Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


2 dni 12 godz. 24 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Wystawa dzieci w MBP image
Wystawa dzieci w MBP
data 25-05-2012 • 17:00
• Miejska Biblioteka Publiczna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Sporty walki
Makowski naprawi oko i wraca do Tajlandii PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
piątek, 13 kwietnia 2012 13:42
Makowski naprawi oko
i wraca do Tajlandii
- W Europie nie  można walczyć w rękawicach ważących poniżej ośmiu uncji. Jak zobaczyłem, że trener wnosi przed walką te sześciouncjowe, pomyślałem, przecież jak Taj trafi, to mnie zabije - opowiada Tomasz Makowski. Wrócił z Tajlandii, spotkaliśmy się i pogadaliśmy
Jak się leci trenować do Tajlandii? Makowski pierwszy raz trenować i walczyć do ojczyzny muay thai poleciał w 2007 roku. Od tego czasu Tajlandia to stały efekt przygotowań Mistrza Świata. Ma tam kilka zaprzyjaźnionych campów, gdzie oczekują go z otwartymi ramionami. Umawiają się, kiedy „Maku” przyleci, zapewniają trenerów i czekają. W tym roku „Maku” zdecydował się trenować systemem dwóch treningów, mocny trening rano, spokojniejszy po południu. - Tak trenują Tajowie, stąd taki pomysł. Pierwszy trening jest morderczy, drugi jest techniczny - wyjaśnia krótko Makowski.
Mistrz Świata z Nowego Miasteczka zadowolony jest ze sparringpartnerów. - Akurat w czasie mojego pobytu było wielu zawodników z mojej kategorii wagowej. Wielu Tajów akurat przygotowywało się do walk w stolicy, trenowali w tych samych campach, co ja i była okazja powalczyć, razem potrenować - opowiada.
Nowe przystanki
Pierwsze dni Makowski spędził w zaprzyjaźnionym campie Sor Vorapin w Bangkoku. Potem wylądowali na Phuket, największej wyspie Królestwa Tajlandii. Tam trenował w dwóch miejscach, w gymie Sinbi i gymie Lion. - Chciałem potrenować tam, gdzie Sornchai, stąd wybór Sinbi, Lion jest również uznanym gymem - mówi Makowski.
Warto zwrócić większą uwagę na ten pierwszy gym. Zajęcia prowadzą w nim legendy muay thai, arcymistrzowie, którzy na swoim koncie mają tytuły mistrzowskie i pierwsze miejsca rankingowe na największych arenach muay thai - stadionach Lumpinee i Rachadamnern, zawodnicy, którzy w swojej karierze walczyli z takimi ikonami tego sportu jak Buakaw. - Już tam miałem propozycje walk, ale odpuściłem, nie byłem jeszcze przygotowany, dopiero wszedłem w siłę po grudniowej walce. Choć cały czas próbowali mi wmówić, że jestem już gotów, ale trzeba brać poprawkę, pewnie mieli poustawiane jakieś gale. Zaczęli też już obiecywać pieniądze, jak się słyszy "zarobimy dobre pieniądze”, trzeba to rozumieć, że zarobią je oni. Ja się nie czułem na siłach jeszcze, żeby poważnie powalczyć - opowiada zawodnik. Z Phuket po dwóch tygodniach Tomek przeniósł się na Koh Samui.
Jak w domu
- Na Koh Samui co roku wiedzą, że przylatuję. Mają wcześniej terminy, jestem z nimi cały czas w kontakcie. Też interesują się, co słychać u zawodników, wiedzieli wszystko o grudniowej walce z Tajem, potem gdzieś ją nawet oglądnęli - mówi Makowski. Camp WMC jest ośrodkiem treningowym dla zawodników z czołówki światowej. Przylatują, trenują w najlepszym towarzystwie, z najlepszymi trenerami. Tomek zawsze tam trenuje, czuje się w tym campie jak w domu.
