Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Wyślij zdjęcie z wydarzenia

Najbliższe wydarzenie


4 dni 13 godz. 24 min.
upłynie do najbliższego wydarzenia:
Piosenki z Samowara w NDK image
Piosenki z Samowara w NDK
data 26-05-2012 • 18:00
• Nowosolski Dom Kultury
nextEvent by JoomlaLoft

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Chcemy mieć własny kawałek podłogi PDF Drukuj Email
Wpisany przez ark   
niedziela, 13 listopada 2011 23:26
Karolina Dela dzielnie pomaga mężowi w remoncie mieszkaniaKupno nieruchomości często powoduje duże emocje. Możemy kupować na własną rękę lub skorzystać z pomocy biura nieruchomości. To poważna inwestycja, która często wiąże się z zaciągnięciem dużego kredytu.

Kupno mieszkania czy domu to jedna z najważniejszych decyzji, jakie podejmujemy w życiu. I nie chodzi tylko o to, by znaleźć odpowiedni metraż za odpowiednią cenę. Wymarzone cztery kąty to szereg różnych czynników, które składają się na komfort mieszkania i po prostu życia. Może się okazać, że solidny wygląd był złudzeniem. Możemy też trafić fatalnie i spotkać nieżyczliwego sąsiada czy zalewającą nam sufit sąsiadkę. Ale może być też jak w raju z życzliwymi osobami za ścianą i spokojną okolicą.

Jeśli zdecydujemy się na zakup nieruchomości, to często musimy przygotować się na sytuacje trudne i problemowe. Samo kupno poprzedzone jest wieloma czynnościami. Najpierw musimy zastanowić się, co chcemy kupić. Jakie są nasze oczekiwania? Czy wolimy dom z własnym ogródkiem czy raczej mieszkanie? Jeśli mieszkanie, to w kamienicy czy może w bloku? Musimy przemyśleć czy stać nas na wymarzony kąt. Jeśli tak, to na jaki metraż i czy posiadamy odpowiednią ilość gotówki lub tzw. „zdolność kredytową”. Kiedy mamy ustalone preferencje i wiemy jaką sumą dysponujemy, możemy przejść do etapu poszukiwań.

Zaczynamy poszukiwania

Dużą popularnością cieszą się strony internetowe, ogłoszenia w prasie oraz witryny biur nieruchomości. Zapytaliśmy nowosolan kupujących swoje pierwsze mieszkania i domy o ich drogę do własnego kąta.

- Gdy zainteresowała nas jakaś oferta znaleziona w sieci, to wybieraliśmy się osobiście do biura. Zdarzyło się także, że po prostu jeździliśmy po Nowej Soli w poszukiwaniu ogłoszeń na oknach i balkonach – wspomina Magdalena Babiarz. Zaznacza, że jej szczególną uwagę zwracały duże mieszkania i domy koniecznie z ogródkiem. Co niestety wiązało się z dużym wydatkiem. Zdolność kredytowa ma swoje granice dlatego poszukiwania trwały długo.

Kupno pod wpływem impulsu zdarza się rzadko, większość jednak z mozołem szuka odpowiedniego lokalu. – Za odpowiednią ofertą chodziliśmy rok. Śledziliśmy w tym czasie różne portale z nieruchomościami. Mieszkanie, które zdecydowaliśmy się kupić, było jednym z pierwszych, które oglądaliśmy. Interesowało nas głównie os. Konstytucji, ponieważ są tu fajne tereny zielone, blisko jest przedszkole, sklepy. Z tego osiedla mam również dobry dojazd do pracy w Zielonej Górze – mówi Karolina Dela.

Magda Babiarz kupiła dom swoich marzeńM. Babiarz od razu wykluczyła bloki, bo oboje z mężem na osiedlu przeżyli całe życie. Chcieli ogródka. Dom znaleźli szybko. Stał na Pleszówku i jakby na nich czekał. Od razu wiedzieli, że właśnie o to im chodzi. – Jesteśmy zadowoleni, bo okolica jest bardzo ładna i spokojna. Mamy nasz wymarzony ogród i dobry dojazd do pracy – dodaje M. Babiarz.

Barbara Orzechowska, właścicielka biura obrotu nieruchomościami „Luxdom” zauważa, że klienci tak jak M. Babiarz dokładnie wiedzą, czego chcą i na co ich stać. - Większość osób dokładnie wie czego chce. Zlecają znalezienie mieszkania w kamienicy lub bloku – mówi B. Orzechowska. Działki i nowo wybudowane domy sprzedają się gorzej, ponieważ ich ceny od kilku lat utrzymują się na wysokim poziomie. Wiadomo, że każdy chce kupić nieruchomość jak najtaniej. Jak zauważa B. Orzechowska, ceny mieszkań spadły w ostatnim czasie o 30-40 proc. Realną szansę na sprzedaż mają te do ok. 2600-2800 zł za m kw. Praktycznie niemożliwe jest uzyskanie kredytu na mieszkanie w Nowej Soli w cenie 3200 zł za mkw.

