Reklama..

Get Adobe Flash player

Reklama

Get Adobe Flash player

Reklama...

Reklama.....

TECHNICAL Nowa Sól ZATRUDNI:
- Dyrektora produkcji, wykształcenie wyższe techniczne, doświadczenie w kierowaniu zespołem ludzi
- Inżyniera-automatyka
Nowa Sól, ul. Zielonogórska 1 A (7.00-15.00)
tel. 68/ 388 24 00

Reklama.

Najbliższe wydarzenie


Zagrają The Analogs
data 25-10-2014 • 19:00
• Kaflowy
takes place in
0 dzień 6 godz. 57 min.
nextEvent by JoomlaLoft

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Reklama....

Co dalej z „Mrukiem”? Teraz wypowie się sąd PDF Drukuj Email
Wpisany przez redakcja   
piątek, 07 czerwca 2013 09:50

- Po rynku chodzi albo w fekaliach, albo obnażony, na co patrzą małe dzieci – zaalarmowali nas mieszkańcy gm. Nowe Miasteczko.  Chodzi im o Mirosława M., który potrzebuje pomocy, bo sam ze swoim życiem sobie nie może poradzić
Mirosław M w Bielicach, gdzie mieszka, znany jako „Mruk”, znalazł się w życiowym potrzasku. Pisaliśmy już o nim na łamach Tygodnika Krąg w połowie lutego. Nowosolscyy śledczy postawili mu wtedy zarzut kradzieży. Przypomnijmy, mężczyzna włamywał się do domów na terenie dwóch gmin -  Kożuchowa i Nowego Miasteczka. Kradł z reguły żywność, ale zabierał także inne, mało wartościowe rzeczy. Prokuratorom wyjaśniał, że jest osobą bezrobotną, bez stałych źródeł utrzymania. - Na pytanie przesłuchującego odpowiedział, że dalej, jak będzie głodny, to będzie się włamywał i kradł.... - mówił wtedy na łamach TK prokurator rejonowy Łukasz Wojtasik.
Mirosława M. odwiedziłem w domu zimą. Nie chciał rozmawiać. - Co miałem robić, jak nie miałem co jeść?  - rzucił tylko i schował się za drzwiami swojego domu.
Po zimie Mirosław M. przybywał w więzieniu. Odbywał karę za kradzieże. Z końcem kwietnia wrócił na stare śmieci. - Po rynku w Nowym Miasteczku chodzi z odchodami w spodniach albo co gorsza obnażony, na co patrzą dzieci. Temu człowiekowi trzeba jakoś pomóc – mówiła przez telefon jedna z dzwoniących kobiet.
W lutym o „Mruku” rozmawiałem m. in. z Dorotą Szelążek, sklepową z Lasocina, gdzie pojawia się Mirosław M.. Mówiła, że nie jest agresywny, ale ma problemy z załatwieniem potrzeb fizjologicznych.  - Chyba nie czuje, kiedy ma iść za swoją potrzebą – diagnozowała wtedy D. Szelążek. Teraz dodaje: - Miesiąc temu leżał tu w okropnym stanie, wezwaliśmy opiekę i straż miejską, potem pogotowie, ale wyszedł, przecież nie jest chory – opowiada D.Szelążek.
Od Ośrodka Pomocy Społecznej w Kożuchowie na początku miesiąca dostał 250 zł, żeby ze sklepu wydawać mu codziennie żywność.  - Dałam mu jedzenie jednego dnia, drugiego, trzeciego już mnie wyzwał, żebym mu dała dwa wina. Czwartego dnia narobił pod siebie tak jakby na złość, piątego zaczął się rzucać, więc oddałam te pieniądze z powrotem, bo chce mieć święty spokój – opowiada sklepowa, której mimo to szkoda jest mężczyzny. - Mówi logicznie, raczej nie pije, choć jednego dnia faktycznie chciał na wino. Żal go, ale nie wiem jak mu pomóc... - przyznaje sklepowa z Lasocina.
Mieszkańcy sprawę Mirosława M. regularnie zgłaszali policji. - Sprawą zajmuje się dzielnicowy z Nowego Miasteczka. W tym temacie jesteśmy w stałym kontakcie ze strażą gminną w Nowym Miasteczku oraz tamtejszym Ośrodkiem Pomocy Społecznej – mówi Katarzyna Wąsowicz, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli.
Pojawiło się światełko w tunelu, żeby temat krzątającego się bez celu „Mruka” wreszcie rozwiązać i skutecznie mu pomóc. - Proponowaliśmy mu darmowe obiady, środki czystości, ale ten człowiek nie chce z tego korzystać - rozkłada ręce Urszula Kalinowska, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Kożuchowie. - Chcemy wnioskować o przymusowe leczenie, ale do tego jest potrzebny wgląd w sytuację zdrowotną i o to wystosowaliśmy prośbę do sądu. Teraz czekamy na odpowiedź – dodaje U. Kalinowska.
Do tematu wrócimy.
Mariusz Pojnar

 

Reklama

logo_bip

Rzetelna Firma