W Tajlandii ogromny wpływ na rozwój kariery ma promotor. Im więcej ma kontaktów, im jest ważniejszą personą w tajskim świecie walki, ma więcej narzędzi do wypromowania swojego zawodnika, „wsadzenia” go w najlepsze gale z najlepszymi rywalami. Tomek zaznacza, że promotor z Koh Samui, który już wcześniej organizował mu walki, to osobistość bardzo znana. Dodatkowo w tym roku Makowskiego po raz drugi w historii pod swoje skrzydła wziął Nokweed, ikona muay thai.
- Kiedy pojawia się gdziekolwiek, ludzie okazują mu szacunek. Jego nazwisko otwiera wszystkie drzwi. Przed walkami jego pomocnicy nie czekali nawet na słowo, on wskazywał głową, ręką, gestem i oni wiedzieli co robić, posłuch ma niesamowity - mówi „Maku”.
Nokweed zajmuje się trenowaniem zawodników, bardzo rzadko jest w domu. Makowski wspomina, że kiedy jego trener miał lecieć do rodziny, wybrał walkę Tomka. - Zamiast być dłużej w domu, wolał być przy ringu. Bardzo się zżyliśmy. Pamiętam taką scenę, kiedy trzeba było się pożegnać przed wylotem, przyszedł, uściskaliśmy się serdecznie, nie powiedział nawet słowa, było mu chyba ciężko, od razu  mnie pogonił, odwrócił się na pięcie, wsiadł na motor i pojechał - wspomina Tomek.
Nokweed ma taką pozycję, że nie każdy może u niego trenować, bo chce. On obserwuje zawodników trenujących w gymie i wybiera sobie tych, którzy najbardziej wpadną mu w trenerskie oko. Tak samo było z Tomkiem, Nokweed wypatrzył go i wziął pod swoje skrzydła. Przygotował do walk, był z nim w narożniku. I w ogóle wszyscy byli dosyć zszokowani, że zajął się zawodnikiem spoza Tajlandii, nie zdarza mu się szkolić obcokrajowców. - Szef campu nic nie może mu narzucać, to Nokweed wybiera sobie zawodników, z którymi chce pracować. Tak jest, koniec, kropka, bo to jest Nokweed. Gdzie się razem nie pojawiliśmy, wszędzie mu się kłaniają, na stadion wchodzi jak do siebie. Kiedy pojawiam się w campie, bierze mnie na pierwszy trening i już wie, w jakiej jestem dyspozycji. Na następny trening przynosi mi już termin walki, bo wie, ile nam potrzeba czasu bym był gotowy do walki. Nie można pokazać słabości podczas zajęć, dopóki nie padniesz, masz zasuwać na najwyższych obrotach. Ale jest niesamowity - mówi Tomek.
Dzieci na treningach, krew w ringach
Oglądamy zdjęcia. Jedno z nich przykuwa uwagę, obok trenujących zawodników widać postać dziecka, ale w stroju treningowym, jak pozostali na zdjęciu. - A to syn jednego z trenerów. Ledwo nauczył się chodzić, już zaczął trenować - wyjaśnia Tomek. Na kolejnym zdjęciu z treningu w tle widać Vlada Konskyego, zawodnika który w grudniowym pojedynku w Nowej Soli pokonał Michała Szmajdę. - Vlado to świetny zawodnik, potwierdził to swoją walką, na której byliśmy. Vlado walczył z zawodnikiem, z którym niedawno przegrał Paweł Jędrzejczyk i pokonał Taja w czwartej rundzie po bardzo dobrej walce. Naprawdę, geniusz - opowiada Tomek.
Tomek ma też sporo zdjęć spoza ringu czy treningowej sali. - Też potrzeba odpoczynku, zawsze znajdzie się czas na plażę, wycieczki w ciekawsze miejsca - mówi.
