Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


2 dni 12 godz. 39 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Wystawa dzieci w MBP image
Wystawa dzieci w MBP
data 25-05-2012 • 17:00
• Miejska Biblioteka Publiczna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Falstart PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
sobota, 03 kwietnia 2010 09:05

Łukasz Czyżyk (z lewej) był katem nowosolan. Zdobył 3 goleŹle zaczęła się runda wiosenna Arce Nowa Sól. Porażka 1:4 z Promieniem Żary to nie efekt świetnej gry żaran, lecz słabej postawy nowosolan.
Bramki: Czyżyk (19’, 49’, 52’), Hanclich 70’ – Kałużny 62’
Arka: Łoboda – Kamiński, Smolin, Rozynek – Kaczmar, Pojnar, Dykta, Kałużny, Walter – Druciak, Komar
W sobotnim meczu nie mogło zagrać kilku zawodników Arki. Tomasz Ilnicki pauzował za czerwoną kartkę z Orłem Ząbkowice z rundy jesiennej, Łukasz Stachów z jednej strony pauzował za cztery żółte kartki, z drugiej jest kontuzjowany. Artur Dewo, kiedy przechodził z Promienia do Arki miał w umowie zastrzeżone, że nie będzie grał w meczach Arki z Promieniem. Do tego nadal kontuzję leczy Dubec. Na ławce Arki w sobotę zasiadło tylko czterech zawodników – Adrian Sala, Wojciech Buryń, Mateusz Domański i Hubert Wesołowski.

Niemal równo

Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego dobrą sytuację mieli gospodarze, po podaniu z prawej strony pola karnego od Czyżyka Frydlewicz strzelił z 15 metrów minimalnie obok słupka. Ta akcja obudziła nasz zespół.
W 4. minucie Kałużny w polu karnym wystawił piłkę na 15 metr Druciakowi, lekki, precyzyjny strzał napastnika Arki zbił jednak Kowalczyk. Druciak po raz drugi był bliski szczęścia w 11 minucie, po szybko rozegranym rzucie wolnym sprzed szesnastki Promienia nasz zawodnik uderzył, a piłka otarła się o boczną siatkę.
W 18 minucie akcję lewą stroną wykończył strzałem Arkuszewski, nie trafił jednak w bramkę nowosolan.
W 19. minucie gospodarze zdobyli prowadzenie. Akcję w polu karnym zamknął na długim słupku z prawej strony Czyżyk i wślizgiem dopchnął piłkę do siatki.
Na kolejne minuty na boisku znów zagościł piłkarski klincz, bez wyraźnych akcji, z dużą ilością gry w środku boiska. W 33. minucie po akcji prawą stroną Arkuszewski strzelił nad bramką Łobody. Potem znów było spokojnie, aż do samej końcówki. Najpierw na strzał z dystansu w 44 minucie zdecydował się Pojnar, piłka otarła się jeszcze o nogi obrońców i trafiła w ręce Kowalczyka. W doliczonym czasie pierwszej połowy po wrzucie z autu z pola karnego po raz kolejny strzelał Arkuszewski, znów strzelił nad poprzeczką bramki Arki.

Rzeź w trzy minuty

Pierwsze minuty drugiej połowy nie zwiastowały czekającej Arki masakry. Początek to identyczna gra jak w pierwszej połowie, dużo walki w środku boiska.
W 49. minucie Promień rozgrywał rzut wolny z lewej strony boiska. Mocne dośrodkowanie na krótki słupek, najszybciej przy piłce jest praktycznie bez krycia Czyżyk i z łatwością trafia głową na 2:0. W momencie straty gola w naszym polu bramkowym swoich ludzi pilnowali Smolin i Rozynek, rywali było czterech.
Trzy minuty później było 3:0. Najpierw akcja Promienia prawą stroną została na chwilę wstrzymana, za chwilę wycofana na przedpole piłka, dośrodkowanie w pole karne Arki, Kamińskiemu ucieka Czyżyk, wyskakuje do góry, wszystko próbuje jeszcze ratować Smolin, jednak Czyżyk strzałem głową po długim słupku nie daje szans Łobodzie.
W 53. minucie w pole karne wbiegł z piłką Dykta, uderzył mocno, jednak wprost w bramkarza.
Dwie minuty później akcję gospodarzy wykańcza Patyna, strzał po ziemi jest jednak niecelny. W 59. minucie Arkę przed stratą gola nr 4 po strzale Łazara ratuje Łoboda.
W 62. minucie Arka znalazła promyk nadziei. Rzut rożny na krótkim słupku przeciął głową Kałużny i trafił do siatki na 1:3. W 65. minucie w dogodnej sytuacji pomylił się Walter, jego strzał po ziemi minimalnie minął bramkę.
Jednak po chwili jest już niemal po meczu w wyniku katastrofy w defensywie nowosolan. Rzut rożny gospodarzy, piłka spada w pole karne Arki, któryś z naszych obrońców strąca piłkę prosto w Łobodę, piłka odbija się i wychodzi w pole wprost na głowę Hanclicha, który bez problemu wykańcza bilardową akcję.
W 82. minucie strzela Komar, piłka po nogach obrońców trafia jednak w ręce bramkarza Promienia. W 83. minucie wbiegającego w pole karne Komara obala obrońca Promienia, sędzia główny Robert Parysek czeka na interwencję asystenta, ten nie dopatruje się karnego, za co zbiera parę wiązanek, standardowo – „weź te klapy ściąg” i – uwaga – nowe: do głównego „wziął pan sobie na asystenta manekina”.
W 89. minucie przytomnie, daleko z bramki wychodzi Łoboda i przerywa kolejną akcję Promienia. W doliczonym czasie gry jeszcze raz próbują gospodarze, piłka po rykoszecie wychodzi na róg. Chwilę później sędzia kończy mecz.

