Na początku ubiegłego tygodnia trzech członków zarządu Arki Nowa Sól podziękowało za pracę w klubie. Powody? Można się ich jedynie domyślać.
To, że w Arce dzieje się dziwnie, żeby nie powiedzieć – źle, nowością nie jest. Wysoka fala ambicji z okazji awansu klubu do III ligi szybko rozbiła się o realia ligowej codzienności. Kiedy okazało się, że zamiary były większe niż siły, klub szybko zaczął podupadać. Wszystko zaczęło rozbijać się o pieniądze, a raczej o ich brak. Problem w tym, że klub zamiast racjonalnie patrzeć na ligowe realia, zaczął pogrążać się w długach. Sytuację miał zmienić nowy zarząd, do którego we wrześniu 2005 wszedł z ramienia miasta Krzysztof Marciniec, jego zadaniem miało być dbanie o finanse klubu. Z czasem w zarządzie pojawili się też Zdzisław Malczuk i Bartosz Fitych. Z resztą zarządu mieli wspólny cel – szukać oszczędności, szukać sponsorów, dbać o dyscyplinę finansową. Ta właśnie trójka – Marciniec, Malczuk, Fitych od 8. marca w zarządzie Arki już nie są. Z powodów – jak to określili – osobistych.
Kto jest prezesem?
Przy okazji zmian kadrowych w zarządzie wyszły na jaw przedziwne historie. 8. września 2008 roku decyzją ówczesnego zarządu klubu najpierw powołano do zarządu a po chwili jego prezesem powołano dotychczasowego kierownika klubu Andrzeja Graczyka. Zastąpił on na tym stanowisku Krzysztofa Dębiczaka. Od tego czasu minęło półtora roku. Wystarczy jednak wejść na stronę 90minut.pl, poszukać w III lidze nowosolskiej Arki i kliknąć na zakładkę klubu. Wszystkie kluby mają wypisany skład, trenerów i prezesa. W Arce pod hasłem „Prezes” znajdziemy puste miejsce. Ostatni wpis w tym miejscu wskazujący na prezesa Arki widnieje w zakładce sezonu 2007/2008, figuruje tam Krzysztof Dębiczak. Od dwóch sezonów w Arce według 90minut.pl prezesa nie ma. Dlaczego?
Nasze tajemnice są nasze
Powołany na stanowisko prezesa we wrześniu 2008 A. Graczyk powinien fakt zmian w zarządzie klubu uprawomocnić poprzez zgłoszenie tych zmian do KRS. Od półtora roku takiego kroku nie poczyniono. Jeśli poszukamy w Internecie czegokolwiek o KRS Arki, znajdziemy obowiązujący do dziś skład zarządu i prezesa, który de facto nie istnieje! A warto mieć na uwadze, że pod względem unormowań prawnych swojej działalności klub żyjący w ogromnym stopniu z dotacji miejskich powinien być chyba przejrzysty. Zresztą w Arce, jak pewnie kibice zauważyli, ogrom rzeczy jest przykryty woalem tajemnicy. Na dziś nie wiadomo, kto gra w Arce. Nie tak dawno tajemnicą przygotowań objęte były również sparingi, o których nikt nic nie wiedział. O decyzjach prezesa - nieprezesa niektórzy członkowie zarządu dowiadywali się post factum, najpierw była decyzja w imieniu klubu, a potem informowanie niektórych członków zarządu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio odbywało się jakiekolwiek jawne zebranie, na które zaproszeni byliby kibice, a przecież kiedyś tak bywało. Mam wrażenie, że kibic dla klubu przestał się liczyć, choć to przecież kibic daje klubowi chleb. Jednoosobowe księstwo Za tydzień Arka rozpoczyna piłkarską wiosnę. Na dziś mamy klub bez zarządu, z widmowym prezesem. Od byłych członków zarządu dowiedziałem się o zaplanowanym na 31. marca walnym zebraniu sprawozdawczo – wyborczym, na które zaproszeni mają być nie tylko członkowie klubu, ale i kibice. Wtedy ma zostać powołany nowy zarząd. Ten „dym” na przednówku rundy rewanżowej z pewnością potrzebny nie jest, ale ustępującym członkom zarządu się nie dziwię. Arka Nowa Sól to na dziś jednoosobowe księstwo. Opinie ludzi z zewnątrz o klubie to opinie tych, którzy na piłce się nie znają. Rację mają tylko „swoi”. Jednak część zarządu za dalszą współpracę podziękowała. Jak bowiem działać racjonalnie, skoro podejmowane jednoosobowo decyzje bywają nietrafione, a odpowiedzialność jest zbiorowa. Zresztą, wpis w KRS mówi, że za decyzje odpowiedzialni są w Arce ci, których tam nie ma. Jest to bardo wygodne, zawsze można zepchnąć odpowiedzialność na kogoś innego.