Oglądamy filmy z walk Tomka. Pierwsza, którą okupił kontuzją łuku brwiowego. Jego rywalem był Konlek Sindontry. Maku po kilku sekundach posyła rywala na deski. Jednak Taj się podnosi, zaczyna się wymiana. W którymś momencie Tomek zostaje trafiony szybkim prawym łokciem, momentalnie pojawia się krew. Gong wieńczy rundę, zbliżenie na "Maka” w narożniku, lekarz coś tam grzebie w dziurze w brwi i zerka gdzieś w sufit. - Tam jest tak, że lekarz swoją decyzję uzależnia od tego, co mu pokaże promotor. Zerknął, otrzymał pewnie sygnał "gramy dalej” i zezwolił na kontynuowanie walki - śmieje się Makowski. Rusza druga runda, po jednym z klinczów Taj dostaje kolanem w głowę i już się nie podnosi. Z "Maka” leje się krew, ale kibice szaleją. - Ludzie wchodzą na ring, chcą robić zdjęcia, przybiegają dziennikarze, spodobało im się to, że mimo kontuzji wygrałem. Tam jest szaleństwo, inny świat - mówi Mistrz.
Druga walka nie trwała długo, choć zapowiadała się na ciężką przeprawę. - W Europie nie  można walczyć w rękawicach ważących poniżej ośmiu uncji. Jak zobaczyłem, że trener wnosi przed walką te sześciouncjowe, pomyślałem, przecież jak Taj trafi, to mnie zabije - wspomina Tomek. Walkę chciał skończyć jak najszybciej. Gong, Makowski doskakuje do rywala, ja w myśli liczę ciosy. Po szesnastym (w ciągu jakichś ośmiu sekund) Taja pada na deski. Wstaje, Maku, doskakuje i odcina mu światło. Nokweed wchodzi na ring z uniesionymi rękami, jest dumny z tego, co pokazał Tomek.
Muay thai to morderczy styl walki. W Tajlandii tylko walczy się tak, że rywal pada, jest znoszony a czasem nawet nie przeżywa walki. Tymczasem, jak oświecił mnie Tomek, zakazane tam są walki MMA. Bo za brutalne?
Trzeba się podleczyć
- Po pierwszej walce, w której doznałem kontuzji, przy niemal każdym, najlżejszym treningowym uderzeniu w lewy łuk brwiowy, pojawiała się krew w oku. Dlatego pobyt w Polsce chcę trochę przedłużyć właśnie z powodu oka, chcę, żeby zobaczył to specjalista w Poznaniu, żeby to dokładnie zaleczyć. Potem wracam do Tajlandii.  - mówi Tomek. Bliznę na brwi ma prawie na całej jej długości i kiedy patrzy, korzysta z prawego oka, lewe po prostu szwankuje.
- Pojawiły się propozycje dobrych walk w Hong Kongu, Kambodży. Zaleczę kontuzję, odezwę się, że jestem gotów, zgrają wszystkie terminy i można lecieć. Miałem walczyć w Paryżu, ale do tej walki nie dojdzie, po prostu nie dogadaliśmy się finansowo tak, jak powinno być - zdradza najbliższe plany Tomek.
Nie kryje, że myśli już o gali grudniowej w Nowej Soli. - Chcemy, żeby była jeszcze lepsza, niż poprzednie. W ringu na pewno zobaczymy nowosolan, zarówno tych już znanych jak i debiutantów. Niby czasu jest sporo, ale już trzeba zacząć koło tego chodzić - mówi T. Makowski
Marek Grzelka
W Tajlandii trenuje się w zadaszonych wiatach - W Europie nie  można walczyć w rękawicach ważących poniżej ośmiu uncji. Jak zobaczyłem, że trener wnosi przed walką te sześciouncjowe, pomyślałem, przecież jak Taj trafi, to mnie zabije - opowiada Tomasz Makowski. Wrócił z Tajlandii, spotkaliśmy się i pogadaliśmy.
