Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Get Adobe Flash player

Biuletyn Informacji Publicznej

logo_bip

Rzetelna Firma

Rzetelna Firma

Polski król rzodkiewki PDF Drukuj Email
Wpisany przez ark   
sobota, 09 kwietnia 2011 14:12
Zdzisław Wawrzyńczyk nie siedzi z założonymi rękami. Sam chętnie wyjeżdża w pole, bo jak mówi - warzywnictwo to nie tylko sposób na życie – to jego pasja.Zdzisław Warzyńczyk od przeszło 30 lat zajmuje się warzywnictwem. Zaczynał od pięciu hektarów, które odziedziczył po rodzicach. Dziś jest największym producentem rzodkiewki w kraju.
Jego przygoda z warzywnictwem rozpoczęła się w 1971 roku, kiedy to przejął po rodzicach małe gospodarstwo rolne. Wtedy jeszcze nie wiedział, co chce uprawiać.

Strzał w dziesiątkę

Najpierw marchew, później fasola. To jednak nie przynosiło oczekiwanych rezultatów, bo pan Zdzisław dążył do uprawy na dużą skalę. - Przemysł i chłodnictwo wtedy padło. Odbiorcy płacili po roku i nie było to opłacalne – wspomina Z. Wawrzyńczyk. Wtedy przestawił się na rzodkiewkę i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Zaczynał od kilku arów. - Jeździłem do Holandii, Włoch i Niemiec, tam podpatrywałem największych producentów. Początki były trudne – przypomina. Dzisiaj rzodkiewkę uprawia na blisko 30 hektarach ziemi. Przez to, że okres wegetacji tego warzywa to 25 – 50 dni, wysiewa się je więc kilka razy na tym samym fragmencie ziemi. To w rezultacie daje uprawę na powierzchni 120 hektarów. Dzisiaj z jego rzodkiewki żyje około 200 osób. Wliczając w to pracujących przy zbiorze, taśmie i pośredników. Każdego roku przy samym zbiorze zatrudnia 100 ludzi. Pracują na akord. - To ile się uda zarobić, zależy od sprytu i wprawy. Za skrzynkę rzodkiewki, w której jest 30 pęczków płacę 4 zł. Są osoby, które potrafią zrobić 300 pęczków w godzinę, zarabiają tym samym 40 zł. Ale to naprawdę wprawione dziewczyny – śmieje się pan Zdzisław. Później zerwaną rzodkiew trzeba przesortować, związać i spakować.

Gołąb wróg rzodkiewki

Pierwsze zbiory zaczynają się na początku maja. Teraz przypada okres siewu. W tygodniu wysiewa się około 5 – 6 hektarów. Wiosną i jesienią czas wzrostu warzywa wydłuża się do 50 dni. Latem zasianą rzodkiewkę można zbierać już po 25 dniach. Tą z pierwszego i ostatniego zbioru przykrywa się specjalnym włóknem, które chroni przed zmarznięciem, przyspiesza zbiory i dodatkowo chroni przed szkodnikami. Co ciekawsze, jednym z największych wrogów rzodkiewki są gołębie. - Kupowane na sztuki nasiona gołębie wydziobują z ziemi. To prawdziwy szkodnik – przyznaje Z. Wawrzyńczyk. Gospodarz zastanawia się nawet nad kupnem nowoczesnego odstraszacza. - To maszyna która co kilka sekund wyrzuca w powietrze drapieżnego ptaka. Tradycyjnego „stracha na wróble” gołębie traktują jak powietrze – zauważa pan Zdzisław.
Rzodkiewkowy sezon trwa 5 – 6 miesięcy. W szczycie zawsze brakowało ludzi do pracy. Dzisiaj już wszystkie miejsca są zaklepane. W uprawie panu Zdzisławowi pomaga starszy syn. Zajmuje się siewem i nawożeniem upraw. Ale jak przyznaje, jego drugi, 16 letni syn, też powoli zaczyna się w to wciągać. Na razie uczy się jeszcze w „Rolniczaku”, ale na gospodarstwie u taty, odbywa praktyki. - Płacę mu 150 zł miesięcznie – śmieje się pan Zdzisław.

Z wizytą u meksykańskiego króla

Pod koniec zeszłego roku pan Zdzisław zabrał swojego młodszego syna do Ameryki, żeby podejrzeć jak pracują tamtejsi plantatorzy. Wyjazd został zorganizowany przez jedną z najstarszych firm nasiennych na świecie. Pan Zdzisław został zaproszony wraz z innymi polskimi plantatorami. Odwiedzili Arizonę i Meksyk. - To była typowa wyprawa rzodkiewkowa. Nie było czasu na zwiedzanie. Wylądowaliśmy w Miami, ale nie zobaczyliśmy wiele, ponad piękne plaże i słońce – wspomina Z. Wawrzyńczyk. Polecieli najpierw do Arizony. Okazało się, że to praktycznie pustynia, ale da się na niej uprawiać rzodkiew. Różnica polega na tym, że w przeciwieństwie do naszej, tamta jest obrywana z liści. Prawdziwe wrażenie na panie Zdzisławie wywarła za to wizyta w meksykańskim cebulowym el dorado. W Meksyku mieszka jeden z największych producent rzodkiewki na świecie. Zaopatruje prawie całą Amerykę Północną i Norwegię. Rzodkiewkę uprawia na 300 hektarach, ale jego prawdziwą pasją jest cebula. Nazywają go żurtobliwie Onion King, bo cebulę uprawia na prawie dwóch tysiącach hektarów. Jak opowiada pan Zdzisław, meksykański klimat jest wyjątkowo trudny jeśli chodzi o uprawy. - Muszą tam wiercić studnie na głębokościach 650 m, żeby schładzać warzywa. My nie mamy aż takich niedogodności – cieszy się Z. Wawrzyńczyk. Przyznaje, że najważniejsze w uprawie są dobre nasiona, woda i dobra ziemia. A jego przepis na sukces jest bardzo prosty: - Dużo pracować i być solidnym – wyznaje plantator.
Anna Dębska
Zmieniony: niedziela, 10 kwietnia 2011 07:17