Najczęściej decydujemy się na mieszkania z rynku wtórnego, 2–3 pokojowe, o metrażu ok. 50 mkw z niskim czynszem.

Rynek pierwotny jest w naszym mieście ciągle mało popularny. Często na takie nieruchomości nas po prostu nie stać. Za atrakcyjne lokalizacje uważamy osiedla Kopernika i Konstytucji 3 Maja oraz ulicę Kościuszki. – Najwięcej mieszkań, które się sprzedają, to przedział 2200-2500 zł za m kw. Mieszkań o cenie powyżej 2500 zł za m kw sprzedaje się mało. Większość ofert, które posiadamy, to mieszkania 2 pokojowe. Klienci raczej nie zaznaczają tego, że mieszkanie musi mieć garaż, natomiast zawsze jest to atut – mówi Karolina Janczewska-Cieślak z biura „Janczewska i Stasiuk Nieruchomości”.

Rodzina na swoim

Łatwiejsze warunki kredytowania spowodowały kilka lat temu znaczny wzrost cen nieruchomości. Sztucznie podbijane wartości nieruchomości doprowadziło do tego, że kupno mieszkania czy domu bez kredytu stało się praktycznie niemożliwe. – W Polsce doszło do absurdu. Ceny mieszkań były tak wywindowane, że wybudowanie nowego domu stało się bardziej opłacalne – twierdzi B. Orzechowska.

Ciągle zmieniają się też warunki kredytowe. Jak przyznaje B. Orzechowska, coraz trudniej dostać kredyt. To spowoduje, że ceny nieruchomości będą szły w dół. Tanieją większe metraże. Obecnie lepiej sprzedają się mieszkania 3-pokojowe, ok. 60 m kw, w przedziale cenowym 140-160 tys. zł.

Większość młodych małżeństw decyduje się na kredyt z dopłatą do odsetek „Rodzina na swoim”. Daje on możliwość zaciągnięcia kredytu, w którego spłacie będzie uczestniczyło państwo.

Ludzie boją się jednak kredytów hipotecznych. - Przeraża mnie związanie się z bankiem na 30 lat i zwrot dużo większej kwoty niż pożyczyłam – przyznaje K. Dela. Kredyty mieszkaniowe ułatwiają jednak ludziom zakup własnego mieszkania. - Dlatego większość z nas nie ma często innego wyboru – podkreśla Dela. Pani Karolina w końcu wzięła kredyt na mieszkanie. Oboje z mężem pracują i nie mieli większych problemów z jego uzyskaniem. Zadłużyli się na 10 lat. Skorzystali z programu „Rodzina na swoim”.

Jak wziąć kredyt?

Najpopularniejsze kredyty, to te zaciągane na 30 lat. Ważne jest, by zwrócić uwagę na samą umowę przedwstępną i wpłacany zadatek. W umowie zawiera się informacje, z których muszą wywiązywać się obie strony biorące udział w transakcji. I tak na przykład jeśli z winy kupującego nie dojdzie do sprzedaży, to traci on zaliczkę. Jeśli zrezygnuje sprzedający, to musi on wypłacić kupującemu podwójną wartość zadatku. Ciągle zmieniają się też warunki kredytowania.

W styczniu przyszłego roku mają wejść w życie nowe zapisy. - Jeszcze trudniej będzie nam o kredyt w banku. Zdolność kredytowa będzie obliczana tylko na 25 lat, nawet jeśli chcemy wziąć kredyt na 30 i więcej lat – informuje B. Orzechowska. Nowy przepis spowoduje, że kredyty dostanie mniej ludzi. Tym bardziej, że warunki przyznawania kredytów hipotecznych zmieniają się z miesiąca na miesiąc.

Po co do biura?

Do biura obrotu nieruchomościami udajemy się gdy jesteśmy zainteresowani konkretną nieruchomością, ale nie tylko. Pomoc można uzyskać przy sporządzaniu umowy przedwstępnej. Biura badają dokumenty, które przynosi im klient i pozyskują dokumenty z odpowiednich urzędów. Warto też zgłosić się do pośrednika, by sprawdzić stan prawny nieruchomości, którą jesteśmy zainteresowani. Koszt takiej usługi, to ok. 100 zł.

– Około 30 proc. sprzedawanych nieruchomości pochodzi z „czarnego rynku”. Czasem ludzie kupują mieszkania, w których ktoś jest zameldowany albo mają właściciela – informuje B. Orzechowska. Kupujący często tego nie sprawdzają. Podpisują umowy przedwstępne i wpłacają zadatki i tracą je. Zdarza się, że nieruchomości są obciążone umową dożywocia, mają nielegalne przybudówki czy przez grunt idzie droga, z której mogą korzystać sąsiedzi. Często trzeba weryfikować księgi wieczyste. - To może trwać nawet do 2-3 miesięcy, a kara za nielegalną przybudówkę może wynosić nawet do 100 tys. zł, i spada na nowego właściciela  - przestrzega B. Orzechowska.

