Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


2 dni 12 godz. 39 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Wystawa dzieci w MBP image
Wystawa dzieci w MBP
data 25-05-2012 • 17:00
• Miejska Biblioteka Publiczna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Wicelider na kolanach w doliczonym czasie gry PDF Drukuj Email
Wpisany przez ark   
wtorek, 13 kwietnia 2010 07:41

W pierwszej połowie z dobrze grającą Spójnią bytomianie mieli spory problem. Za to w drugiej karta się odwróciła i to Odra miała wesołe święta.

Odra Bytom Odrzański – Spójnia Ośno Lubuskie 2:1 (0:1)
Bramki 42 ‘ Krzepisz dla Spójni oraz 60’ Borowiecki (karny). oraz Pojnar 90’+2
Odra: Oborski, Borowiecki, Wawrów, Nowakowski (2’ Skrężyna), Czerny, Serafin, Piwecki, Skiba, Pojnar, Woźnica, Gas (46’ Żmudziński).
Bytomianie do sobotniego meczu z wiceliderem IV ligi przystępowali z pewną obawą. Raz, w ostatniej kolejce wysoko ulegli liderowi z Międzyrzecza i nastroje w szatni były w tygodniu pomeczowym raczej minorowe. Dwa, bilans Spójni w spotkaniach wyjazdowych to 7 zwycięstw i jedna porażka, co także nie napawało wielkim optymizmem. To, że rywal z Ośna to rywal uznany na boiskach IV ligi potwierdziła pierwsza połowa. Bytomianie byli bezproduktywni, nie mogli przebić się przez obronę dobrze zorganizowanego rywala.
Mimo to były okazje do zdobycia bramki. Jedną z nich zmarnował Paweł Gas, który w 30 minucie znalazł się sam prze bramkarzem gości, ale został umiejętnie wypchnięty do końcowej linii i piłka wyszła na aut bramkowy.

Puścił „szczura” i dał prowadzenie

Goście nie byli dłużni, kilka razy poważnie zagrozili bramce strzeżonej przez Michała Oborskiego. W jednej z sytuacji w sukurs przyszedł mu Marceli Borowcieki, który po strzale napastnika gości wybił piłkę z linii bramkowej.
W 42 minucie nastąpiła decydująca akcja w tej połowie. Krzepisz przedarł się środkiem boiska, Borowiecki zderzył się z Dobrasem, piłka niefortunnie odbiła się od Mariusza Wawrowa i pomocnik Spójni puścił „szczura” obok bezradnie interweniującego Oborskiego.
Bramka do szatni jeszcze bardziej zdeprymowała bytomian, którzy na przerwę schodzili z lekko spuszczonymi głowami.

Wiara w zwycięstwo wróciła w 60. minucie

Po zmianie stron kibice Odry mogli oglądać diametralnie odmienioną Odrę. Sygnał do ataku dał w 46 minucie po dośrodkowaniu Bartosza Skiby Piotrek Żmudziński, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku. Po dobrym strzale głową minimalnie chybił.
Potem przed szansą stanął Mariusz Pojnar, ale jego uderzenie lewą nogą z łatwością wybronił bramkarz gości.
W tej części gry bytomianie wyraźnie przycisnęli, obrona Spójni z minuty na minutę mieli coraz większe problemy.
Decydująca o losach spotkania okazała się 60 minuta, kiedy to idealnie na prawą stronę zagrał Piotr Woźnica, a wychodzący do piłki Wawrów został sfaulowany przez bramkarza gości.
Karnego na bramkę zamienił Borowiecki.

W końcu dopisało szczęście

Na zdobyciu gola wyrównującego Odra nie poprzestała. Raz za razem sunęły ataki na bramkę Spójni. W jednej z ostatnich akcji meczu piłkę z prawej strony wyłuskał Żmudziński, zagrał d Pojnara, który „deską” posłał ją w kierunku bramki. Rękę obrońcy, który zatrzymał piłkę zmierzającą do bramki widzieli chyba wszyscy, tylko nie sędzia prowadzący sobotnie zawody.
Piłka wypadła na rzut rożny. Za chwilę miała rozegrać się decydująca akcja meczu. Z prawej strony zacentrował Wawrów, a wchodzący Pojnar atomowym strzałem z ok. 10 metrów dał prowadzenie bytomianom.
Piłkarze Spójni postawili piłkę na środku, zagrali do tyłu, a po chwili sędzia odgwizdał koniec meczu.

3 punkty zostały w Bytomiu

Za tydzień podopieczni Wawrowa zagrają w Słońsku z Wartą, z którą w poprzedniej rundzie przegrali w doliczonym czasie gry. Komu tym razem dopisze szczęście?
Marek Grzelka

Zmieniony: wtorek, 13 kwietnia 2010 15:38