Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najbliższe wydarzenie
Polecamy artykuły
- Święto Solan. Dziś emocje sięgną zenitu
- Święto Solan: tylko 72 osoby z mandatami
- Nie odnajdzie więcej nas ta sama chwila
- Przyszedł odebrać dług i zginął od ciosu nożem
- Spotkanie po latach
- Przed nami tydzień problemów z wodą
- Obok NDK runęło drzewo
- Tańcz, baw się i walcz
- Stłuczka na S3
- Prace idą sprawnie
| Żaby, Kałuże, Komary, Bociany. Przyroda ożyła |
|
|
|
| Wpisany przez ark |
| wtorek, 13 kwietnia 2010 07:39 |
Tydzień temu Arka Nowa Sól tkwiła jeszcze w śnie zimowym. Deszcz, zimno, tak zwana zimowa hibernacja nie zeszła z zespołu do końca. Było sromotnie w łeb. W sobotę, w cieple, słońcu, zespół trenera Pawlaka odżył. Trochę uśmiechniętej, piłkarskiej wiosny na święta i dużo emocji, dużo kibicowskiej radości.
Arka Nowa Sól – Pogoń Świebodzin 3:2 (1:0) Bramki: Arka: Druciak 16’, Komar 66’, Kałużny 78’. Pogoń: Chmielewski 73’, Nazar 90’ Arka: Łoboda, Kamiński, Smolin, Rozynek, Walter, Pojnar, Dykta (82’ Kaczmar), Kałużny (78’ Kumczyk), Komar, Dewo (70’ Stachów), Druciak Arka na łono własnego stadionu powróciła w fajnym stylu. Nie można zespołowi odmówić totalnego zaangażowania, walki, twardej, męskiej gry. Grając przez ponad pół meczu w dziesiątkę nowosolanie nie dali sobie odebrać punktów. Choć kilku kibiców wyszło ze stadionu z urwaną w nerwach brwią lub wąsem, punkty, tak drogocenne dla Arki, zostały w Nowej Soli Trafić, pilnować, czekać Ale w pierwszej minucie mogli nas rywale skaleczyć. Strzał Pawlaka minął jednak bramkę Łobody. Po dziesięciu minutach uratowała nas nieprzytomność przyjezdnych w naszym polu karnym, z piłki zagranej wzdłuż linii bramkowej nikt nie skorzystał. W 12. minucie strzał Kałużnego po rykoszecie dał nam róg, jednak piłka po stałym fragmencie gry ugrzęzła na krótkim słupku. W 14. minucie Chmielewski po rzucie wolnym trafił w piłkę, jednak w bramkę na szczęście nie.W 15. minucie zrobiło się ciepło. Świetne, choć nieco zbyt mocne prostopadłe podanie Druciaka wykończył wślizgiem Dewo. Minutę później Arka rozgrywała rzut rożny. Dośrodkowanie obrońcy Pogoni wybili, jednak prawą stroną powtórzył Dykta, Dewo przepuścił na krótkim słupku piłkę, a Druciak strzałem z pierwszej piłki dał Arce prowadzenie. W 25. minucie strzał Druciaka z dystansu minął bramkę Wiśniewskiego. Po chwili żółtą kartkę zobaczył Rozynek. W 37 pozimową moc nogi testował Dewo, trafił jednak nieczysto i bramkarz złapał piłkę. W 40. minucie drugą żółtą kartkę za przeszkadzanie w rozegraniu rzutu wolnego oglądnął Tomasz Rozynek i musiał opuścić boisko. Do końca pierwszej połowy nic szczególnego się nie wydarzyło. Prawie koncert W 53. minucie indywidualną akcję strzałem zamknął Komar, bramkarz Pogoni piłkę jednak złapał. Po chwili świebodzinianie wykonywali rzut wolny, Szczepanek jednak strzelił prawie w gołębnik na garażach, czym wzbudził popłoch wśród ptactwa.Pogoń ruszyła do odrabiania strat, jednak ruszyła tylko w jedną stronę zapominając o defensywie. A Arka brutalnie to wykorzystywała. W 59. minucie Komar uciekł lewą stroną, zagrał do Dewy, ten