Warto skorzystać z pomocy licencjonowanych pośredników, bo niejednokrotnie chodzi o dorobek całego życia. - Wykonujemy oględziny nieruchomości, sprawdzamy stan prawny, przygotowujemy dokumentację fotograficzną. Badamy zdolność kredytową kupującego, dokonujemy oględzin nieruchomości wraz z klientem. Uczestniczymy w negocjacji ceny, służymy radą przy realizacji umowy przedwstępnej – wylicza G. Tyrak. Licencjonowane biuro do końca doprowadza transakcję i bierze na siebie odpowiedzialność prawną za zakup mieszkania przez klienta. – Jesteśmy z naszym klientem do momentu podpisania aktu u notariusza i złożenia wpisów hipotecznych – zapewnia B. Orzechowska.

Nieprzewidziane okoliczności

Przy zakupie mieszkania czy domu może spotkać nas wiele niespodzianek. Nieprzewidziane okoliczności dopadają nas zwykle znienacka. I nie chodzi tu tylko o nieuregulowany stan prawny czy nielegalne przybudówki. Przysięga małżeńska w piątek, a decyzja kredytowa w poniedziałek – to nie mit. Magda Babiarz wraz z mężem w pięć dni urządziła ślub, by uzyskać korzystniejszy kredyt. Jak mówi, wystarczy w Urzędzie Stanu Cywilnego złożyć odpowiednie podanie. Podobnie robią inne młode małżeństwa. – Planowaliśmy ślub w przyszłym roku. Jednak ze względu na konkurencyjne warunki, wzięliśmy go w przyśpieszonym tempie. Jako małżeństwo, mogliśmy skorzystać z oferty „Rodzina na swoim” – przyznaje K. Dela.

Kamila Sietnik

 

Bolesne zderzenie z rzeczywistością

Kamila SietnikChcemy mieć swój własny kąt. Wyprowadzić się od rodziców, teściów. Zrezygnować z wynajmu. Szukamy domu, mieszkania, być może z garażem czy ogródkiem. W kamienicy, bloku lub na kameralnym osiedlu. Zapada decyzja o zakupie. Przeglądamy internet, prasę, witryny biur nieruchomości. Porównujemy ceny. Mamy głowę pełną marzeń. W myślach wybieramy kolory ścian, kafelki w łazience, meble do salonu. Wyobrażamy sobie jak przyjemnie będzie mieszkać w swoim mieszkaniu. Nagle zaczynają się schody, czyli bolesne zderzenie z rzeczywistością przepisów i kredytów. Schody robią się coraz wyższe i bardziej kręte. Czy wystarczy nam oszczędności? Czy dostaniemy kredyt? Czy trafimy na dobrych sąsiadów? Nie dajmy się zwariować. Pośrednicy zawsze przedstawiają ofertę sprzedaży jako niezwykle atrakcyjną. Tymczasem na własnej skórze odczułam te „doskonałe” oferty. Jedną było mieszkanie ogrzewane piecami. Zdarzały się takie bez ubikacji, bez przedpokoju czy nawet bez kuchni. Nie wspomnę już o mieszkaniach, wielkości pudełka od zapałek. Pokoiki, w klaustrofobicznych rozmiarach i kuchnie, w których zmieszczą się trzy garnki na krzyż. Balkonik metr na metr, a czasem i nawet takiego nie było. I tu kolejny problem. Ceny mieszkań, domów i działek budowlanych w Nowej Soli osiągnęły dramatycznie wysokie ceny. Dla przeciętnego młodego człowieka to sfera marzeń. Wysokie ceny powodują, że wielu nie może pozwolić sobie na wyprowadzkę od rodziców. Nawet jeśli ktoś pracuje, to jego szanse na kredyt hipoteczny są ograniczone. Odrobinę więcej szczęścia mają młode małżeństwa. Państwo spłaci im część odsetek od kredytu, łatwiej też uzyskają pożyczkę. Jeśli już uda nam się sprostać wymogom bankowym. Uzyskaliśmy tzw. zdolność kredytową, jednak często po zakupie nieruchomości pozostaje poczucie niedosytu. Chciałoby się więcej. Nie 40, a 60 mkw. Nie balkon, a ogródek. Nie mieszkanie, a dom. Marzenia marzeniami, a rzeczywistość okazuje się mało kolorowa. Nasze przytulne gniazdko, które planowaliśmy z takim mozołem, okazuje się małą dziuplą. Codziennie słyszymy jak sąsiad spuszcza wodę w toalecie, a sąsiadka kłóci się z mężem. Dusimy się. Uczymy się oddychać, żyć w ten sposób. Obojętniejemy. Takie są realia. Tak żyją wszyscy. I tak zamyka się błędne koło polskiej rzeczywistości.

Kamila Sietnik