Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


4 dni 14 godz. 49 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Chorzy na Odrę w Teatralnej
data 09-02-2012 • 20:00
• Kawiarnia Teatralna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Makowski wraca do Tajlandii PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
piątek, 19 marca 2010 14:37

Tomek Makowski z Dzabarem Askerovem Po kilkutygodniowym pobycie w Tajlandii Tomasz Makowski na chwilę wrócił do domu. Na chwilę, bo zdecydował, że znów poleci do Tajlandii wziąć udział w turnieju zawodowym w Muay Thai. Udało nam się krótko z nim porozmawiać.

Czy na wyjazd się nastawiłeś pod jakimś konkretnym treningowym kierunkiem?
- Zawsze poznaje się coś nowego, coś innego, ale główny powód wyjazdu to zawsze jest możliwość trenowania z tamtymi zawodnikami. Oprócz Tajów miałem okazję sparować z Dzabarem Askerovem, z Zhidovem, a to zawodnicy z najwyższej półki, to dzięki pracy na treningach z takimi zawodnikami możemy mówić o podnoszeniu swojego poziomu. W walce poznaje się kolejne, nowe patenty. Do tego standardowo – wydolność, wytrzymałość, sporo doskonalenia techniki.

Jakie miałeś refleksje po przegranej pechowo walce?

Fakt, pech, ale muszę przyznać, że to był niezwykle twardy zawodnik. Jeśli chodzi o obronę przed rękami, to on nie miał praktycznie żadnej obrony, ciosy, które wyprowadzałem, wchodziły z pełną mocą, wszystko trafiało, on próbował robić tylko jakieś uniki. Dostał tyle ciosów, że byłem zdziwiony, że się trzyma. Był zamroczony, ale się nie poddawał. Potem wpadł mi tym łokciem, rozbił czoło. Moim zdaniem mogłem tę walkę dokończyć, ale sędziowie ją przerwali, trochę tym pomogli Tajowi (śmiech).

Wróciłeś na chwilę do Polski, wiem że wracasz do Tajlandii.

Wróciłem trzy dni temu (z Tomkiem rozmawiałem w środę – dop. red.). Dostałem propozycję startowania tam w turnieju zawodowym. Traktuję to po części jako przygotowania do walki majowej, dobrze będzie się przetrzeć w poważniejszych zawodach. A że mam walczyć w maju o zawodowe Mistrzośtwo Świata w Muay Thai, najlepiej przygotowywać się w Tajlandii. Ten turniej to cztery rundy po trzy minuty, a walk myślę około czterech, to pozwoli mi się dobrze przygotować.

Rozmawiał Marek Grzelka