Zmieniony: piątek, 13 kwietnia 2012 14:04
Więcej…
 
Wielka klasa potwierdzona PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
piątek, 30 marca 2012 13:32
Wielka klasa potwierdzona
Bytomscy wojownicy mieli czas ostrych startów. Podopieczni Macieja Domińczaka potwierdzili swoją klasę na zawodach rangi mistrzowskiej
- Dwa ostatnie weekendy to dla naszej ekipy spora dawka kickboxingu. Najpierw trzydniowe Mistrzostwa Polski w Kleszczowie w formule Low-kick a w ostatni weekend na podobnym dystansie rozgrywały się Mistrzostwa Polski Kick-light, które zgromadziły rekordową ilość około 350 uczestników. Zarówno na jedne jak i na drugie zawody wystawiliśmy ponad dziesięcioosobową reprezentację. Każdy z naszych zawodników walczył na naprawdę dobrym poziomie i kolejny raz pokazaliśmy, że jesteśmy jedną z najlepszych drużyn w Polsce - opowiada Maciej Domińczak, trener Legionu.
Mistrzostwa Polski w Kleszczowie w formule ringowej low-kick przyniosły klubowi dwa złote medale, zdobyli je Mateusz Hiki - 91kg (senior), Patryk Sagan -57kg (junior). Ponadto do kolekcji medalowej cztery srebrne medale dodali : Bartosz Muszyński 81kg (senior), Jacek Bochanysz 57kg (junior), Patrycja Krawczyk 56kg (junior), Bruno Błaszak  91kg (junior) oraz medale brązowe Kacper Tomczak 81kg (junior), Patryk Tórz 63kg (junior), Tomasz Matras 63kg (junior), Wiesław Szymański -60kg (senior).
- Hiki i Muszyński potwierdzili po raz kolejny, że są w ścisłej czołówce krajowej a młodzi, jak Sagan, Bochanysz czy Krawczyk zrobili pierwszy krok w stronę Mistrzostw Świata juniorów, które odbędą się w tym roku w Bratysławie - podsumowuje start trener Domińczak.
W Starachowicach  rozgrywane były Mistrzostwa Polski w formule kick-light, to formuła kickboxingu rozgrywana na macie, bardzo podobna do ringowego low-kicka. Zawody te to rekordowa frekwencja, walczyło aż 347 zawodników. Tym bardziej cieszy fakt, że Legion został  sklasyfikowany na drugim miejscu jako klub. Tytuły Mistrzowskie zdobyli w juniorach Patryk Tórz (63kg) oraz Patryk Sagan (57kg) a w seniorach Maciej Domińczak (63kg), tytuł wicemistrza kraju zdobyła Patrycja Krawczyk (55kg junior), brązowe medale wywalczyli Jacek Bohanysz (junior 57kg), Bartosz Muszyński (senior 84), Mateusz Hiki (senior 94kg).
- Zawody w Low-kicku czy też w kick-light były pierwszymi w tym roku Mistrzostwami, gdzie można było wywalczyć sobie miejsce w kadrze na tegoroczne Mistrzostwa Europy seniorów oraz Mistrzostwa Świata juniorów. W tej chwili siedmioro z naszych fighterów na pewno otrzyma powołanie do kadry, co bardzo cieszy mnie jako trenera - wyjaśnia trener Domińczak.
- Nasze sukcesy wynikają z ciężkiej pracy jaką wykonujemy na treningach przez cały rok, nawet wtedy kiedy o nas mało słychać, wtedy przygotowujemy się do sezonu na sali, którą udostępnia naszym sekcjom (również Judo) Burmistrz Bytomia wraz z radą miejską. Dzięki temu zapleczu, które cały czas w miarę możliwości „dopieszczamy” możemy się solidnie przygotować a efekty tego jak widać są bardzo zadowalające. Dziękujemy za życzliwość naszym władzom i oby ta współpraca trwała jak najdłużej - puentuje trener bytomskich kickbokserów.
