|
Ludzie nie chcą masztu: „Boimy się chorób” |
|
|
|
|
Wpisany przez ark
|
|
piątek, 16 września 2011 09:05 |
– Nie chcemy masztu telefonii komórkowej pod domami, nie chcemy narażać dzieci na promieniowanie – protestują mieszkańcy. - Nikt nie udowodnił, że promieniowanie jest szkodliwe – ripostuje osoba, które chce dzierżawić operatorowi grunt pod maszt.
Walka mieszkańców osiedla domków jednorodzinnych o niedopuszczenie do budowy masztu telefonii komórkowej trwa już ponad dwa lata. Nie chcą, żeby przed ich domami powstała 60-metrowa wieża z nadajnikami. Chce ją postawić operator sieci telefonii komórkowej POLKOMTEL Plus. - Nie pozwolimy na budowę. Przecież to promieniuje, a my nie chcemy chorować – oburza się Zenon Gołyga, jeden z głównych inicjatorów sprzeciwu. Zapewnia, że nie chodzi o to, że ludzie mają takie „widzimisię”. - Decydują o tym tylko względy zdrowotne. Poza tym nieopodal miejsca, w którym miałby stanąć maszt, jest przedszkole i nie chcemy żeby dzieci były narażone na promieniowanie – wyjaśnia Gołyga. Tego samego zdania jest jego sąsiad Piotr Michalski: - Z przedstawicielem operatora nie można się dogadać. Ale my od swojego zdania nie odstąpimy, będziemy walczyć aż lokalizacja, którą proponuje operator, zostanie zmieniona – zaznacza P. Michalski. Gmina poparła mieszkańców. Już kilka razy wydała odmowną decyzję o budowie. Ostatni raz w maju tego roku. - Masztu nie chcą mieszkańcy. To oni mnie wybrali i muszę się kierować ich głosem, stąd moja odmowa – wyjaśnia wójt Dariusz Straus. On i jego urzędnicy w środę (7. września) wystąpili o opinię do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i do sanepidu. Mają dać odpowiedź na oddziaływanie fal komórkowych na środowisko. - Czekamy na odpowiedź – zaznacza D. Straus.
Czy to jest szkodliwe?
Z. Gołyga i P. Michalski, mieszkają ze swoimi rodzinami przy ul. Słonecznej. Ich posesje sąsiadują z terenem należącym do firmy Zbigniewa Sawickiego, przedsiębiorcy z branży pneumatyki samochodowej. Zgodził się wydzierżawić teren pod budowę masztu. Na zebraniu z mieszkańcami padła nawet niepotwierdzona kwota dzierżawy. Miesięcznie 1,2 tys. zł. - Nie mam pojęcia, czy wieża w końcu stanie, czy nie. Osobiście nie mam nic przeciwko temu, bo w przeciwieństwie do tych, którzy tak zaciekle protestują, poczytałem o tym w internecie. Nikt nie udowodnił, że to promieniowanie jest szkodliwe – zaznacza prywaciarz. I dodaje: - Szkodliwe jest picie alkoholu i palenie papierosów, ale przeciwko temu nikt z tych mieszkańców nie protestuje. Dziwi się, że ci sami ludzie, którzy walczą z operatorem, posyłają dzieci do szkół z telefonami komórkowymi. - I wtedy nie mówią o żadnym promieniowaniu – irytuje się Z. Sawicki. Odpowiada mu P. Michalski: - Jest wiele badań potwierdzających, że wieże są znacznie bardziej szkodliwe niż telefony, bo działają cały czas. Telefony używamy przez chwilę, w najlepszym wypadku kilka minut dziennie.
Mieszkańcy nie odpuszczą
Mieszkańcy są zdeterminowani. Nie dają za wygraną w walce z operatorem. Zebrali już prawie 150 podpisów pod petycją popierającą protest. - Nie damy się przekonać, będziemy stali przy swoim do końca – zapewnia Z. Gołyga. Do pomocy wzięli adwokata. Pomaga im mec. Kazimierz Pańtak. Tymczasem decyzja wójta ponownie trafiła do rozpatrzenia przez samorządowe kolegium odwoławcze. - Prawdopodobnie znowu zostanie uchylona – zaznacza wójt. Dodaje, że jego zdaniem ta przepychanka wokół wieży może trwać jeszcze sporo czasu. Poprosiłem o komentarz do całej sprawy rzecznika prasowego Polkomtelu, ale do poniedziałku nie dostałem odpowiedzi.
Mariusz Pojnar
|