Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najbliższe wydarzenie
Polecamy artykuły
- Ambasador w piątek w Nowej Soli
- Nie zmienia się konia w trakcie przeprawy
- Sumiennie robimy swoje
- Jesienna deprecha
- Miejski kalendarz 2012
- Gramont zasłużony dla kultury
- Nagrody za Korowód Solan wręczone
- Andrzej Gabryszewski: To był wojskowy pucz
- Prezydent zaprasza w sobotę na miejską wigilię
- Autyzm – wielka zagadka
| W Żabkach nie ma milionów |
|
|
|
| Wpisany przez masa |
| czwartek, 23 września 2010 00:00 |
|
Dwa napady na Żabki w ubiegłym tygodniu, zuchwała kradzież pieniędzy z banku przy ul. Moniuszki oraz skok na kasę nowosolskiego oddziału PZU – przestępcy stają się coraz bardziej bezczelni.
W ciągu ostatnich miesięcy na terenie miasta doszło do kilku napadów. Te z ostatnich dni wydają się być coraz śmielsze i bezczelne. Czy to drobne zdesperowane złodziejaszki, czy czujący się bezkarnie bandyci? W sobotę ok. 23.00 do Żabki przy ul. Wrocławskiej wszedł mężczyzna w kominiarce. Z narzędziem przypominającym broń zażądał wydania pieniędzy. Ekspedientka odmówiła, po czym napastnik...uciekł ze sklepu. Wszystko wskazuje na to, że zaskoczyła go pewna i stanowcza postawa sprzedawczyni i dlatego postanowił dać nogę. O próbie napadu kobieta poinformowała właściciela sklepu dopiero następnego dnia ok. 13.00. Na miejscu zjawili się policjanci z wydziału kryminalnego nowosolskiej komendy. Napastnika w Żabce zarejestrowała kamera przemysłowa. Nagranie zostało przekazane policji, która namierza sprawcę. - Jego czyn zostanie zakwalifikowanym jako usiłowanie rozboju – mówi Katarzyna Wąsowicz, rzeczniczka prasowa nowosolskiej policji. Psy nie pomogły To drugi w ciągu kilku dni skok na Żabkę. - Ludzie myślą że u nas w kasach są miliony – mówi nam anonimowo wieloletni ajent Żabki. W ubiegłą środę ok. 10.00 do Żabki przy ul. 1 Maja wszedł zamaskowany mężczyzna, który grożąc ekspedientce nożem zażądał wydania pieniędzy, po czym kazał jej otworzyć kasę fiskalną , z której zabrał cały utarg. Na miejscu szybko zjawiła się policja, która rozpoczęła pościg. Włączono do niego psy tropiące, ale nie odnaleziono mężczyzny. Na miejscu zebrano materiał dowodowy. Jak udało nam się dowiedzieć, napastnik był zamaskowany. Na głowie miał kaptur, który w znacznym stopniu zasłonił także twarz. Właścicielka sklepu, z którą rozmawialiśmy kilkadziesiąt minut po napadzie, nabrała wody w usta: - Nie będę niczego komentować, proszę mnie nie ciągnąć za język – stwierdziła krótko. Nie chciała zdradzić ile pieniędzy zginęło. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, skradziono niecałe 2 tys zł. Napastnikowi za rozbój z użyciem ostrego narzędzia i doprowadzenia człowieka do bezbronności grozi kara pozbawienia wolności od lat 3 wzwyż. Czarna seria Niecały miesiąc temu w samym centrum Nowej Soli doszło do napadu na bank. Dwaj zamaskowani sprawcy w perukach i wąsach po sterroryzowaniu personelu zrabowali ok. 100 tys zł. Po otrzymaniu pieniędzy wybiegli z banku, a następnie odjechali czerwonym Audi 80, które porzucili na obrzeżach miasta. Policyjny pościg się nie udał, a mężczyzn do dziś nie złapano Mimo obławy policyjnej nie złapano także sprawców majowego napadu na nowosolski oddział PZU. Bandyci weszli tam ok. 8.20. Pracownicy ubezpieczyciela dopiero rozpoczynali pracę. Według naszych informacji, kiedy bandyci wkroczyli do PZU pracownicy myśleli, że to ćwiczenia. A wszystko przez to, że niedługo przed napadem uczyli się jak postępować w takich przypadkach. Mariusz Pojnar |