Marek Grzelka
Patrycja Krawczyk (z prawej) wywalczyła w Kleszczowie i srebro w StarachowicachBytomscy wojownicy mieli czas ostrych startów. Podopieczni Macieja Domińczaka potwierdzili swoją klasę na zawodach rangi mistrzowskiej.
Więcej…
 
Sięgnęli po medale z wyższej półki PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
piątek, 30 marca 2012 13:28
Sięgnęli po medale z wyższej półki
Kożuchowskie judo ma się dobrze. Zawodnicy „Ipponu” z imprezy w Suchym Lesie przywieźli dwa srebrne krążki, co oznacza, że stać ich na sukcesy na mocnych, międzynarodowych zawodach
W sobotę 17 marca podopieczni Grzegorza Bączykowskiego z UKS Ippon Kożuchów walczyli na IX Międzynarodowym Turnieju Judo w Suchym Lesie.
Dziewięcioro naszych zawodników walczyło w kategorii dzieci. Podpoznańskie maty zgromadziły ok. 300 judoków nie tylko z Polski, ale także z Rosji, Niemiec i Białorusi.
Kolejnym potwierdzeniem faktu, że ma idealne nazwisko do judo, był start Moniki Walczak. Zawodniczka przywiozła do domu srebrny medal. Również srebro przywiózł Łukasz Wawrzyński.
Ponadto piąte miejsce zajął w Suchym Lesie Arek Wawrzyński, siódme miejsca zajęli: Liwia Foterek, Rafał Kuropas, Szymon Kondracki i Michał Sawicki. Na zawodach startowali również Konrad Marek i Małgorzata Wacyra, zakończyli oni walki w eliminacjach.
- Dla Liwii i Konrada były to pierwsze zawody w karierze, nie bali się walczyć z o wiele bardziej doświadczonymi zawodnikami. Był to zdecydowanie najmocniejszy turniej, na jakim mieli okazję walczyć do tej pory - podsumowuje start trener G. Bączykowski.
W niedzielę natomiast również w Suchym Lesie w Otwartym Pucharze Polski Młodzików walczyła młodziczka „Ipponu” Martyna Wojdat. Zajęła dziewiąte miejsce wygrywając dwie walki a dwie kolejne przegrywając.
Marek Grzelka
Turniej w Suchym Lesie dla Liwii Foterek i Konrada Marka były sportowym debiutem. Dla pozostałych zawodników UKS „Ippon” Kożuchów był najtrudniejszym turniejem, w jakim brali udział do tej pory. Kożuchowskie judo ma się dobrze. Zawodnicy „Ipponu” z imprezy w Suchym Lesie przywieźli dwa srebrne krążki, co oznacza, że stać ich na sukcesy na mocnych, międzynarodowych zawodach.
Więcej…
 
Owoce obozu PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
piątek, 30 marca 2012 13:26
Owoce obozu
Na IX Wielkopolskim Międzynarodowym Turnieju Judo w Suchym Lesie, który rozgrywany był  w dniach 17-18marca nie mogło zabraknąć judoków UKS „Olimp” Nowa Sól
Pierwszego dnia na turnieju walczyli zawodnicy z roczników 2002-2003 i 2000-2001. Młodszą grupę wiekową reprezentowała trójka zawodników „Olimpu”. Angelika Kicek w wadze 31kg stoczyła pięć walk, zajęła drugie miejsce i do domu wróciła ze srebrnym medalem. Z brązem do Nowej Soli wróciła kolejna nasza zawodniczka, Agata Pałka, w wadze 35kg zajęła trzecie miejsce. W zawodach w tej kategorii wiekowej zadebiutował Szymon Markowski, który bił się  w kat. 50kg, zajął miejsce siódme.
W grupie wiekowej 2000-2001 stanęło do walki siedmiu „Olimpowców”. Spisali się na medal. Najbardziej cieszą wyniki Bartka Kryśka i Rozalii Martynów, Bartek w kategorii 50kg wywalczył złoty medal, Rozalia nie miała sobie równych w kategorii wagowej +52kg.
