Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najbliższe wydarzenie
Polecamy artykuły
- Harcerski wehikuł czasu
- Żar z nieba i burza – udany festyn Takich Samych
- Złoty Krzyż Zasługi dla prezydenta Nowej Soli
- Laur Oświaty dla nowosolan
- Zadbają o ścieżki dla rowerzystów
- Nie będzie czasu na nudę
- Drzewko natchnienia i dźwięki muzyki
- Niemiecka młodzież odnowiła przepompownię w Bobrownikach
- Odkrywcy leśnych skarbów
- Blokada na głównej bramie do Parku Krasnala
| Słońce jest za drogie |
|
|
|
| Wpisany przez ark |
| środa, 03 listopada 2010 17:31 |
|
190 tys. zł, tyle będzie kosztować uzupełnienie oświetlenia ulicznego na terenach wiejskich. Pierwsze lampy pojawią się jeszcze w tym roku.
Dwa lata temu przedstawiciele wiosek złożyli wnioski o uzupełnienie oświetlenia a potem proponowane lokalizacje były sprawdzane „w terenie”. - Jechaliśmy wieczorem i z inspektorem nadzoru oraz sołtysem sprawdzaliśmy, jak to faktycznie wygląda. Niektóre propozycje zostały odrzucone – opowiada burmistrz Jacek Sauter. Projekt kosztował 13 tys. zł, jego przygotowanie trwało tak długo, bo były problemy z dokumentacją i własnością gruntów. Nowe lampy pojawią się w siedmiu miejscowościach i będą w sumie kosztować 190 tys. zł. W tym roku jaśniej ma być w Małaszowicach (koszt to 60 tys. zł), Królikowicach (8 tys.) i Bodzowie (17 tys.). Oświetlenie w pozostałych wsiach będzie uzupełniane w kolejnych dwóch latach, koszty oszacowano następująco: Bycz (13 tys.), Tarnów Bycki (8 tys.), Sobolice (23 tys.), Wierzbnica 65 tys. zł. - Sobolice będziemy robić w 2010 roku, bo tam mieszka 32 mieszkańców i to jest ogromny koszt w przeliczeniu na jednego mieszkańca – podkreśla J. Sauter. Także Tarnów i Bycz są zaplanowane w ostatniej kolejności, gdyż w tych miejscowościach mocno w ostatnich latach gmina inwestowała (m.in. w świetlice, drogi i boisko). Jeśli chodzi o Małaszowice, założenie było takie, że na jednym z odcinków gmina nie będzie budować tradycyjnej linii kablowej, tylko zamontuje pięć latarni zasilanych energią słoneczną. Okazało się jednak, że to pierwsze rozwiązanie jest tańsze od „ekologicznego” o 30 tys. zł, czyli o połowę. - Nawet licząc koszty prądu, może wyjść zdecydowanie drożej. Dlatego zastanawiam się nad tym, aby to jednak była tradycyjna linia. Czekam jeszcze na wycenę obu wariantów, która weźmie pod uwagę koszty eksploatacji – wyjaśnia burmistrz. Jeżeli gmina wybierze wersję kablową, to ze względu na zmiany w pozwoleniu na budowę, trzeba będzie inwestycję przesunąć na przyszły rok, a w jej miejsce „wskoczy” Wierzbnica. (kris) |