Oszczędność proszku

Pierwszy pomeczowy wniosek? Skoro mecz odbywał się na mokrym boisku, skoro w drugiej połowie niemal cały czas padało, zastanawiam się, jak piłkarz, który wyszedł na mecz w białych getrach po 90 minutach ma je nadal białe? Ten obraz pokazuje, jak olbrzymim poświęceniem wykazali się niektórzy piłkarze Arki w tym meczu, ile walki włożyli w osiągnięcie dobrego wyniku.
Potwornie wyglądało wykonywanie zadań defensywnych linii pomocy. Promień „pojechał” Arkę bokami, które w tym meczu z naszej strony zakotwiczyły przy linii środkowej z dziesięciometrowym łańcuchem na szyi. W środku boiska była wielka zielona dziura, którą szybko objęli w posiadanie zawodnicy w zielonych koszulkach.
Zresztą w ofensywie szału również nie było, kiedy udało nam się przejąć piłkę i znalazł się zawodnik chętny do wzięcia ciężaru gry na siebie, po 20 metrach się przewracał. Jak zwykł mawiać jeden z komentatorów telewizyjnych - „upadł nie z faulu, ale z głodu i bezrobocia”. Dołóżmy do tego pomyłki w defensywie, nieumiejętność wymiany pięciu podań, brak jakiejkolwiek chęci zwykłego pogrania w piłkę, brak podjęcia trudu dźwignięcia gry na własną klatę, a mniej więcej wyjdzie nam to, co pozwoliło Promieniowi wygrać 4:1. Tego meczu, z takim podejściem do sprawy, Arka nie miała szans wygrać.
A z kim przegraliśmy? Z zespołem, w którym grają sami swoi, ludzie, którzy kiedyś byli zawodnikami dwudziestego składu, bo ich nikt w pierwszym Promieniu nie widział. Grają piłkę nieskomplikowaną, ale do szpiku ambitną. Grają, bo lubią grać w piłkę, ten zespół urodził się w bólu i to go skonsolidowało. Przegraliśmy z zespołem, który na swoje utrzymanie dostaje miesięcznie 2000 zł. Słownie: dwa tysiące złotych na 22 osoby kadry.
Jeśli coś w Arce nie przeskoczy, jeśli zespół pozostanie w takiej dyspozycji, jeśli nie da się go podnieść z tego przedziwnego marazmu... nie chcę być złym wróżbitą.
Pozostaje liczyć, że do następnego meczu, w sobotę 3. kwietnia zespół trenera Pawlaka się odkręci. Że coś zaskoczy. W Wielką Sobotę o 15.00 Arka podejmie u siebie Pogoń Świebodzin.

Marek Grzelka

Liczba meczu 1452 - tyle dni minęło od czasu, kiedy Piotr Łoboda wpuścił więcej niż trzy bramki jako zawodnik Arki Nowa Sól (5. kwietnia 2006 porażka 0:5 z Rakowem Częstochowa)

Statystyki

Arka    Promień
Strzały    7    11
Strzały celne    5    5
Rzuty wolne    9    13
Rzuty rożne    4    4
Pozycje spalone    1    3
Kartki    żółta - Pojnar    żółta – K. Dewo

Wyniki:

Polonia/Sparta Świdnica - MKS Oława         1:2
Celuloza Kostrzyn - Vitrosilicon Iłowa         0:1
Chrobry Głogów  - Pogoń Oleśnica         2:1
Ilanka Rzepin - Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie     2:2
Tęcza Krosno Odrzańskie - Polonia Trzebnica     0:5
Łucznik Strzelce Krajeńskie - Orzeł Ząbkowice Śląskie 1:2
Pogoń Świebodzin - Górnik Wałbrzych         0:2