Bardzo dobre, drugie miejsca wyrwali z podium i do Nowej Soli przywieźli Kuba Kubicki w wadze 27kg i Gabrysia Jas w wadze 40kg. Medal brązowy podniósł z maty Maciek Szota w wadze  30kg.
Amadeusz Lewandowicz w wadze +60kg był piąty, Michał Dynak w 50kg sklasyfikowany został na siódmym miejscu. - Podsumowując start obu młodszych grup: zdobyliśmy siedem medali na dziesięciu startujących, pięć razy biliśmy się w finałach. To pierwszy turniej po obozie i z pewnością należy zaliczyć go do udanych - mówi o występie w Suchym Lesie trener Dariusz Giedziun.
Następnego dnia, w niedzielę, piątka judoków rywalizowała w Otwartym Pucharze Polski Młodziczek i Młodzików w Suchym Lesie. - Choć postawa naszych była dobra wróciliśmy bez medalu. Patrycja Szota (48kg), Kamil Boś (42kg) oraz Daniel Mikijaniec (66kg) zakończyli rywalizacje w repasażach. W kat. 63kg nasze dwie dziewczyny Karolina Cieśla i Agata Kieloch otarły się o pudło, zajęły piąte miejsca. Dla Karoliny był to kolejny start w Pucharze Polski  młodziczek, w którym powtórzyła wynik. Agata jako tegoroczna młodziczka trenująca kilka miesięcy i startująca pierwszy raz w takiej imprezie, osiągnęła dobry wynik. Myślę, że zdobyte doświadczenie dziewczyn oraz ciężka praca zaowocuje medalem w Mistrzostwach Polski Młodziczek - podsumowuje start starszej grupy trener Dariusz Giedziun.
Marek Grzelka
Młodsza grupa zawodników „Olimpu” przywiozła z Suchego Lasu pięć medali.Na IX Wielkopolskim Międzynarodowym Turnieju Judo w Suchym Lesie, który rozgrywany był  w dniach 17-18marca nie mogło zabraknąć judoków UKS „Olimp” Nowa Sól.
Więcej…
 
Dobrze się pokazali PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
piątek, 30 marca 2012 13:25
Dobrze się
pokazali
W Suchym Lesie walczyli judocy UKS „Ósemka”
- Pokazaliśmy się dobrze, nasi zawodnicy byli bardzo widoczni na tych zawodach - mówi trener Andrzej Bączykowski.
W grupie wiekowej U 13 w kat.wag.48kg złoty medal zdobyła Justyna Swiniarek, brązowy medal zdobył w kat.wag. 30 kg Bartosz Kondracki.
W grupie wiekowej U15 siódma była Weronika Eszer. W grupie U17 srebro wywalczyła w kat.+70 Wiktoria Poźniak,w kat.52 zdobyła brąz Karolina Rejment. V miejsca zdobyli Katarzyna Bokszańska w 57kg, Sebastian Tatarzyński w 60 kg,oraz Filip Bortnowski w kat. +90. - Był to bardzo udany start naszych zawodników, nikt nie punktował bez wygranych walk. Za dużo tych piątych miejsc, czasami zabrakło umiejętności lub po prostu szczęścia, np. Weronika aby zdobyć siódme miejsce stoczyła pięć walk w tym trzy wygrała, Sebastian wygrał trzy walki, a dwie przegrał, Karolina aby być trzecia  stoczyła cztery walki w tym trzy wygrała. Duże brawa należą się Kasi oraz Wiktorii, która musiała walczyć z czołówką krajową - podsumował start trener A. Bączykowski.
Marek Grzelka
Trener Bączykowski start w Suchym Lesie zalicza do udanychW Suchym Lesie walczyli judocy UKS „Ósemka”.
Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 24