookoła piętrzyły się amfiteatralne trybuny niemal do sufitu.

Szaleństwo

Mecze bokserskie w Nowej Soli przez wiele lat cieszyły się ogromną popularnością. Rozkwit boksu, pierwsze genialne pokolenia bokserów to lata 50 i 60. - Nowa Sól była kopalnią talentów, wybitnych zawodników - wspomina E. Ast, który boksował w Nowej Soli w latach 1953-1956. - A konkurencja była ogromna, Świebodzin, Drezdenko, Zielona Góra, Głogów, Strzelce Krajeńskie, Gorzów, Szprotawa, Wschowa, było multum klubów. Bardzo dużo zawodników, kopalnia wybitnych talentów - opowiada. - Ten początek boksu to tacy wspaniali zawodnicy jak Szczepaniak, Matuszczak, Smoczyński, Mioduszewski, Morawski, Mening, Dunalewicz, Kaczmarek, Mincberg, Tylman, czy Smołaga.

W 1951 Tylman zaczął boksować, wtedy klub nazywał się "Włókniarz". Jak wspomina to, co działo się podczas meczów bokserskich w Nowej Soli? - To, co działo się podczas meczów, przechodziło ludzkie pojęcie - opowiada H. Tylman. - Proszę sobie wyobrazić, mecze były co dwa tygodnie w niedzielę, a w piątek przed meczem już nie było szans na to, by dostać bilet. Proszę sobie wyobrazić, co się dzieje w sali, gdzie nie można wcisnąć ani jednej osoby, bo na widowni jest klikaset a czasem niemal tysiąc osób. Wszyscy po meczu wychodzili z sali, tłumy, a rozmowy o meczu toczyły się w nowosolskich knajpach do czwartku.

b5

- Nowa Sól żyła boksem, boks był większą tutaj religią niż piłka, porównując przypominało to coś takiego, jak dzisiaj w Zielonej Górze żużel - wspomina wychowanek nowosolskiego klubu Ryszard Hendzelek. - Pamiętam mecze bokserskie na sali dzisiejszej "Opery". Ring był na scenie, a ludzie tak napierali, że wyłamali futrynę z drzwiami. Dwie godziny przed meczem do środka nie można było wrzucić szpilki - wspomina. Wiele meczów odbywało się na powietrzu, jak choćby w parku "Odry". Również gromadziły ogromną publiczność.

"Po rocznym kryzysie organizacyjnym w sekcji bokserskiej, zanosi się na poprawę, ponieważ trener Wiatrowski oraz kierownictwo sekcji buduje silny skład. Zmiany organizacyjne rokujące lepszą przyszłość, są wynikiem pracy tych osób, które postawiły sobie za cel uratowanie naszej drużyny bokserskiej. Już za parę dni rozpoczną się roboty remontowe w hali bokserskiej. Do klubu wrócił już Hoffman, wracają zawodnicy z wojska, a akces zgłosili też zawodnicy z terenu. Praca organizacyjna jest coraz żywsza, a treningi intensywniejsze. Życzymy bokserom dobrego startu i mistrzostwa" pisał w czerwcu 1958 roku redaktor zakładowego pisma NFN pt: "Wrzeciono".

Kolejny krok milowy nowosolskiego boksu to zdobycie papierów trenerskich przez Henryka Tylmana. Kurs trenerski odbywał się w Cetniewie a prowadził go sam Feliks Stamm. Kiedy nowy trener w 1962 roku wrócił do Nowej Soli, zaczęła się kolejna, złota era w nowosolskim boksie.

Sala przy ul. Topolowej pękała w szwach. Wszyscy garnęli się do sportu. Lata 60. to złote czasy nowosolskiego boksu. Ale o tym w następnym odcinku już za tydzień.

 

Ciekawostki:

Dojazdy

Jak bokserzy jeździli na mecze? Różnie, czasem po prostu do ciężarówki wrzucali na pakę słomę i tak jechali na mecz. Mieli nowosolanie również nietypowy pojazd, niemiecki Bussing. kiedyś podczas targów poznańskich Anglicy chcieli za ten rarytas dać 'Odrze" nowy autobus. Nowosolanie nie przyjęli oferty.


Sprzęt

Rękawice, które mieliśmy - mówi Ryszard Hendzelek - były w środku wyściełane morską trawą. Jeśli rękawica się wewnątrz przetarła, cięła po prostu do krwi dłonie. Ale na brak sprzętu nigdy nie narzekaliśmy, zawsze było go pod dostatkiem.


Popularność boksu

Dlaczego boks był taki popularny? Nie tylko boks, sport był wtedy jedyną możliwością wybicia się, tylko sport dawał szansę, że można się jakoś w życiu urządzić. Sport to były drzwi do lepszego świata - mówi Eugeniusz Ast.


Skąd boks w Nowej Soli?

Już w latach 40. boks pojawił się w Nowej Soli. Na naszym gruncie zaszczepiali ją społecznicy, Władysław Kołtun i Józef Kowalski. Potrafili zjednać sobie ludzi, wciągnąć ich do współpracy. Przez ponad 20 lat nowosolski boks był klasą nie tylko na skalę regionalną, wielu wychowanków nowosolskiego klubu to mistrzowie i wicemistrzowie Polski.

 

Za pomoc w zbieraniu materiałów chciałbym podziękować panu Henrykowi Tylmanowi, panu Eugeniuszowi Astowi i panu Ryszardowi Hendzelkowi. Rozmawianie z tymi ludźmi o boksie to jedne z najlepszych rozmów, w jakich zdarzyło mi się uczestniczyć. Dziękuję Danielowi Kołtunowi za archiwalia. Również dziękuję pracownikom Muzeum Miejskiego za wsparcie.

 

Marek Grzelka

Zmieniony: piątek, 07 stycznia 2011 12:46