Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


2 dni 12 godz. 54 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Wystawa dzieci w MBP image
Wystawa dzieci w MBP
data 25-05-2012 • 17:00
• Miejska Biblioteka Publiczna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Nie wmawialiśmy sobie, że nic się nie stało PDF Drukuj Email
Wpisany przez masa   
sobota, 17 grudnia 2011 09:38

Co pół roku, 28 czerwca i 28 grudnia, na cmentarzu, w Otyniu odbywają się pochówki dzieci nienarodzonych. Prosty pomnik. Na nim napis: „Tu śpią dzieci zmarłe przed urodzeniem”.

Jeszcze kilka lat temu dzieci, które zakończyły swe ziemskie życie przed narodzinami, traktowane były jak odpad medyczny. Ich ciała trafiały do spalarni. Dzięki ludziom dobrej woli, także tym z naszego miasta, każde poronione dziecko może być pochowane z szacunkiem przynależnym człowiekowi. Pozostaje tylko jeden problem - większość rodziców nie wie, że może pożegnać swoje maleństwo. A może są jeszcze inne przyczyny? Aby temu choć trochę zaradzić, chcemy podzielić się naszymi przeżyciami.

Jesteśmy małżeństwem od 10 lat, mamy troje dzieci. Mniej więcej rok temu dowiedzieliśmy się, że ponownie będziemy (a tak właściwie zostaliśmy) rodzicami. Ucieszyliśmy się bardzo. Jednak tym razem nie było nam dane radować się narodzinami dziecka. Straciliśmy nasze maleństwo po około 10 tygodniach ciąży. Przydarzyło się nam to, co przeżywa 3 do 5 rodzin tygodniowo w naszym mieście, a 40 tysięcy rocznie w Polsce. Ból. Rozpacz. Łzy. Złość. Bezradność. Każde z nas przeżywało to zapewne inaczej, ale nie wmawialiśmy sobie, że nic się nie stało. Podświadomie wiedzieliśmy, że nie da się oszukać uczuć. Staraliśmy się rozmawiać ze sobą o naszym dziecku, nadaliśmy Mu imię. Tyle mogliśmy dla Niego zrobić. Oczekiwaliśmy na pogrzeb, który miał odbyć się czerwcu. Na to wydarzenie zaprosiliśmy naszych rodziców. Zależało nam, by także dziadkowie pożegnali swojego wnuka. Jadąc na cmentarz spodziewaliśmy się tam sporej grupy ludzi, a tymczasem... Byliśmy jedynymi rodzicami, którzy żegnali swoje dziecko. Zdawało się to nieprawdopodobne, przecież przez ostatnie pół roku w nowosolskim szpitalu umarło ponad STO dzieci nienarodzonych. Po powrocie z tej krótkiej, ale pięknej uroczystości, byliśmy trochę przygnębieni tą maleńką frekwencją na pogrzebie. Zastanawialiśmy się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Naszym zdaniem przeważył brak informacji o pochówku. Być może niektórzy także bali się ponownego przeżywania bólu. Z kolei inni, być może ulegli presji otoczenia, że nic się nie stało (my także doświadczaliśmy tego typu „rad”). Szkoda, że nie pojawili się w to czerwcowe południe. Pogrzeb jest ważny.

Dzięki psychologii możemy lepiej zrozumieć nas samych, w tym także nasze przeżywanie żałoby. Pojawia się ona niezależnie od naszej woli i jest reakcją na stratę bliskiej osoby. Wszelkie modyfikowanie jej przebiegu (zaprzeczanie, skracanie, czy bagatelizowanie) prowadzi wyłącznie do większego bólu, który może trwać nieuświadomiony latami. Nasz organizm posiada mechanizmy samoobrony przed czynnikami destrukcyjnymi. Takim mechanizmem jest żałoba. Poprzez zaprzeczenie, rozpacz, gniew, nadanie sensu cierpieniu, apatię, prowadzi nas do pogodzenia się ze stratą. Dla nas pogrzeb był jednym z kroków do oswojenia naszej straty dziecka. Na jakim etapie jesteśmy, nie wiemy, ale wiemy co czują inni rodzice przed pogrzebem. Pragniemy ich zachęcić, by przybyli 28 grudnia na otyński cmentarz i godnie uczcili pamięć swoich dzieci.


Rodzice nienarodzonego dziecka

Zmieniony: czwartek, 15 grudnia 2011 08:52