Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


2 dni 12 godz. 54 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Wystawa dzieci w MBP image
Wystawa dzieci w MBP
data 25-05-2012 • 17:00
• Miejska Biblioteka Publiczna
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Urzędnik sprawdzał nocą, jak śpi Marian Opeldus PDF Drukuj Email
Wpisany przez ark   
poniedziałek, 16 stycznia 2012 08:34
Marian Opeldus skarży się, że urządzenia na placu zabaw zakłócają jego spokójMieszkaniec ul. Miętowej zgłosił w gminie, że nocą nie może spokojnie spać. Powód? Urządzenia na nowym placu zabaw kołyszą się i zakłócają mu ciszę nocną. Czy tak faktycznie jest, urzędnik sprawdzał... nocą.

W ub. środę (4 stycznia) do redakcji Tygodnika Krąg przyszedł Marian Opeldus, mieszkaniec ul. Miętowej w Modrzycy. Nie mógł się nadziwić, że ogrodzenie wokół placu zabaw przed jego domem, które zostało wpisane do budżetu na 2012 r. (pisaliśmy o tym przed tygodniem w tekście „Wójt – Mamy trudny do zrealizowania budżet” - red), stanęło jeszcze przed Sylwestrem. - Jak to jest, że u was czytam, że płot stanie w 2012 roku, tymczasem jeszcze przed Sylwestrem wychodzę do okna, patrzę, a płot stoi. No chyba, że mam oczopląsy – ironizował mężczyzna. Nie krył zdumienia całą sytuacją. W gminie tłumaczą, że budowa płotu faktycznie została zaplanowana na 2012 r. ale zaoszczędzone środki na budowie placu zabaw, zostały wydane na płot.

Ale nie to, że płot i plac zabaw stanęły jeszcze w starym rok, denerwuje M. Opeldusa. Chodzi o to, że plac zabaw w tamtym miejscu w ogóle stanął... - Dzieci mają prawo do zabawy, to nie podlega dyskusji, ale czemu powstał tak blisko mojego domu – denerwuje się M. Opeldus. W tej sprawie napisał pismo do urzędu gminy, w którym czytamy: - Zwracam się z uprzejmą prośbą o wyjaśnienia decyzji zagospodarowania działki 1027, znajdującej się przy ul. Miętowej. Plac zabaw będzie zakłócał mój spokój. (…) Stanowczo informuję, że nie wyrażam zgody na tak bliską lokalizację – napisał oburzony mieszkaniec, który podnosił także to, że w tej sprawie nikt się z nim nie konsultował a plac zabaw jest. - Nocą, kiedy wieje mocny wiatr, tak jak w ostatnich dniach, nie mogę spać. Urządzenia do zabawy kołyszą się, metalowe elementy stukają, powodując hałas i zakłócają ciszę nocną. Moje psy, które są bardzo czujne dostają szału, ja też. A chcę tylko trochę spokoju, nic więcej... – przekonywał w redakcji M. Opeldus.

Wójt Teresa Kaczmarek, którą zapytałem o ten problem w czwartek, przyznała że „każdy ma prawo do ciszy i spokoju”. Zapowiadała, że sprawą się zajmą jej urzędnicy. - Sprawdzimy te sygnały, jeżeli faktycznie jest tak, że spokój tego mieszkańca jest zakłócony, i wtedy jeżeli zajdzie taka potrzeba, nocą będą zakładane odpowiednie blokady na urządzenia – zaznaczała w rozmowie T. Kaczmarek.

Jak urzędnicy chcieli sprawdzić czy M. Opeldusowi źle się śpi? W czwartek ok. godziny 22.00 na ul. Miętową pojechał Henryk Radecki, kierownik działu Infrastruktury i Rozwoju w Gminie Otyń.

Jakie są rezultaty kontroli według Radeckiego? - Spokój, cisza, choć przyznaję, wiał porywisty wiat. Nawet bym powiedział, że cisza jak makiem zasiał, na pewno nie zakłóca to ciszy nocnej temu panu – odpowiada H. Radecki. A sprzęty na placu zabaw kołysały się? - pytam. - Trochę tak, ale nie na tyle, żeby w nocy ktoś mógł nie spać. Mało tego, żadnych psów u tego pana na podwórku nie było, a spędziłem tam ok. 30 minut – odpowiada H. Radecki. M. Opeldus twierdzi, że psy były na podwórku. - Czy urzędnik kłamie? - pytam. - Ja jestem tego zdania, że tak – odpowiada poirytowany mężczyzna, który przyznaje, że faktycznie tej nocy było trochę spokojniej niż zaraz po Sylwestrze:

- Po tych obfitych deszczach woda weszła w drewno i te urządzenia się nie kołysały za mocno, z tym się zgodzę, ale nie dam się tak łatwo. Mam prawo do ciszy nocnej i będę o nią walczył...

Mariusz Pojnar

Niektórym nocą huśtawki łomocą

M.PojnarCo najbardziej dziwi i śmieszy w tej historii? Że urzędnik jedzie nocą pod dom mieszkańca gminy i sprawdza, czy faktycznie wieje i czy przez to kołyszą się elementy na nowym placu zabaw. Z drugiej strony jakby się tak zastanowić, to jest to pewna egzotyka, ale czy śmieszna? Postawa Henryka Radeckiego pokazuje, że na niektórych urzędników można liczyć. Że próbują pewne sprawy rozwiązać, że próbują wczuć się w sytuację zgłaszane przez mieszkańca. Jak trzeba to przyjadą nawet nocą... Przerażające jest jednak to, że tak bardzo przeszkadza plac zabaw dla dzieci. Od kiedy pracuję jako dziennikarz, wiele razy spotkałem się z sytuacją, że najmłodsi komuś zawadzają. Fakt, Marian Opeldus nie narzeka de facto na to, że przeszkadzają mu dzieci, bo plac jest nowy a pora roku taka, że bawić się nie sposób, ale bardziej chodzi o to, że dzieci to takie trochę piąte koło u wozu w ogóle. Np. mieszkańcy nowosolskich osiedli ciągle zgłaszają, że za głośno się śmieją, grają w piłkę, siedzą na trzepaku, biegają. Już nie pamiętają, że kiedyś też byli dziećmi i bawili się w pobliżu domu. A w piaskownicy, którą najchętniej by zaorali bawiły się kiedyś ich dzieci. Teraz bawiące się pod domem dzieci to wrogowie a plac zabaw, owszem, może być, tylko nie pod „moją” kamienicą. No chyba, że przyjadą wnuczki w odwiedziny. Wtedy huśtawki nie przeszkadzają.Mariusz Pojnar

 

Zmieniony: niedziela, 15 stycznia 2012 21:23