Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


4 dni 15 godz. 5 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Chorzy na Odrę w Teatralnej
data 09-02-2012 • 20:00
• Kawiarnia Teatralna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Różne oblicza Astry PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
piątek, 19 marca 2010 14:44

Już najmłodsi muszą sobie radzić siłąMłode wilczki nowosolskiej Astry podejmowały w sobotę KS ZEW Świebodzin. Nasi szczypiorniści grali ze zmiennym szczęściem. Sumując wynik obu meczów – Nowa Sól wygrała 59:57.
MKST Astra Nowa Sól 
- KS ZEW Świebodzin 35-13 (19:3)
Bramki dla Astry: Muszyński Dominik-1 (bramkarz), Nowakowski Przemysław-1, Florczak Jakub-2, Urbański Konrad-1, Pilarski Grzegorz-1, Polito Kewin-5, Paszkiewicz Jarosław-8, Jurdziński Damian-6, Lisiewicz Szymon-4, Jaskulski Artur-6
W pierwszym meczu mogliśmy zobaczyć młodzików z roczników 1995 i 1996. Podopieczni Krzysztofa Jaworskiego urządzili sobie w sobotnie przedpołudnie grubą strzelaninę. 
Już do przerwy nasz zespół wybił z głowy rywalowi jakąkolwiek ochotę na piłkę ręczną rzucając 19 bramek na trzy trafienia przyjezdnych. Po takim rozpoczęciu trudno było gościom próbować czegokolwiek w drugiej połowie.
Do 19 trafień nasz zespół dołożył jeszcze 16, rywal podrygiwał jedynie agonalnie niczym wywleczona na brzeg rybka. Wszystkie atuty nasz zespół miał w tym meczu po swojej stronie, fizycznie, szybkościowo, taktycznie, umiejętnościami – tym wszystkim spowodowali, że świebodzińską ekipę trzeba było po meczu niemal zbierać z boiska.
MKST Astra Nowa Sól 
- KS ZEW Świebodzin 24-44 (12:22)
Bramki dla Astry: Pokorski Tomasz-10, Ławecki Bartłomiej-4, Mantura Konrad-4, Kochmaniewicz Korneliusz-3, Szanter Robert, Swereda Maciej i Kwiatkowski Jarosław po 1
Tak jak w meczu wcześniejszym za kierownicą szczypiorniackiego walca zasiedli nowosolanie, tak w drugim sobotnim meczu, młodzików młodszych, szaleńczym rykiem diesla sterowali przyjezdni. I walcem się po Astrze przejechali. 
Mecz był kompletnym przeciwieństwem pierwszego meczu, to szczypiorniści Astry jawili się na tle rywala jak żółte kaczuszki w stawie pełnym krokodyli. Piłkarze ZEWu przytłaczali w każdym aspekcie gry i  chwilami w szeregach Astry robili wiatrak. Ale posiłkując się nomenklaturą skoków narciarskich, nowosolanie oddali dwa równe skoki – w pierwszej i drugiej połowie strzelili po 12 bramek. Temu zespołowi z pewnością potrzeba jeszcze trochę czasu i wspólnej pracy. A że w piłkę grać całkiem niemało potrafią, kilka razy w tym meczu pokazali.

Marek Grzelka