Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najbliższe wydarzenie
Polecamy artykuły
- Jak Jurek runął w przepaść pustki
- Wolontariat – fajna sprawa
- Mały łobuz wraca do domu
- Uwaga! Grypa atakuje. Warto się zaszczepić
- Nowosolanki wolą Niemców
- Policjanci zlikwidowali rozlewnię spirytusu
- Odrzańska biała flota coraz bliżej
- Drzewa na wagę złota
- O Wicku, co kobiety kochał nad wolność
- Świńska granda Janka z Rejowa
| Czy psycholog wyzywała uczniów od pedałów? |
|
|
|
| Wpisany przez ark |
| poniedziałek, 07 listopada 2011 12:14 |
|
Rodzice uczniów z klasy piątej z „jedynki”, z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że psycholog wyzywała dzieci od pedałów. Prowadząca pogadankę się broni, twierdząc że dzieci źle zrozumiały treść zajęć.
Do zdarzenia miało dojść w czwartek 27 października w szkole podstawowej nr 1. Dzieci jednej z klas piątych miały pogadankę na temat komunikacji społecznej. Rodzic, który się z nami skontaktował (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) twierdzi, że prowadząca pogadankę Katarzyna Owieczko obraziła dzieci. - Syn powiedział mi o tym, co działo się na lekcji. Nauczycielka powiedział, że „zachowują się jak, jakieś pedały na boisku” i „zamknijcie mordy bachory”. Przecież to skandal – mówi matka jednego z chłopców. - Jak mam się czuć skoro do mojego dziecka w taki sposób odnoszą się w szkole. I to robi specjalistka od komunikacji społecznej. Przecież w taki sposób nie powinna pracować z dziećmi – oburza się kobieta. Dotarliśmy do innych rodziców, którzy także są zdegustowani tą sprawą. - Moje dziecko też się skarżyło, że coś takiego miało miejsce. Cóż mogę powiedzieć, jestem zaskoczony i mam nadzieję, że ta sprawa zostanie szybko wyjaśniona – zaznaczył ojciec piątoklasistki. Zadzwoniliśmy do dyrektora szkoły. Zapytać się o przykre zdarzenie. Dyrektor Bogusław Greń nie był zbyt rozmowny. - Moim komentarzem niech będzie to, że zajęcia zostały zawieszone – powiedział krótko. „Nikogo nie obrażałam” Ustaliliśmy, że K. Owieczko jest psychologiem. Od trzech lat, na zlecenie miasta, jako pracownik punktu konsultacyjnego dla ofiar przemocy w rodzinie, prowadzi zajęcia psycho-edukacyjne dla uczniów. - Porusza problematykę komunikacji interpersonalnej wśród dzieci - mówi Władysław Ziemianek, pełnomocnik prezydenta ds. rozwiązywania problemów alkoholowych i narkomanii. Dodaje, że jego zdaniem dzieci źle zrozumiały to, co mówiła do nich prowadząca pogadankę. - Z tego, co już się orientowałem, podczas pogadanki były podawane różne przykłady tego jak ludzie różnych środowisk odnoszą się do siebie. Dzieci mogły coś źle zrozumieć - podejrzewa W. Ziemianek. Skontaktowaliśmy się z K. Owieczko. Zapewnia, że z jej strony nie padły żadne obraźliwe stwierdzenia wobec dzieci. - Podawałam tylko różne przykłady tego, jak ludzie z różnych grup czy środowisk potrafią się do siebie odnosić – wyjaśnia. Zapewnia, że dzieci zachowywały się skandalicznie. - Nie dały się przekrzyczeć i może słyszały tylko fragmenty moich wypowiedzi, które zinterpretowały po swojemu – wyjaśnia K. Owieczko. Skoro tak źle się zachowywały, to może dała się pani wyprowadzić z równowagi - pytamy. - Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby dzieci wchodziły mi na głowę. Ale powtarzam, nikogo nie obrażałam – zdenerwowała się kobieta. - Nie padło nic o pedałach? - dopytujemy. - Padło, ale jako przykład tego jak odnoszą się do siebie piłkarzyki – odpowiedziała K. Owieczko. - A nie uważa pani, że piłkarzyki to być może obraźliwe dla piłkarzy. - Nie wiem, proszę ich zapytać – zakończyła kobieta. Zamiatanie pod dywan? Sprawa nie podoba się rodzicom piątoklasistów. - Znam swoją córkę i jest już na tyle duża, że potrafi rozróżnić przykłady tego, jak ludzie odnoszą się do siebie od tego, że ktoś ją obraża i w jej stronę kieruje takie, a nie inne słowa – zapewnie mężczyzna. Matka chłopca, która zgłosiła się do nas z interwencją uważa, że zdarzenia próbuje zostać ukryte. - Dyrektor zrobił zebranie z nami rodzicami, na którym przekonywał, że to dzieci przekręciły wszystko, żeby nie iść z tym do gazet, bo wtedy będzie musiał złożyć zawiadomienie w prokuraturze o możliwości popełnienia przestępstwa demoralizowania dzieci. Mam wrażenie, że chce zamieść sprawę pod dywan... Mariusz Pojnar |