Dajcie, bo nie mamy
Często mam wrażenie, że Arka działa na zasadzie - dajcie nam spokój, sami sobie poradzimy. Sęk w tym, że owszem, może by i sobie świetnie klub radził, gdyby go zostawić w spokoju, ale pod tym warunkiem, by klub musiał zostawić w spokoju podatniczą kieszeń nowosolan, z których czerpie grubą garścią. Wtedy proszę bardzo. Dajcie pieniędzy, bo nie mamy – to hasło sztandarowe w nowosolskiej piłce. Jednak sęk tutaj tkwi w tym, że pieniądze tył łatwiej się wydaje, o ile wydaje się nie swoje. Swoje pieniądze Arka ma z biletów, otrzymuje też jakieś datki od sponsorów. Za darmo ma całą resztę. Budowanie giganta na chybotliwych nogach w oparciu o sowicie opłacanych zawodników odbiło się Arce czkawką. Sen o sponsorze, który napędzał klubowe ambicje, nigdy się nie ziścił. Najbardziej cierpią na tym ci piłkarze, którzy są w Arce dzisiaj oraz kibice. Piłkarze, bo przyszło im grać w dziwnym klubie, kibice, bo od kilku sezonów obserwują upadek. Ci, którzy siedzą za kierownicą, jedyny problem widzą w tym, że pieniędzy jest za mało, poza tym wszystko jest dobrze.
Kto pyta, nie błądzi
Wiele razy słyszałem też opinie, że jak ktoś ma ochotę, proszę – niech rządzi klubem – oddajemy ster. Bywało to zaakcentowane wtedy, gdy mówiło się o złym zarządzaniu klubu. - Jeśli znasz się lepiej – to działaj, dało się słyszeć. Może to ten moment, żeby w końcu coś w tej zrogowaciałej skorupie pękło, może walne zebranie 31. marca będzie dobrą okazją do tego, żeby powiedzieć sobie prosto w oczy kilka podstawowych rzeczy, zadać na głos pewne pytania i czekać na odpowiedzi. Apeluję do kibiców Arki, by w tym zebraniu wzięli udział. Proponuję też ustalić wspólną listę pytań do klubu, by otrzymać wyraźne odpowiedzi. Potrzeba w tym klubie nowej jakości, ma ona szansę powstać, ale potrzeba do tego wspólnego frontu. Jeśli masz kibicu pytanie do klubu, wyślij je na moją skrzynkę e-mailową, kibicowska brać nowosolska ma prawo pytać. Stwórzmy listę pytań, które padną 31. marca na walnym zebraniu sprawozdawczo – wyborczym. Wszyscy wiemy, co w klubie jest nie tak, zapytajmy o to głośno. Pomyśl też kibicu, czy masz na Arkę jakiś pomysł, co warto zrobić dalej, bo w stanie obecnym wygląda to źle i zmiany są konieczne.
Marek Grzelka
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|