W gminnych „Mikołajkach” wzięło udział wielu mieszkańców. - Mikołaj do samego wieczora miał ręce pełne roboty – mówi wójt Dariusz Straus.
Przed budynkiem stoją trzy choinki ozdobione kolorowymi lampkami. Tuż za progiem wejścia do sali wiejskiej duża szopka bożonarodzeniowa. Klimat zbliżających się świąt unosił się w powietrzu. W środku tłumy dzieci, rodziców, dziadków, cioć, całych rodzin. Niedzielne „Mikołajki”, które odbyły się na sali wiejskiej, połączone z „Wystawą świąteczną” przyciągnęły mieszkańców z całej gminy. Tym razem do wspólnej zabawy zaproszono dzieci i dorosłych. Takie rozwiązanie zastosowano pierwszy raz. - Takie połączenie wynikało z tego, że chcieliśmy zaproponować coś zarówno najmłodszym, którzy zawsze dobrze się bawią na tego typu imprezach, oraz dorosłym. I to chyba wypaliło – przekonuje Łukasz Kopij, dyrektor Ośrodka Kultury i Sporu, jeden z organizatorów „Mikołajek”. Kolejnymi byli rada sołecka, koło gospodyń wiejskich oraz gmina.
Dorośli mogli podpatrzeć pracę rękodzielników z gminy, którzy przygotowali wyroby związane ze świętami. - Były stroiki, pierniki własnej roboty, i nawet choinki wykonane z... makaronu.
Dla dzieci nie mogło zabraknąć Mikołaja, w rolę którego wcielił się Waldemar Siwek. Rozdawał dzieciom słodycze, one chętnie się z nim fotografowały. - Mikołaj do samego wieczora miał ręce pełne roboty – uśmiecha się wójt Dariusz Straus.
Organizatorzy uważają, że impreza wypadła na tyle dobrze, że będą chcieli ją robić cyklicznie. Skoro tym razem sala wiejska, która może pomieścić ok 150-200 osób, pękała w szwach, to co będzie za rok? - Za rok chcemy to powtórzyć, ale z jeszcze większą pompą – zaznacza Ł. Kopij.
Mariusz Pojnar
|