oszukał obrońcę i strzelił, jednak bramkarz zbił piłkę. Kilka minut później, Dewo i obrońca Pogoni nieco się obtarli piszczelami, czego skutkiem było ich leżakowanie na murawie. Bramkarz gości chciał swojemu rannemu rzucić wodę. Rzucił tak do przodu, że mu spadła za plecy. Głośno narzekał na nowe rękawice. Co okazało się prorocze. W 66. minucie Komar znów dostał piłkę na soczystą kontrę. Znów poszedł lewą stroną, tym razem jednak zwodem zszedł do środka i strzelił. Nowe rękawice Wiśniewskiego okazały się chwytne inaczej i piłka z rąk wpadła mu do siatki. Grająca ze startą jednego zawodnika Arka zrobiła sobie grubszy margines dla dobrego wyniku. W 69. minucie znów próbował strzału Dewo, jednak trafił nieczysto i Wiśniewski obronił. Chwilę później, w 73. minucie po rzucie rożnym niepilnowany Chmielweski przyjął piłkę na 14 metrze i bez problemu umieścił ją w siatce Arki. Z emocji zaczęło nieco z kibiców dymić. W 77. minucie sędzia Arkadiusz Grab z Legnicy, który tego dnia sporo pogwizdał, ale melodii żadnej w tym nie było, odgwizdał dosyć naciąganego karnego. Pawlak w ostatniej chwili zmienił Obuchanicza jako wykonawcę rzutu karnego. A dalej było tak, że obronił strzał Żaba, wybił Bocian, piłkę przejął Komar, dośrodkował do Kałużnego, a ten zdobył bramkę na 3:1. Miał być remis, a wyszło świebodzinianom tak, że było jeszcze gorzej... W 83. minucie Arka znów skontrowała gości, pomylił się jednak minimalnie Kaczmar. W 85. minucie Arkę przed startą gola uratował Łoboda. W doliczonym czasie gry drugą bramkę dla Pogoni po zawiłościach w defensywie Arki zdobył Dariusz Nazar. I choć było do samego końca gorąco, wynik się nie zmienił. Pokazali kawał serca Nie można odmówić zespołowi trenera Pawlaka ogromnej ambicji. Stosując terminologię sztuk walki tę potyczkę wygrali i w stójce, i w parterze. Żeby podnieść punkty z boiska, musieli się z bliska przyjrzeć murawie. Nie było idealnie, zdarzały się przedziwne sytuacje, jak choćby kulawa bramka na 2:3 albo braki w kryciu przy stałych fragmentach gry, o których z boku musi krzyczeć trener. Trzeba też chyba wymagać więcej od zawodników, którzy wchodzą na boisko, są w stanie 20 minut meczu popracować na 110% procent mocy.Niemniej, Arka się wynikiem obroniła. Był to fajny kawałek futbolu, udało się zdobyć tak drogocenne punkty. Cieszy, że piłkarze odżyli i na boisku pokazali życie. Brawo. Czekamy na jeszcze. Wyniki: Promień Żary- Polonia/Sparta Świdnica 2:0 Górnik Wałbrzych - Łucznik Strzelce Krajeńskie 1:0 Orzeł Ząbkowice Śląskie - Tęcza Krosno Odrzańskie 0:0 Polonia Trzebnica - Ilanka Rzepin 1:1 Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie - Chrobry Głogów 0:0 Pogoń Oleśnica - Celuloza Kostrzyn 0:0 Vitrosilicon Iłowa - MKS Oława 1:3 Marek Grzelka |
| Zmieniony: wtorek, 13 kwietnia 2010 15:38 |









Tydzień temu Arka Nowa Sól tkwiła jeszcze w śnie zimowym. Deszcz, zimno, tak zwana zimowa hibernacja nie zeszła z zespołu do końca. Było sromotnie w łeb. W sobotę, w cieple, słońcu, zespół trenera Pawlaka odżył. Trochę uśmiechniętej, piłkarskiej wiosny na święta i dużo emocji, dużo kibicowskiej radości.