Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


2 dni 12 godz. 54 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Wystawa dzieci w MBP image
Wystawa dzieci w MBP
data 25-05-2012 • 17:00
• Miejska Biblioteka Publiczna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Radni z Otynia nie chcą konserwatora zabytków PDF Drukuj Email
Wpisany przez ark   
sobota, 14 stycznia 2012 09:27
Radni chcieli zaoszczędzić 200 zł miesięcznie, więc mieszkańcy otyńskich kamieniczek nadal będą musieli jeździć do konserwatora zabytków w Zielonej GórzePowiatowy konserwator zabytków miał zacząć pracę w nowym roku. Ale nie zacznie. Radni zdecydowali, że gmina nie będzie dokładała się do jego pensji, bo... nie chcą dodatkowego urzędnika.

Przygotowania do wymiany okien, drzwi, odświeżenia elewacji czy termomodernizacji kamiennicy dla mieszkańców budynków wpisanych do rejestru zabytków to niełatwa droga. Przede wszystkim na takie prace potrzebna jest zgoda wojewódzkiego konserwatora zabytków. Na pozwolenie często trzeba czekać kilka tygodni. Dotyczy to wielu osób. Uzgodnienia z konserwatorem zabytków wymaga 6 tys. obiektów na terenie powiatu nowosolskiego. A w samym Otyniu to ponad 150 obiektów.

Przyspieszy procedury

Utworzenie stanowiska powiatowego konserwatora zabytków zaproponowali nowosolscy urzędnicy około dwóch lat temu. Miało to przyspieszyć realizację inwestycji na terenie objętym strefą zabytków i obsługę interesantów. Takie rozwiązanie z powodzeniem funkcjonuje m.in. w Żarach. Pomysł spodobał się włodarzom gmin i powiatu.

We wrześniu na wspólnym spotkaniu włodarze miasta, gmin i starostwa dogadali się w sprawie podziału kosztów etatu. W 60 proc. etat konserwatora miał być finansowany z budżetu Nowej Soli, pozostałe 40 proc. wynagrodzenia to wkład gmin i starostwa. - Starostwo będzie także ponosiło koszty związane z wyposażeniem i utrzymywaniem stanowiska, tj. zapewni pomieszczenie biurowe wraz z wyposażeniem, sprzęt komputerowy oraz pokrywać będzie wydatki bieżące m.in. za delegacje i materiały biurowe – wymienia Małgorzata Grotowska, rzecznik starostwa.

Wojewoda wyraził zgodę na podpisanie porozumienia ze starostwem w sprawie utworzenia nowego stanowiska. Jednak wspólny projekt gmin stanął pod znakiem zapytania ze względu na stanowisko radnych z gminy Otyń.

Otyń nie chce biurokracji

Na ostatniej sesji radni z Otynia niespodziewanie odrzucili uchwałę dotyczącą przekazania pieniędzy na utworzenie stanowiska konserwatora zabytków w starostwie. - Zarzucamy rządowi, że bezsensownie rozbudowuje biurokrację. W tej sytuacji robilibyśmy to samo. To zbyteczne – stanowisko radnych podczas sesji wyjaśniał przewodniczący Wiesław Januszewicz. - Skoro nie mamy pieniędzy na swoje inwestycje, to dlaczego mamy dotować powiat – stanowczo ucina kolejny radny. Pięcioprocentowy udział gminy Otyń w utrzymaniu nowego stanowiska to kwota 2 400 zł rocznie. - To zaledwie 200 zł miesięcznie – próbowała przekonać radę wójt Teresa Kaczmarek. - Mieszkańcom łatwiej będzie dojechać do Nowej Soli niż do Zielonej Góry. Poza tym konserwator ze starostwa będzie zajmował się tylko sprawami z powiatu, co przyspieszy załatwianie dokumentów. Teraz na uzyskanie opinii trzeba czekać. To opóźnia prace o dwa, trzy miesiące – tłumaczyła wójt Otynia. Zdanie wójt podziela tylko radny Piotr Trojanowski. Ostatecznie za odrzuceniem projektu opowiedziało się 11 radnych.

Małe koszty, duże korzyści

Starostwu trudno zrozumieć decyzję radnych. Przecież w samej gminie Otyń oprócz całego zespołu kamienic wokół rynku jest ponad 150 obiektów wymagających uzgodnień konserwatorskich. Ich właściciele, jak do tej pory, wszystkie dokumenty związane z przebudową i remontem będą musieli załatwiać w Zielonej Górze.

Tymczasem wydanie 200 zł miesięcznie przez każdą z gmin przyspieszyłoby załatwienie procedur. W gestii powiatowego konserwatora zabytków byłoby m.in. wydawanie pozwoleń na prowadzenie prac konserwatorskich, robót budowlanych, wydawanie decyzji o wstrzymaniu prac wykonywanych bez pozwolenia, nakazujących przywrócenie zabytku do poprzedniego stanu lub uporządkowanie terenu, uzgadnianie dotyczących pozwolenia na budowę lub rozbiórkę oraz podejmowanie szeregu ustaleń z Lubuskiem Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków.

- Jestem zdziwiona zachowaniem radnych – mówi wicestarosta Barbara Wróblewska i zarazem mieszkanka gminy Otyń. - Od samego początku zakładaliśmy, że utworzenie stanowiska powiatowego konserwatora zabytków uda się tylko przy współudziale wszystkich gmin. Podpisane porozumienie było tego potwierdzeniem. Wszystkie gminy w powiecie podjęły w tej sprawie stosowne uchwały lub zabezpieczyły środki na ten cel w budżecie. Wszystkie oprócz gminy Otyń. Radni powinni pamiętać, że utworzenie stanowiska powiatowego konserwatora zabytków to nie jest udogodnienie dla starostwa czy urzędu gminy, ale dla mieszkańców powiatu i przede wszystkim ich dobrem powinni się kierować. Temat jest nadal otwarty, więc dobrze byłoby gdyby radni gminy Otyń jeszcze raz przeanalizowali wspólny pomysł, skupiając się nie na jego kosztach, ale na korzyściach, które są nieporównywalne w stosunku do 200 zł jakie gmina wydawałaby miesięcznie – dodaje wicestarosta.

Anna Rybarczyk